Reklama

Reklama

​Tomasz Grodzki o ewentualnym wejściu prezesa PiS do rządu: To początek kłopotów

- Zasada w demokracji dojrzałej jest taka, że lider partii rządzącej jest premierem. Będzie to dyskomfortowa, niezręczna sytuacja dla członków Rady Ministrów, kiedy formalnym szefem będzie pan premier Morawiecki, a tak naprawdę wszyscy będą wiedzieli, że szefem jest wicepremier - ocenił marszałek Senatu Tomasz Grodzki w programie "Gość Wydarzeń" Polsat News, komentując ewentualne wejście do rządu prezesa PiS.

- To jest tylko początek kłopotów - ocenił marszałek Grodzki dopytywany o ewentualne wejście Jarosława Kaczyńskiego do rządu. - Zasada w demokracji dojrzałej jest taka, że lider partii rządzącej jest premierem. I uważam, że będzie to dyskomfortowa, niezręczna sytuacja dla członków Rady Ministrów, kiedy formalnym szefem będzie pan premier Morawiecki, a tak naprawdę wszyscy będą wiedzieli, że szefem jest wicepremier - dodał. Ocenił, że taka sytuacja "wieszczy kłopoty". 

Reklama

Nieoficjalnie: Jest nowy skład rządu

Marszałek Senatu stwierdził, że jedynym, który może "czuć się pilnowany", jest minister Zbigniew Ziobro. - Jeżeli rząd ma się pilnować sam w sobie, to nie jest to znaczy, że nie jest to zwarta ekipa - powiedział.

Prezydent "zdecydowanie mniej musi, a więcej może"

- Słyszałem, że pan prezydent ma ten tydzień tak zajęty, że nie ma czasu zaprzysiąc rządu. Myślę, że rządzący powinni zrozumieć, że prezydent Duda ma drugą kadencję, już zdecydowanie mniej musi, a więcej może. I takie okazywanie mu lekceważenia, jak okazał mu pan Sobolewski, mówiąc, że właściwie nie musimy niczego konsultować z prezydentem, to jest zrozumiałe, że wywołuje pewną reakcję odwrotną - powiedział. 

W poniedziałek rzecznik prezydenta Błażej Spychalski przekazał, że "z uwagi na bardzo napięty kalendarz prezydenta Andrzeja Dudy dokonanie zmian w rządzie w tym tygodniu jest praktycznie niemożliwe". Dodał, że termin rekonstrukcji w rządzie powinien być wcześniej uzgodniony z prezydentem.

Grodzki o Czarnku

Dopytywany przez Bogdana Rymanowskiego o ewentualne wejście posła Przemysława Czarnka do rządu w roli ministra edukacji, marszałek Sejmu ocenił, że "nie rozpatruje tego w kategorii zaskoczenia, traktuje to raczej jako pewnego rodzaju prowokację". - Jest powiedzenie "taka będzie Rzeczpospolita, jakie jej młodzieży chowanie". Jeżeli człowiek, który odbierał innym ludziom prawo do tego, żeby byli równi, który jako wojewoda lubelski i jako poseł słynął z kontrowersyjnych wypowiedzi, ma "chować" nasze dzieci, moje wnuki, to jestem temu głęboko przeciwny - dodał marszałek Grodzki. 

Dodał, że minister edukacji powinien "dbać o to, aby nasze dzieci i młodzież były wychowane w duchu tolerancji, poszanowania wartości demokratycznych, praworządności, szacunku do drugiego człowieka i zrozumienia, że przyrodzona godność ludzka jest przypisana każdej istocie ludzkiej". 

Sprawa Nowaka

- Mimo takich a nie innych realiów życia wierzę w niezależność sądownictwa; będziemy mogli wydać opinię, jak orzeknie niezawisły sąd - ocenił we wtorek kolejne zatrzymania w związku ze śledztwem przeciwko Sławomirowi N. marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

We wtorek zatrzymano trzy kolejne osoby w związku ze śledztwem, w którym zarzuty usłyszał były minister transportu i były szef ukraińskiej agencji drogowej Sławomir Nowak. Wśród zatrzymanych są m.in. były prezes PKN Orlen Dariusz K. oraz były członek zarządu spółek energetycznych Wojciech T.

Grodzki pytany podczas briefingu przed rozpoczynającym się posiedzeniem Senatu, czy niepokoi go sytuacja z kolejnymi zatrzymaniami w sprawie byłego ministra transportu Sławomira N., oświadczył, że "nie zna tej sprawy". - Mimo takich a nie innych realiów życia wierzę w niezależność sądownictwa i będziemy mogli wydać opinię, jak orzeknie niezawisły sąd - dodał.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne