Reklama

Reklama

"To świadczy o przyzwoitości M. Kaczyńskiej"

Wypowiedź Marii Kaczyńskiej, w której pierwsza dama przyznała, że popiera zabiegi in vitro, wynosi tę kwestię ponad spory polityczne i jest opowiedzeniem się po stronie tych, którzy mają problem, by zostać rodzicami - uważa Joanna Kluzik Rostkowska (PiS).

- Pani Maria Kaczyńska ma prawo wypowiadać się w ważnych sprawach i tak odbieram jej głos. Ja uważam, że Polska dzisiaj jest nieprzygotowana prawnie do realizacji sprawy in vitro. Wymagałoby to bardzo precyzyjnych zapisów i wypowiedzi samych specjalistów. Obecnie nie jesteśmy przygotowani by w pełni, z zasadami, z ochroną życia tę metodę realizować - powiedział dziennikarzom w niedzielę pytany o to szef klubu PiS Przemysław Gosiewski.

Reklama

Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski uważa natomiast, że taka wypowiedź żony prezydenta "świadczy o jej przyzwoitości" - za co, jak dodał, Marię Kaczyńską ceni. - Mnie tego typu wypowiedź cieszy. To jest w jakimś sensie zgodne z moimi poglądami w sprawie finansowania in vitro - dodał.

Jak podał "Wprost", Maria Kaczyńska odpowiadając na pytania czytelników internetowego wydania tygodnika powiedziała, że popiera zabiegi in vitro, bo rozumie tragedię ludzi, którzy chcą mieć potomstwo, ale nie mogą. Czym innym jest jednak finansowanie tych zabiegów przez państwo. "Przy obecnych kłopotach służby zdrowia, gdy brakuje pieniędzy nawet na zabiegi ratujące życie, trudno zabiegi in vitro opłacać z budżetu" - cytuje jej słowa "Wprost".

Sama Maria Kaczyńska, która w miejscowości Łyse uczestniczyła w uroczystościach Niedzieli Palmowej, nie chciała wypowiadać się na ten temat.

Kluzik-Rostkowska, b. pełnomocnik rządu ds. równego statusu i b. minister pracy powiedziała w TVN24, że jej zdaniem "nie jest tak, że pani Maria Kaczyńska przeciwstawia się Kościołowi, tylko przede wszystkim (...) staje po stronie wszystkich tych małżeństw, wszystkich tych przyszłych rodziców, którzy mają problem nimi zostać".

Jej zdaniem, deklaracja pierwszej damy "ustawia cały problem na innym poziomie, na poziomie merytorycznym". - Właśnie po to m.in. jest się żoną prezydenta, żeby potrafić wynieść problemy na poziom merytoryczny, poza spory polityczne - uważa. - Myślę, że jeśli rozmawiamy o in vitro, to przede wszystkim trzeba brać pod uwagę ludzi, a nie konotacje polityczne, które się z tym wiążą - dodała posłanka PiS.

Jej zdaniem, poparcie metody in vitro przez Marię Kaczyńską pomoże potencjalnym rodzicom.

Kluzik-Rostkowska odniosła się jednocześnie do kwestii finansowania zabiegów in vitro z budżetu. Jej zdaniem "nie jest to bardzo kosztowna rzecz". - Biorąc pod uwagę, że Narodowy Fundusz Zdrowia ma w tym roku do dyspozycji 14 mld zł, to in vitro kosztowałoby 50 mln. Więc jest to naprawdę jakaś tylko niewielka część tego budżetu, który NFZ ma.

Jak dodała, wokół in vitro w ogóle jest sporo zamieszania. - Dlatego, że po pierwsze nie zawsze jest tak, że trzeba zamrażać zarodki.(...) Co więcej, mamy już od kilku lat inną metodę in vitro, nowocześniejszą, która w ogóle ten kłopotliwy, etycznie trudny problem zarodków omija - podkreśliła. Jej zdaniem, gdyby Episkopat, który jest in vitro przeciwny, zapoznał się bliżej z różnymi metodami, być może byłby możliwy consensus w tej sprawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne