Reklama

Reklama

Traczyk-Stawska: Przyszłam na "Marsz Wolności", by prosić o pomoc dla najsłabszych

​"Przyszłam tu prosić o to, abyście pamiętali, że najważniejszą sprawą jest to, by najsłabsi mieli pomoc" - powiedziała w sobotę na "Marszu Wolności" uczestniczka Powstania Warszawskiego i wieloletnia nauczycielka szkoły specjalnej Wanda Traczyk-Stawska.

Traczyk-Stawska wystąpiła na Placu Zamkowym, gdzie dotarł marsz, który przeszedł z Ronda de Gaulle'a.

"Jestem żołnierzem i nauczycielką, przyszłam bo moje sumienie nauczycielskie nie pozwoliło mi zostawić tych wszystkich, którzy protestują w Sejmie, potrzebują pomocy" - powiedziała Traczyk-Stawska. "Sprowokowana słowami siostry (Małgorzaty-PAP) Chmielewskiej, powiem - wstyd wielki, że przez tyle lat nie potrafiliśmy zauważyć tego co jest tak ważne, że wśród nas są najsłabsi i im trzeba pomagać" - dodała.

Reklama

Jak mówiła, matki niepełnosprawnych protestujące w Sejmie są "bohaterkami". "To co robią m.in. matki Adriana i Kuby to bohaterstwo; mówię bo znam trud jakim jest uczenie dzieci z niepełnosprawnościami samodzielności" - wskazała Traczyk-Stawska.

"Nie należę do żadnej partii, jestem żołnierzem i nie wolno mi należeć. Moją partią jest cała Polska" - zastrzegła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy