Reklama

Reklama

Telefon Zaufania dla dzieci bez dotacji. Absurdalne uzasadnienie MEN

Prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, mimo ponad dziesięcioletniego doświadczenia, nie dostał dotacji z Ministerstwa Edukacji Narodowej. Resort odmówił wsparcia. Dopytywany o uzasadnienie, przedstawił zaskakujące argumenty. O sprawie informuje portal OKO.press.

Fundacja nie otrzymała dotacji w konkursie "Profilaktyka zdrowia psychicznego w szkole", jaki w lipcu 2019 roku ogłosiło MEN. Jeden z modułów konkursu - jak czytamy w OKO.press - obejmuje "prowadzenie przez specjalistów bezpłatnej ogólnopolskiej infolinii interwencyjno-informacyjnej z zakresu zdrowia psychicznego i zapobiegania samobójstwom wśród dzieci i młodzieży ze szkół i placówek oświatowych". Tym właśnie zajmuje się Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (FDDS).

FDDS od niemal 11 lat prowadzi Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. Konsultanci odebrali w tym czasie 1 mln 236 tys. telefonów i ponad 62 tys. wiadomości. Jak mówi Lucyna Kicińska z FDDS, wzrasta liczba telefonów, dotyczących samobójstw. "Interweniować musimy minimum raz dziennie - wzywamy karetkę i czekamy z dzieckiem, aż przyjedzie" - zauważa w rozmowie z OKO.press.

Reklama

Do przekroczenia progu punktacji, od którego przysługiwały dotacje, organizacji zabrakło 2,75 pkt.

Kicińska zaznacza, że przy kryteriach, które oferta fundacji wyraźnie spełniała, przyznawano mało punktów, często bez uzasadniania. Najpierw przedstawiciele FDDS poprosili MEN o przedstawienie kart ocen merytorycznych. Z nich jednak niewiele wynikało. Napisano więc odwołanie. Resort nazwał je "zarzutami". "Argumenty jakby były wymyślone tylko po to, żeby uzasadnić wcześniejsze niskie oceny. Mamy wrażenie, że urzędnicy nawet nie przeczytali naszej oferty, albo nie zapoznali się z regulaminem konkursu i wytycznymi wskazanymi w ogłoszeniu" - zauważa Kicińska, cytowana przez OKO.press.

Co nie spodobało się MEN?

Jakie to argumenty?

Ministerstwo między innymi zaznacza, że oferta fundacji wbrew wymogom nie zakłada świadczenia pomocy również dorosłym. Tymczasem pomoc taka jest w wyraźnie zapisana. "W planie, harmonogramie działań, zestawieniu kosztów" - wylicza Kicińska.

Resort uważa też, że liczba beneficjentów jest przeszacowana, a godziny pracy nieadekwatne, choć w żaden sposób nie uzasadnia tej oceny. Kicińska argumentuje, że fundacja od blisko 11 lat gromadzi dane o liczbie telefonów i godzinach wykonywania połączeń.

MEN obniżyło punktację także za wydatki na promocje, uzasadniając, że to zbędne działania niemerytoryczne. Jednocześnie w innym miejscu punktację obniżono za... brak promocji, bo beneficjenci mogą nie wiedzieć, gdzie dzwonić.

Nie uzasadniono także obniżenia punktacji za merytoryczne przygotowanie konsultantów ani przyznania połowy punktów w kategorii "jakość rozliczania poprzednich projektów z MEN".

Od decyzji MEN o odrzuceniu wniosku FDDS nie można się odwołać. Fundacja zwróciła się więc z apelem do premiera. "W trosce o dzieci i ich dobro apelujemy do Pana Premiera o podjęcie natychmiastowych działań zmierzających do zapewnienia finansowego wsparcia, umożliwiającego nam dalszą pomoc dzieciom w najtrudniejszych, często krytycznych, sytuacjach" - czytamy. Całość apelu TUTAJ.

Działania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę można wesprzeć TUTAJ.

***
Redakcja poleca:

Polskie dzieci toną w rozpaczy

116 111. Ostatnia deska ratunku


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje