Reklama

Reklama

Terlecki: Jakiś śmieszny dziennikarz zrobił zdjęcie

"Jakiś śmieszny dziennikarz, któremu się wydaje, że jest dziennikarzem śledczym, zrobił zdjęcie spotkania" - w ten sposób wicemarszałek Ryszard Terlecki odniósł się do zorganizowanego w Sejmie spotkania polityków PiS z przedstawicielami koncernu tytoniowego. "Takich spotkań jest dziesiątki w Sejmie. To nie ma nic wspólnego z przygotowaniem ustaw" - dodał.

RMF FM poinformowało w czwartek, że w maju w Sejmie odbyło się nieformalne spotkanie ważnych polityków PiS z pracownikami koncernu tytoniowego Philip Morris Polska. "Przedstawiciele korporacji zaprezentowali badania o potencjalnie mniejszej szkodliwości nowoczesnych wyrobów tytoniowych takich, jak podgrzewane papierosy (których PM jest największym producentem)" - podało RMF FM.

Reklama

W rozmowach za zamkniętymi drzwiami uczestniczyli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, posłowie i senatorowie. "Przebieg spotkania nie został udokumentowany, nie ma z niego stenogramów, a na stronie internetowej Sejmu nie znajdziemy żadnej wzmianki na jego temat. Ze strony koncernu w spotkaniu wzięli udział ludzie, którzy nie są zarejestrowani w Sejmie jako lobbyści" - napisało radio.

"Jakiś śmieszny dziennikarz zrobił zdjęcie"

"Jakiś śmieszny dziennikarz, któremu się wydaje, że jest dziennikarzem śledczym, zrobił zdjęcie spotkania. Takich spotkań jest dziesiątki w Sejmie" - powiedział Ryszard Terlecki, zapytany o nieformalne spotkanie. 

"To nie ma nic wspólnego z przygotowywaniem ustaw. Żadna tego typu ustawa nie jest procedowana, także to nie ma nic wspólnego z lobbingiem. Trzeba używać tych słów w znaczeniu takim, jakim powinno się używać, a nie zmyślać" - podkreślił wicemarszałek Sejmu. 

Terlecki wypowiedział te słowa w obecności dziennikarza RMF FM Patryka Michalskiego, który nagłośnił sprawę.

"Nazywa mnie pan śmiesznym dziennikarzem, więc chciałbym, żeby merytorycznie się pan odniósł do tego spotkania" - odpowiedział wicemarszałkowi dziennikarz. Dodał, że w materiale nie pisał o "lobbingu", ale o spotkaniu "za zamkniętymi drzwiami". 

"Myśli pan, że spotkania, które odbywają się w korytarzach sejmowych, odbywają się przy otwartych drzwiach? Zawsze się drzwi zamyka, jak się zaczyna spotkanie, nie zauważył pan tego nigdy?" - odpowiedział mu Terlecki.

Wcześniej wicemarszałek wydał oświadczenie na Twitterze, w którym podkreślił, że w Sejmie nie są prowadzone żadne prace nad przepisami dotyczącymi wyrobów tytoniowych. 

"Nie było żadnego 'lobbingu', bo nie ma planów zmiany przepisów" - napisał. "Opisywane w mediach spotkanie dotyczyło szkodliwości nowych produktów tytoniowych oraz badań, także w Polsce, które na ten temat są prowadzone" - tłumaczył.

Z informacji RMF FM wynika, że część branży tytoniowej - w tym firma Philip Morris Polska - od ubiegłego roku zabiegała o poprawkę do ustawy tytoniowej, która pozwalałaby informować o nowoczesnych wyrobach tytoniowych. Wtedy się nie udało, poprawka ostatecznie nie znalazła się w ustawie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje