Reklama

Reklama

Trasy rowerowe w Warszawie i Krakowie

Nieważne czy jeździmy codziennie, raz w tygodniu albo ostatni raz siedzieliśmy na rowerze, gdy otrzymaliśmy go na pierwszą komunię - prędzej czy później pada pytanie: gdzie jechać?

Bo jazda po miejskim centrum do najprzyjemniejszych nie należy (z czego zdają sobie doskonale sprawę osoby, które używają roweru jako środka komunikacji i dojeżdżają nim np. do pracy), zmusza nas do ciągłego zatrzymywania się na skrzyżowaniach, prowadzi z jednej strony ulicy na drugą, a finalnie i tak - kiedy zdecydujemy się zjechać z wytyczonej trasy - lądujemy na środku trzypasmówki, pozdrawiani stereofonicznym dźwiękiem klaksonów starających się nas ominąć samochodów.

Jazda znanymi trasami jest wygodna, bo już wiemy, gdzie nie jechać i czego nie robić, ale - umówmy się - ile razy można? Z czasem kolejna rudna zaczyna przypominać spacer wokół bloku, w którym spędziliśmy dzieciństwo. Niby fajnie i bezpiecznie, ale wystarczy się wysilić, by trafić w ciekawsze miejsca. Co ważne, mogą się one znajdować bliżej niż przypuszczaliśmy. Wystarczy wychylić nos poza granicę własnego podwórka. A najlepiej nos i dwa kółka. 

Reklama

Warszawa i okolice

Park Młociński - polana nad Wisłą (ok. 33 km)

Rekreacyjna trasa dla każdego. Polecana na rower górski ze względu na odcinek przebiegający po nierównej nawierzchni w Lesie Bielańskim. Będzie odpowiednia, jeśli nie mamy zbyt dużo czasu, ponieważ przejechanie całego dystansu zajmie nie więcej niż 2 godz.

Nie musimy obawiać się ostrych podjazdów, a wzniesienia terenu pokonamy dzięki dobrze wyprofilowanym, asfaltowym ścieżkom. 

Większa część trasy znajduje się z dala od ulicy. Wyruszając w drogę warto wyposażyć się w wodę i prowiant, ponieważ w pobliżu trudno o sklep.

Trzeba też mieć ze sobą oświetlenie, nawet jeśli podróżujemy w ciągu dnia. Gęsta roślinność Lasu Bielańskiego, gdzie przebiega najbardziej malownicza część trasy sprawia, że możemy być niewidoczni dla innych rowerzystów.

Jeśli dysponujemy większą ilością czasu, warto skorzystać z wyznaczonych na terenie lasu ścieżek pieszo-rowerowych. Miłośnicy ekstremalnej jazdy znajdą tam tor zjazdowy. Największą zaletą tej trasy jest możliwość wypoczęcia na terenie Uroczyska Młociny, gdzie bezpośrednio przy Wiśle znajduje się trawiasty obszar o sporej powierzchni.

Możemy także odpocząć po prawej stronie Wisły. Znajduje się tam wiele terenów zielonych wzdłuż żwirowo-szutrowej trasy, z dala od miejskiego zgiełku.

Góra Kalwaria (ok. 80 km)

Na wyprawę do Góry Kalwarii i znajdującego się nieopodal Czerska należy przeznaczyć zdecydowanie więcej czasu. Zależnie od naszego tempa, trasa może zająć ok. 5-6 godzin.

W okolice Pałacu w Wilanowie dostaniemy się ścieżką rowerową, na której możemy spotkać każdego - od osób, które wybrały się rowerem po zakupy, przez niedzielnych zapaleńców, po triatlonistów rozpoczynających trening.

Tym ostatnim warto - bez zbędnej walki i zwłoki - ustąpić pola. Niech nie przerazi nas gorliwe "lewa!" wykrzyczane przez ramię. Zarówno panie jak i panowie w opływowych kostiumach i lśniących kaskach informują w ten sposób, z której strony będą nas wyprzedzać. Niedzielny rowerzysta ma niewielkie szanse, by ich dogonić. Pokusić się mogą o to właściciele coraz popularniejszych (także na tym odcinku) "elektryków".

Wystarczy jednak kilka kilometrów, by znaleźć się w innej rzeczywistości. Skręcając z ul. Przyczółkowej w Vogla dotrzemy do Wału Zawadowskiego. Pierwsza część tego odcinka wybierana jest przez zwolenników rowerów szosowych. To kilkukilometrowy fragment o równej nawierzchni.

W ten sposób poruszając się na południe miniemy Kępę Zawadowską, Falenicką, Oborską i znajdziemy się w Ciszycy, gdzie możemy odpocząć na plaży. To okolice Rezerwatu przyrody Wyspy Świderskie. Około 2 km od Dębiny znajdują się Gassy, skąd przeprawimy się promem na drugi brzeg rzeki. Warto mieć ze sobą drobne. Kurs w jedną stronę to koszt 5 zł od osoby. Prawobrzeżny odcinek jest zdecydowanie mniej uczęszczany. Jednak im dalej na południe tym robi się trudniej. Droga miejscami pokryta jest piachem i żwirem, gdzieniegdzie trawą, a po opadach przez pewien czas lubi zalegać tam woda.

Najtrudniejszy odcinek to Most Nadwiślańskiego Urzecza, gdzie nie ma ścieżki, a jednie wąski pas odgrodzony od jezdni barierą energochłonną. Warto go jednak pokonać, bo wkrótce będziemy w Górze Kalwarii, gdzie możemy odwiedzić najsłynniejsze wśród rowerzystów miejsce z kawą - Górę Kawiarnię, która przedstawia się jako "pierwsza kolarska kawiarnia w Polsce". Jak zapewnia obsługa, oprócz podania kaw, starają pomóc w każdej sytuacji. Powrotna trasa prowadzi na północ przez Wólkę Dworską, Podłęcze aż do przeprawy w Gassach.

Nieporęt (ok. 60 km)

Trochę Mazury, a trochę polskie morze. I to wszystko pod Warszawą, na dystansie, który bez trudu pokonamy na rowerze. Mowa o Nieporęcie, dokąd droga wiedzie wzdłuż Kanału Żerańskiego. To trasa o płaskim przebiegu. Na jej pokonanie warto przeznaczyć ok. 5 godzin, jeśli chcemy zebrać siły i zjeść obiad w Nieporęcie lub Białobrzegach.

To jedna z najbardziej malowniczych tras. Znajdziemy tutaj szutrowe odcinki wśród gęstej roślinności i asfaltowe ścieżki, z których niemal w każdym momencie jesteśmy w stanie zjechać i odpocząć nad wodą.

Warto także wyposażyć się w jedzenie i picie, bo na solidny posiłek możemy liczyć dopiero, gdy dojedziemy do celu.

A gdy już szczęśliwie dojedziemy na miejsce, warto odbić w prawo do Białobrzegów. Tamtędy, wzdłuż ulicy Wojska Polskiego, dostaniemy się na mniej uczęszczaną (a w ciągu tygodnia niemal pustą) plażę.

Wracać do stolicy możemy tą samą trasą. Najpewniej zwrócimy wówczas uwagę na zupełnie inne uroki okolicy.

Jabłonna (ok. 50 km)

Tutaj naprawdę ciężko się zgubić. Od Pragi Północ prowadzi nas ścieżka rowerowa, ciągnąca się wzdłuż prawego brzegu Wisły. Jadąc więc w stronę Jabłonny (sam początkowo myślałem, że Jabłonnej, ale ma ona odmianę rzeczownikową, nie przymiotnikową - odmienia się więc nie jak np. poranna, ale jak wanna) warto poruszać się po lewej stronie ulicy. W innym przypadku będziemy się męczyć jadąc po nierównej nawierzchni chodnika. Konieczne będzie także schodzenie z roweru na licznych przejściach dla pieszych.

Im dalej na północ, tym trasa robi się ciekawsza. Na przejechanie tego odcinka wybrałem środowe popołudnie i mimo że to ścieżka pieszo-rowerowa, nie spotkałem tam wielu spacerowiczów.

Osoby o słabszej kondycji nie mają się czego obawiać. Większa część trasy ma płaski przebieg, a podjazdy są dobrze wyprofilowane. Zwolennicy rowerów szosowych mogą narzekać na nawierzchnię z kostki brukowej, która przechodzi miejscami w szuter. Rower górski będzie więc lepszym wyborem.

Zaletą tej trasy jest możliwość eksplorowania prawego brzegu Wisły. Zjeżdżając z wału warto zobaczyć "ławkę widokową" na skarpie, Znikającą Wyspę, czy Wyspę dzików. 

Celem podróży jest Pałac w Jabłonnie. To wzniesiony pod koniec XVIII wieku zabytkowy klasycystyczny kompleks, na którego terenie możemy wypocząć na leżakach i zjeść obiad.

Kraków i okolice

Wiślana Trasa Rowerowe - z Uścia Solnego do Wietrzychowic (ok. 60 km)

VeloMałopolska to sieć tras o europejskim standardzie przecinających całą Małopolskę. Łączny dystans to ponad 230 km. Cała trasa wzdłuż brzegów Wisły docelowo będzie miała 1200 km, jednak na faktyczne połączenie gór z morzem turyści będą musieli jeszcze poczekać.

Jeden z odcinków to Wiślana Trasa Rowerowa (WTR). Przy ścieżkach znajdują się Miejsca Obsługi Rowerzystów (MOR) gdzie znajdziemy m.in. w mapy okolicy, wiaty, narzędzia serwisowe, grille i toalety.

Ruszamy z Uścia Solnego i kierujemy się do Wietrzychowic, gdzie Wiślana Trasa Rowerowa łączy się z trasą Velo Dunajec. Dystans dzielący te miejsca to ok. 30 km. Zakładając, że wrócimy tą samą trasą, pokonamy go w 4 godziny. 

Poza dwoma krótkimi odcinkami, będziemy się poruszać asfaltową ścieżką prowadzącą wiślanym wałem.

Jeśli szukamy na tej trasie miejsca na dłuższy odpoczynek, MOR-y nie będą jedynym wyjściem. Warto wybrać się kilka kilometrów za Wietrzychowice, gdzie w niedalekiej odległości od WTR Wisła łączy się z Dunajcem.

Zaletą tej trasy jest niewielkie nachylenie terenu na zdecydowanie przeważającym odcinku szlaku oraz jej oddalenie od obszarów miejskich.

Lasy Tynieckie (ok. 45 km)

Lasy Tynieckie to obszar leśny na Wzgórzach Tynieckich wchodzących w skład Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego.

Wyprawę możemy zacząć wzdłuż Bulwarów Wiślanych kierując się na zachód. Całą trasę pokonamy ścieżką prowadzącą po szczycie wału.

To trasa uczęszczana przez zwolenników rowerów szosowych, którym warto ustąpić miejsca. Na jej pokonanie najlepiej wybrać bezwietrzne popołudnie w ciągu tygodnia.

Biegnąca po wale przeciwpowodziowym ścieżka nie jest niczym osłonięta, dzięki czemu towarzyszy nam widok na Las Wolski i Klasztor oo. Kamedułów oraz Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Warto też zjechać z wyznaczonej trasy i udać się do Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego lub Rezerwatu Skołczanka.

Zanim wjedziemy do lasu, warto zobaczyć najbardziej znaną atrakcję okolicy. Znajdujący się na wzgórzu klasztor to Opactwo Benedyktynów. To najstarszy z istniejących klasztorów w Polsce. Jego historia sięga 1044 r. 

Poruszając się po Lesie Tynieckim mamy nieograniczone możliwości eksplorowania wyznaczonych ścieżek, lekkich podjazdów oraz stromych zjazdów, wymagających doświadczenia i ostrożności. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Marek Sławiński

***

Podobał ci się ten materiał? Jeszcze więcej w ramach akcji "Korba na rower:

Jak przygotować się do wyprawy rowerowej? 

Rower i co dalej? 5 rzeczy, które musisz jeszcze mieć

Precz z korkami. Rowery zmienią miasta na lepsze

Ten błąd popełnia każdy rowerzysta. Skutki mogą być opłakane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama