Reklama

Reklama

Szydło: Nie przewiduję w tej chwili zmian personalnych w rządzie

"Nie przewiduję w tej chwili zmian personalnych w rządzie" - powiedziała w środę premier Beata Szydło pytana o zapowiedziany przegląd resortów. Podkreśliła też, że nie ma żadnych powodów do tego, żeby dymisjonować ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. Zapowiedziała, że będzie dziś rozmawiać telefonicznie z premier Wielkiej Brytanii Theresą May na temat Brexitu.

Szefowa rządu pytana w TVN24, czy zdymisjonuje szefa resortu zdrowia, odpowiedziała, że "nie ma żadnych powodów do tego, żeby dymisjonować ministra Radziwiła". "Minister Radziwiłł rozpoczyna w tej chwili bardzo ważną reformę służby zdrowia. Przygotowane są już projekty ustaw" - mówiła premier dodając, że w ramach przeglądu resortów spotka się z Radziwiłłem w czwartek.

Reklama

Klub Kukiz'15 w przyszłym tygodniu złoży wniosek o odwołanie ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła - zapowiedział we wtorek poseł tego klubu poseł Piotr Liroy-Marzec. Według niego resort zdrowia od początku blokuje projekt ustawy ws. medycznej marihuany.

"Chcę jeszcze raz wyrazić głębokie wyrazy współczucia dla rodziny Tomasza Kality. To wielki żal i smutek, ale chciałam powiedzieć, że problem leczniczej marihuany nie powinien być wykorzystywany do celów gry politycznej, ale powinien być bardzo dokładnie zbadany przez ekspertów" - powiedziała premier.

Telefoniczna rozmowa z Theresą May

Beata Szydło zapowiedziała również, że będzie dziś rozmawiać telefonicznie z premier Wielkiej Brytanii Theresą May na temat Brexitu.

Szefowa rządu pytana w TVN24, czy przeraziła ją wczorajsza mowa premier May dot. Brexitu, odpowiedziała: "Pani premier Theresa May zapewne powie mi coś więcej na temat tej propozycji dzisiaj, dlatego, że poprosiła o rozmowę telefoniczną. Będziemy dzisiaj rozmawiały" - powiedziała premier Szydło.

"Dla nas najważniejsze jest oczywiście to, żeby Polacy, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii mieli zagwarantowane te prawa, które już nabyli, ale, równie ważne jest to, żeby relacje pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską, kiedy już Wielka Brytania opuści Unię, były relacjami opartymi na współpracy i na partnerstwie" - podkreśliła premier.

Zaznaczyła także, że dla Polski Wielka Brytania jest bardzo ważnym partnerem, zarówno gospodarczym jak i partnerem, który jest naszym sojusznikiem w NATO. "Na pewno w tej chwili przeprowadzenie Brexitu, przeprowadzenie całej tej procecdury i wypracowanie takich zasad współpracy, które będą dawały duże pole do tego, żeby jednak były zachowane dotychczasowe zasady wspólnego rynku, żebyśmy mieli zagwarantowaną tę współpracę i gospodarczą, i obronną jest niezwykle ważne, i będziemy na pewno my, polski rząd, będzie w tym kierunku przekonywać również Unię Europejską" - powiedziała premier.

Dwukadencyjność samorządowców?

Premier Beata Szydło odniosła się też w TVN24 do kadencyjności samorządowców. "Powinna być wprowadzona dwukadencyjność wójtów, burmistrzów, prezydentów miast" - oceniła. Jej zdaniem, dyskusji nad kadencyjnością samorządowców nie należy wiązać z kwestią kadencyjności posłów czy senatorów, bo to zupełnie inna kwestia.

"Być może, że powinno to polegać na tym, że kadencja będzie wynosiła pięć lat, byłby ten okres dziesięcioletni" - podkreśliła, odnosząc się do kadencyjności samorządowców. "Dla wielu samorządów będzie to z korzyścią" - dodała na antenie TVN24 szefowa rządu.

W niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że chciałby, aby najbliższe wybory samorządowe w 2018 r. odbyły się według nowych zasad. Chodzi m.in. o wprowadzenie kadencyjności wójtów, burmistrzów, prezydentów miast oraz przezroczyste urny w lokalach wyborczych.

Odnosząc się do tej propozycji lider Nowoczesnej Ryszard Petru powiedział, że jego partia popiera i sama zgłaszała ten pomysł. Mówił, że Nowoczesna była też zawsze za dwukadencyjnością posłów.

"Konieczne są zmiany w regulaminie Sejmu"

Premier w wywiadzie dla TVN24 była też pytana, czy opowiada się za ukaraniem posłów blokujących mównicę w ramach protestu w Sejmie, czy jest za amnestią.

"Oczekuję, że marszałek Marek Kuchciński doprowadzi do tego, że będą jednak zdyscyplinowani posłowie i że jednak jakąś formę zdyscyplinowania i większego uporządkowania sytuacji w Sejmie będzie można przeprowadzić" - powiedziała premier.

Jak podkreśliła, są konieczne zmiany w regulaminie Sejmu. "I takie zmiany muszą być wprowadzone" - zaznaczyła szefowa rządu.

W jej ocenie "polski Sejm został przez nieodpowiedzialnych polityków opozycji sprowadzony niestety do bardzo żałosnego poziomu". Jak mówiła premier, "to, co wyprawiali państwo z Platformy i Nowczesnej" od 16 grudnia do ostatniego posiedzenia, gdy zawiesili blokowanie mównicy, "było poniżej pewnego poziomu" i "nie powinno mieć miejsca".

"Musimy się teraz wszyscy zastanowić, jak nie doprowadzać do tego typu zachowań" - zaznaczyła Szydło.

Pytana o ewentualną zmianę na stanowisku marszałka Sejmu, premier odparła: "Zmienić trzeba regulamin, doprowadzić trzeba do uspokojenia prac polskiego parlamentu i wierzę w to głęboko, że pan marszałek Kuchciński zaproponuje takie zmiany".

Poparcie rządu dla Donalda Tuska

Premier pytana w TVN24, "co odpowie Angeli Merkel, która ma w lutym przyjechać do Polski, kiedy zapyta, czy popiera Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej" odpowiedziała: "To ja raczej zapytam Angelę Merkel, czy Donald Tusk będzie kandydatem grupy EPP na przewodniczącego".

"Decyzje dotyczące wyboru szefów poszczególnych struktur europejskich, tak naprawdę, są w rękach grup politycznych i wybór obecnego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego najlepiej pokazał, że to właśnie pomiędzy grupami rozstrzyga się ta gra" - dodała premier.

Pytana o to, jakie jest jej zdanie na temat Tuska, odpowiedziała, że będzie oczekiwała na decyzje podjęte na szczeblu Parlamentu Europejskiego w grupach politycznych, bo - jak mówiła - to są wiążące decyzje. "Wielokrotnie już mówiliśmy, że przewodniczenie Donalda Tuska z punktu widzenia interesu Polski nie było najlepszym przewodniczeniem" - powiedziała premier.

Jak podkreśliła, "wtedy, gdy Polska była szkalowana, kiedy były próby dyskredytowania polskiego rządu, wtedy nie próbował bronić naszych interesów". "Uważam, że powinien był wykazać większą aktywność w przekonaniu, że Polska jest demokratycznym, stabilnym państwem i to jest w interesie nas wszystkich" - dodała szefowa rządu.

W ocenie premier, Donald Tusk zaczął aktywnie wypowiadać się wtedy, kiedy trzeba było "w polski rząd uderzyć". "Chociażby jego wypowiedzi dotyczące budżetu państwa, nie uczestniczył w procesie przyjmowania budżetu państwa, nie miał odpowiedniej wiedzy na ten temat, a jednak zaczął zajmować stanowisko polityczne i krytykować rząd" - dodała.

Według premier Beaty Szydło, Tusk powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest bardziej "politykiem PO uderzającym w polski rząd, czy jest też politykiem Polakiem piastującym bardzo odpowiedzialne funkcje w UE". "Wtedy oczekuję od niego, że mimo iż jest to oczywiście funkcja europejska - jako urzędnik UE powinien zajmować się sprawami dotyczącymi całej UE, ale tak jak pozostali przedstawiciele piastujący funkcje europejskie z poszczególnych państw jednak wtedy, kiedy trzeba, broni interesu Polski" - zaznaczyła.

Jak dodała Szydło, na razie polski rząd czeka na decyzję grupy politycznej Donalda Tuska, czy zostanie on w ogóle wysunięty przez nich jako kandydat na szefa RE.

Premier dopytywana o termin wizyty Angeli Merkel w Polsce odpowiedziała, że będzie ona miała miejsce w pierwszej dekadzie lutego. "W tej chwili agenda spotkania, ja oczywiście nie mogę oficjalnie, póki nie zostanie to ogłoszone przez obydwie strony, jeszcze potwierdzać, ale jest planowane spotkanie z panem premierem Jarosławem Kaczyńskim, z panem prezydentem i ze mną" - powiedziała.

Szydło pytana, czy wybór Antonio Tajaniego na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego to dobra wiadomość odpowiedziała: "zobaczymy, jakie to będzie przewodniczenie". "Myślę że PE potrzebuje w tej chwili też takiego szefa, który będzie szukał konsensu, obecnie nowo wybrany przewodniczący jawi się taką osobą" - oceniła. Premier dodała, że obecnie potrzebny jest dialog i konsensus w PE.

"Dla mnie najważniejsze jest to, żeby PE skoncentrował i skupił się na pracy, która dotyczy prawodawstwa w UE, a nie, żeby zajmował się np. organizowaniem rożnego rodzaju spektakli politycznych, tak jak to było w przypadku niestety Martina Schulza, kiedy on przewodniczył" - podkreśliła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama