Reklama

Reklama

Szydło: Wypełnimy postulaty "Solidarności"

Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło zadeklarowała, że jej partia zrobi wszystko, aby wypełnić postulaty Solidarności dotyczące pracy i "działań społecznych". Jej zdaniem, trzeba odważnie mówić m.in. o godnych warunkach pracy czy niskich zarobkach.

Szydło w poniedziałek złożyła kwiaty pod gdańskim pomnikiem legendy Solidarności Anny Walentynowicz.

Szydło podkreśliła, że Walentynowicz walczyła o godne traktowanie ludzi pracy, wolność i sprawiedliwość. Dodała, że nie bała się ona mówić prawdy i wyrażać swojego zdania.

Reklama

Przypomniała, że po katastrofie smoleńskiej jej ciało nie trafiło od razu do obecnej mogiły. "To jest pewien symbol ciężkiej drogi życia, które ona miała, drogi wytrwałości, którą prowadziła konsekwentnie, bez względu na to, jakie trudności spotykała. Jej życie to legenda. Anna "Solidarność", tak ją tutaj wszyscy nazywają i tak ją zapamiętaliśmy" - powiedziała.

"Dzisiaj trzeba mówić i pamiętać o ideałach Solidarności sprzed 35 lat. Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, budujemy drogi, jesteśmy członkami ważnych instytucji europejskich, NATO. Solidarność może się z tego osiągnięcia cieszyć" - podkreśliła Szydło. Jednocześnie, według polityk PiS, należy zadać pytanie, czy wszystkie postulaty związku zostały wypełnione.

"Dzisiaj Polacy wyraźnie mówią, że druga część postulatów Solidarności wymaga swego wypełnienia. Trzeba mówić bardzo odważnie, jak robiła to odważnie Anna Walentynowicz, o godnych warunkach pracy, o niskich zarobkach, o tym, że jest w Polsce wielu ludzi, których nie stać nawet na kupienie leków, którzy martwią się, że ich dzieci nie będą odpowiednie wyposażone do szkoły, że są w Polsce głodne dzieci. Nie trzeba takich tematów przemilczać i bać się ich, tylko te problemy trzeba rozwiązywać" - powiedziała.

"Dzisiaj jesteśmy winni ludziom Solidarności spełnienia drugiej części postulatów, i to jest dzisiaj naszym obowiązkiem (...) Deklaruję spod pomnika Anny Walentynowicz, odważnej i  mądrej kobiety, że jeżeli Polacy nam zaufają, oddadzą władzę PiS, zrobimy wszystko, żeby tą drugą część postulatów, które dotyczą pracy, działań społecznych, wypełnimy" - oświadczyła Szydło.

Zwróciła też uwagę, że o strajkujących 35 lat temu związkowcach mówiono, że chcą "podpalić państwo", ale oni przetrwali atak władzy. "Dzięki ich wytrwałości możemy cieszyć się wolnością" - podkreśliła.

Szydło była pytana przez dziennikarzy o zaproszenie od szefa Solidarności Piotra Dudy na rocznicowe obchody; nie otrzymała go m.in. premier Ewa Kopacz.

"Pani premier Ewa Kopacz próbuje podzielić w tym dniu Polaków, próbuje skłócić Polaków w tym wielkim święcie demokracji i wolności, jakim jest uroczystość związana z 35-leciem Solidarności. Dzisiaj politycy PO zamiast uczestniczyć w uroczystościach, zamiast przypominać o Solidarności, przyjechali tutaj i w ramach kampanii wyborczej robią kolejną ustawkę wyborczą (...) Dyskusję nad listą gości rozpoczęła Ewa Kopacz. Ewa Kopacz uważa, że w ramach kampanii wyborczej musi wykorzystać każdy moment, żeby doprowadzić do polaryzacji stanowisk, żeby skłócać Polaków. Uważa, że w ten sposób jej partia zyskuje w sondażach" - powiedziała.

"Solidarność nie została zaproszona do Sejmu, gdy były procedowane ustawy dot. zmiany wieku emerytalnego, kiedy Solidarność przyniosła podpisy pod referendum o obniżeniu wieku emerytalnego. Pamiętam, że ówczesna marszałek Sejmu Ewa Kopacz nie wpuściła Solidarności do parlamentu na galerię. To pokazuje, jakie są prawdziwe intencje pani premier w kontaktach z Solidarnością" - dodała.

Anna Walentynowicz (1929-2010) zaangażowała się w działalność Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża w 1978 r. 7 sierpnia 1980 r. została dyscyplinarnie zwolniona ze Stoczni Gdańskiej, na pięć miesięcy przed przejściem na emeryturę. Decyzja dyrekcji wywołała 14 sierpnia strajk, w czasie którego powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność". Pierwszym postulatem protestujących robotników było przywrócenie Walentynowicz do pracy.

Walentynowicz została członkiem Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ. Internowana w stanie wojennym; potem kilka razy aresztowana. Zginęła 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, w drodze na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Z powodu wątpliwości dotyczących określenia tożsamości ciał prokuratura z urzędu przeprowadziła kilka ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej.

We wrześniu 2012 roku w Warszawie i Gdańsku ekshumowano dwie ofiary katastrofy smoleńskiej. Po przeprowadzeniu badań genetycznych okazało się, że doszło do zamiany ciała działaczki Solidarności Anny Walentynowicz z ciałem wiceprzewodniczącej fundacji Golgota Wschodu Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Według prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta przyczyną nieprawidłowej identyfikacji ciał było ich nietrafne rozpoznanie przez rodziny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy