Reklama

Reklama

Tanie mieszkania dla komendantów

W całej Polsce komendanci policji znaleźli łatwy sposób na wzbogacenie się poprzez przejmowanie atrakcyjnych mieszkań służbowych - pisze na swoich stronach internetowych "Newsweek".

Na listę "Newsweeka" trafili byli i obecni notable z komend wojewódzkich, a nawet z KGP, jak np. Henryk Tusiński, obecny z-ca komendanta głównego policji.

Reklama

Tusiński do 1999 r. pełnił funkcję wiceszefa wałbrzyskiej policji i zajmował lokal należący do miasta, ale znajdujący się w trwałej dyspozycji komendy. Kiedy otrzymał awans do Wrocławia, złożył wniosek o wykup wałbrzyskiego mieszkania, po czym nabył je za 20 proc. wartości. Ale na tym nie koniec. We Wrocławiu Tusiński postarał się o kolejne mieszkanie.

Ustawa o policji zabrania, by funkcjonariusz zajmował jednocześnie dwa mieszkania otrzymane z resortu, ale i na to znalazł się sposób. Komendant po prostu przepisał na córkę wałbrzyski lokal (jako darowiznę), a sam dostał kolejne, pięknie wyremontowane, 72-metrowe mieszkanie we Wrocławiu. Co ciekawe, decyzję o przydziale wystawiono mu 5 lipca 2001, choć wniosek został wypełniony przez Tusińskiego dopiero trzy dni później.

Numer "na córkę" zastosowało też kilku innych wysokich funkcjonariuszy policji. Np. były komendant wojewódzki policji w Krakowie, nadinspektor Andrzej Woźniak, który tuż przed swoim odwołaniem na przełomie 2005/2006 otrzymał przydział mieszkania od ówczesnego szefa KGP, Marka Bieńkowskiego. Wystarczyło, że podarował swój dom w Andrychowie córce.

To samo zrobił były szef polskiej policji, generał Antoni Kowalczyk. Po przeniesieniu się do Warszawy, podarował córce swoje krakowskie mieszkanie (uzyskane z zasobów policji), a za chwilę przyznano mu kolejny 54-metrowy lokal na Mokotowie. Kowalczyk mieszkanie to wykupił za 15 proc. wartości, a po zakończeniu służby wrócił do Krakowa. Warszawskie M wynajmuje do dziś.

"Newsweek" dotarł do szeregu innych podobnych spraw, m.in. do niepokojącego zjawiska pozbywania się przez komendy tymczasowych, rotacyjnych kwater na rzecz policyjnej wierchuszki. Kiedy dziennikarze tygodnika zajęli się tematem, aktualny szef KGP, nadinspektor Tadeusz Budzik wydał polecenie, by zatrzymać ten proceder. To dobry krok. Problem w tym, że sprawy mieszkaniowe podlegają z-cy szefa KGP odpowiedzialnemu za logistykę, czyli... Henrykowi Tusińskiemu.

Szczegóły w poniedziałkowym "Newsweeku".

Dowiedz się więcej na temat: Newsweek | lokal | KGP | tanie | mieszkanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

ZAKUPY

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy