Reklama

Reklama

"To najpoważniejszy kryzys PSL w historii"

Polskie Stronnictwo Ludowe przeżywa najpoważniejszy kryzys w swojej historii - ocenił wiceminister kultury Jarosław Sellin, odnosząc się do sobotniej uchwały PSL o budowie bloku na wybory parlamentarne pod nazwą Koalicja Polska. - PSL idzie zygzakiem, skręcił na lewo, teraz próbuje skręcić na prawo - ocenił natomiast sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera.

Jarosław Sellin stwierdził w rozmowie z portalem wPolityce.pl, że kryzys ten wynika z faktu, że przez kilka miesięcy PSL funkcjonował w "koalicji antypisowskiej", której "jedynym zwornikiem była niechęć do PiS, a agendę ideową narzucały środowiska lewicowe czy wręcz lewackie, ze wszystkimi wojnami ideowymi, które dla tych środowisk są charakterystyczne".

Sellin, pytany o ewentualną koalicję PiS z PSL, powiedział: "PSL w ciągu 30 lat wolnej Polski, jeśli zawierało z kimś koalicję, to albo z postkomunistami na wiele lat, albo z pseudoliberałami, a tak naprawdę z bezideową partią władzy - Platformą Obywatelską" - powiedział. Dodał, że ludowcy nigdy nie sygnalizowali, że dążą do koalicji z prawicą.

Reklama

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w sobotę, że Rada Naczelna podjęła uchwałę o budowie bloku na wybory parlamentarne pod nazwą Koalicja Polska. Do współpracy zaprosił ugrupowania, którym bliskie są "wartości chrześcijańskie, demokratyczne, ludowe i narodowe".

Ludowcy "ogromnie stracili wiarygodność"

"PSL idzie zygzakiem, skręcił na lewo, teraz próbuje skręcić na prawo; to podważa jego wiarygodność" - ocenił natomiast sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera w PR24 przedstawioną w sobotę propozycję PSL o budowie samodzielnego bloku centrochadeckiego.

Zdaniem Dery, PSL jest największym przegranym eurowyborów w Koalicji Europejskiej, a porażkę dostrzegło także kierownictwo partii. "PSL zrobił remanent swojego startu w +meczu Europa+, zobaczył, że poniósł dotkliwą porażkę" - mówił Dera, dodając, że choć ludowcy wprowadzili swoich trzech kandydatów do PE, to kandydaci tego ugrupowania dostali "bardzo mało głosów". W ocenie prezydenckiego ministra, "skręt na lewo" i dołączenie do Koalicji Europejskiej było błędem kierownictwa partii, a jej działacze nie umieli się odnaleźć wśród ugrupowań np. popierających kartę LGBT.

"On (PSL - PAP) się kompletnie nie umiał odnaleźć w tym skręcie w lewo, (...) to się kompletnie kłóciło z tym co oni mówili, że są partią chadecką, tym, co teraz próbują mówić" - mówił Dera. Wskazał, że ludowcy "ogromnie stracili wiarygodność, ponieważ weszli w środowisko, które jest absolutnie obce, nietolerowane w małych miasteczkach, na wsi". "To jest kompletnie obce kulturowo, a oni to firmowali. I ten wynik na wsi pokazał, że to nie jest do zaakceptowania dla polskiego społeczeństwa, dla społeczeństwa wsi, małych miasteczek" - podkreślił.

"Widziałem, że PSL się fatalnie czuł, ale szefostwo partii uznało, że to jest ten cel nadrzędny, a teraz ze skulonym ogonem podjęło szybką decyzję, że to był błąd. Bo to wyraźnie trzeba odczytywać w kategoriach politycznych" - mówił Dera. "Komunikat z Rady Naczelnej PSL jest taki: popełniliśmy błąd, już tego błędu nie popełnimy, idziemy sami, skręcamy w nasze naturalne środowisko, czyli budujemy blok chadecki. Tylko pytanie kluczowe jest dzisiaj - z kim. I czy szefostwo tej formacji ma dzisiaj jakąkolwiek wiarygodność, że ktoś będzie chciał z nimi iść" - dodał. Ocenił, że dla ludzi niezrozumiałe są "takie ostre zakosy" i wyraził wątpliwość, czy wyborcy zaakceptują tę strategię. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje