Reklama

Reklama

Tomasz Grodzki: Rekomendacja na marszałka Senatu to zaszczyt

Opozycja ogłosiła w piątek, że jej kandydatem na marszałka Senatu zostanie senator KO Tomasz Grodzki. Cieszy się on poparciem PO, Lewicy oraz PSL. Grodzki podkreśla jednak, że nic nie jest przesądzone i najpierw trzeba wygrać głosowanie, które odbędzie się 12 listopada.

Po rozmowach liderów PO, PSL i SLD, ogłoszono w piątek, że kandydatem na marszałka Senatu jest Grodzki, na wicemarszałka KO rekomendowała Bogdana Borusewicza, Lewica - Gabrielę Morawską-Stanecką, a PSL ma rekomendację ogłosić we wtorek po posiedzeniu swego klubu parlamentarnego.

Reklama

Grodzki przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że rekomendowanie go przez siły opozycyjne na marszałka Senatu traktuje jako wielki zaszczyt, a z drugiej strony - zobowiązanie. "Musimy wygrać głosowanie w Senacie i dopiero wówczas będziemy mogli mówić o funkcji marszałka Senatu" - podkreślił. Pierwsze posiedzenie Senatu X kadencji, podczas którego wybrany zostanie marszałek i pozostali członkowie prezydium Senatu, rozpocznie się we wtorek 12 listopada o godz. 16.

Pytany, kiedy otrzymał propozycję bycia kandydatem opozycji na marszałka Senatu, odpowiedział, że takie rozmowy toczyły się "jakiś czas". "Tak naprawdę przyspieszyły w ostatnich dniach" - dodał Grodzki. "To były rozmowy liderów opozycji i w pewnym momencie wykrystalizowała się pewna pula nazwisk, w której też było moje nazwisko, ale jakie było rozstrzygnięcie, to zdecydowało się, moim zdaniem, wczoraj wieczorem" - stwierdził.

Rozmowy toczyły się "jakiś czas"

Grodzki zapytany, jakim chce być marszałkiem, odpowiedział, że "jak najlepszym". "Uważam, że w Senacie jest olbrzymi potencjał intelektualny i chcę inspirować panie i panów senatorów do tego, abyśmy pokazali, że politykę w Polsce można uprawiać normalnie, przyzwoicie, w oparciu o merytoryczną debatę i mając z tyłu głowy jako główny wyznacznik dobro Polek i Polaków" - mówił Grodzki.

Podkreślił, że "jeżeli esencję polityki oddzielić od całej reszty, to chodzi o to, żeby ludziom życie czynić lepszym i łatwiejszym". "A patrząc na obecną konstelację polityczną, chcemy to traktować jako pewien przyczółek zmian, przyczółek normalnej, przyzwoitej, wolnej Polski, gdzie obłuda, kłamstwo, naginanie konstytucji, naginanie regulaminów nie mają wstępu" - powiedział Grodzki.

Pytany, czy będzie rozmawiał z senatorami niezależnymi i oczekiwał od nich gwarancji głosowania, odpowiedział, że "o gwarancjach to można mówić przy kupnie samochodu". "Pokora i szacunek dla każdego człowieka jest istotny i takie rozmowy z senatorami niezależnymi już się odbywają" - dodał.

Tomasz Grodzki: To musi być bastion tworzenia przyjaznej Polski

W wyborach PiS uzyskał 48 mandatów w Senacie. Koalicja Obywatelska - 43 mandaty, PSL - 3, a SLD - 2. W Senacie zasiądą także Lidia Staroń (Komitet Wyborczy Wyborców Lidia Staroń - Zawsze po stronie ludzi) oraz Wadim Tyszkiewicz (Komitet Wyborczy Wyborców Wadim Tyszkiewicz), Krzysztof Kwiatkowski (Komitet Wyborczy Wyborców Krzysztofa Kwiatkowskiego) oraz Stanisław Gawłowski (Komitet Wyborczy Wyborców Demokracja Obywatelska).

Grodzki podkreślił, że liczy, iż 12 listopada nie tylko senatorowie niezależni udzielą mu poparcia. "Ale również chciałbym zachęcić senatorów Prawa i Sprawiedliwości do tego, aby rozważyli, czy nie warto zagłosować na kandydata sił zjednoczonej opozycji, bo przypomnę, że cztery lata temu na marszałka Karczewskiego myśmy zagłosowali" - zaznaczył Grodzki.

Senator zaprzeczył tezom, jakoby opozycja chciała traktować Senat jako "bastion obrony przed rządami PiS-u". "To nie może być bastion przeciwko, to musi być bastion budowy, bastion pro, bastion w kierunku tworzenia lepszej, bezpieczniejszej, bardziej przyjaznej Polski, w której szanujemy się jako naród, jako naród pełen różnorodności" - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje