Reklama

Reklama

TK: Minister może odpowiadać karnie, jeśli nie trafił przed Trybunał Stanu

Minister może odpowiadać przed sądem karnym za przestępstwa popełnione w związku z zajmowanym stanowiskiem, jeśli Sejm nie postawił go przed Trybunałem Stanu - brzmi wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2001 roku.

Sejm zdecydował w piątek, że b. minister sprawiedliwości za rządu PiS nie stanie przed Trybunałem Stanu - zabrakło do tego pięciu głosów; nie głosowali m.in. posłowie koalicji PO-PSL. Po odrzuceniu tego wniosku szef sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej Robert Kropiwnicki (PO) zapowiedział, że zgromadzone przez komisję materiały sprawy przekaże prokuraturze jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa urzędniczego z art. 231 par. 1 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień (za co grozi do 3 lat więzienia).

W lutym 2001 r. 13 sędziów TK jednogłośnie orzekło, że nie ma przeszkód, by członek Rady Ministrów odpowiadał przed sądem powszechnym, jeżeli Sejm nie uchwali, iż należy pociągnąć takiego ministra do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej przed Trybunałem Stanu.

Reklama

Taka była odpowiedź TK na pytanie prawne warszawskiego Sądu Okręgowego, który chciał ją uzyskać w związku ze sprawą gen. Wojciecha Jaruzelskiego, oskarżonego o "sprawstwo kierownicze" masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 r. (gdy zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych). Sąd zadał pytanie po tym, jak obrońca Jaruzelskiego złożył wniosek o umorzenie postępowania, ponieważ twierdził, że członek Rady Ministrów (Jaruzelski był szefem MON) może odpowiadać jedynie przed TS.

"Jeśli Trybunał Stanu, z jakichś powodów rozpatrując odpowiedzialność konstytucyjną ministra, nie pociągnąłby go również do odpowiedzialności karnej, to nadal sąd powszechny jest kompetentny postawić taką osobę w stan oskarżenia" - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku ówczesny prezes TK prof. Marek Safjan. Inne orzeczenie - zdaniem TK - byłoby zaprzeczeniem konstytucyjnej zasady równości obywateli wobec prawa i zasady legalizmu, czyli ciążącego na państwie obowiązku ścigania przestępstw.

TK zaznaczył, że jedyną osobą, która może odpowiadać tylko przed Trybunałem Stanu za przestępstwa popełnione w związku z urzędowaniem, jest prezydent. Odpowiedzialność członków rządu zaś jest w myśl konstytucji "konkurencyjna". Oznacza to, że zarówno sądy, jak i Trybunał Stanu, są powołane do rozpatrywania spraw ich przestępstw, ale TS - przede wszystkim ws. sprzeniewierzenia się konstytucji, a sądy - tylko w sprawach karnych. "Odpowiedzialność konstytucyjna ma charakter dodatkowy" - podkreślił TK.

Wyrok TK oznaczał, że Jaruzelski mógł odpowiadać przed sądem. Nie usłyszał jednak wyroku - w 2011 r. został on wyłączony z procesu, a jego sprawa zawieszona ze względu na zły stan zdrowia; zmarł w maju 2014 r.

W kwietniu 2013 r. Sąd Okręgowy w Warszawie niejednogłośnie uniewinnił wicepremiera PRL Stanisława Kociołka, a skazał na kary 2 lat więzienia w zawieszeniu dwóch wojskowych. Decyzję władz PRL o użyciu broni przeciw robotnikom SO uznał za "bezprawną i przestępczą". Wyrok ten utrzymał Sąd Apelacyjny w Warszawie. W kwietniu br. Sąd Najwyższy uchylił uniewinnienie Kociołka i przekazał jego sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd w Gdańsku, gdzie proces w całej sprawie pierwotnie zaczął się w 1998 r. (sprawa w Warszawie, dokąd została przeniesiona z Gdańska, toczyła się od 2001 r.). Ostateczne jest już natomiast skazanie dwóch wojskowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL