Reklama

Reklama

Szef MSZ Zbigniew Rau: Polska misja w Afganistanie to spektakularny sukces

- Każdy z 52 lotów ewakuacyjnych z Afganistanu wymagał uzyskania kilku zgód państwowych, czasem nawet dziewięciu krajów. Co więcej, dochodziło do sytuacji, że należało stworzyć nowy stan prawny w relacjach międzynarodowych - mówił w środę minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau. Polską misję sojuszniczą w Afganistanie nazwał "niekwestionowanym" i "spektakularnym sukcesem".

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podsumował polską akcję ewakuacyjną z Afganistanu, jak i oceniał skutki obecności naszych żołnierzy w tamtym kraju od 2001 roku. Jego zdaniem polska polityka zagraniczna oraz bezpieczeństwa odniosła "spektakularny sukces", uczestnicząc w 20-letniej misji w Afganistanie. - Zostaliśmy uznani za wiarygodnego, godnego zaufania partnera w Pakcie Północnoatlantyckim - uznał.

Według szefa MSZ takie postępowanie Polski sprawiło, iż w naszej części Europy udało się wprowadzić "strefę bezpieczeństwa, stabilności politycznej i pokoju". Jak przypominał, decyzję o pozostawaniu w Afganistanie, podjętą w 2001 roku, podtrzymywały kolejne rządy.

Reklama

- Ten niekwestionowany sukces naszej partnerskiej misji sojuszniczej w Afganistanie zawdzięczamy przede wszystkim żołnierzom polskich sił zbrojnych. Nie sposób raz jeszcze nie złożyć hołdu i nie wyrazić najwyższego uznania tym, którzy zapłacili za to najwyższą cenę: swojego życia - powiedział Rau.

Bilans ewakuacji z Afganistanu. Polska zorganizowała 52 loty tam i z powrotem

Minister przypomniał, że lotnisko w Kabulu, z którego poszczególne państwa - w tym Polska - prowadziły ewakuację z Afganistanu, znajduje się od od dwóch dni w rękach talibów. - Ta ewakuacja stanowiła bezprecedensowe wyzwanie w dziejach polskiej dyplomacji - ocenił.

Zbigniew Rau mówił też o "niespodziewanej implozji afgańskich sił zbrojnych oraz dekompozycji struktur władzy państwowej", co wywołało chaos, w którym znaleźli się polscy obywatele i ich współpracownicy z Afganistanu. - Musieliśmy podjąć ryzyko przeprowadzenia bezpośredniej akcji ratowniczej na miejscu. Działaliśmy w oparciu o własne, najczęściej improwizowane metody - ujawnił szef MSZ.

Jak wyliczył, Polska zapewniła 52 loty ewakuacyjne w obie strony. Na pokłady samolotów wsiadły łącznie 1232 osoby, które chciały opuścić Afganistan. - Każdy z tych lotów wymagał uzyskania kilku zgód państwowych, czasem nawet dziewięciu krajów na jeden lot. Co więcej, dochodziło do sytuacji, że należało stworzyć nowy stan prawny w relacjach międzynarodowych - wyjaśnił minister.

Jako przykład "stwarzania nowego stanu prawnego" podał dwustronną umowę polsko-afgańską, która weszła w życie "w ciągu kilku godzin nocnych". 

Minister dziękował wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc przy ewakuacji, w tym dyplomatom z wielu placówek zagranicznych, także m.in. z Taszkientu, Bukaresztu czy New Delhi. Szczególne podziękowanie za zaangażowanie i niestrudzoną pracę przekazał wiceszefowi MSZ Marcinowi Przydaczowi.

Z końcem sierpnia zakończyła się wojskowa misja w Afganistanie. Zginęło w niej 2 tys. 365 żołnierzy USA, a także m.in. 1 tys. 144 żołnierzy międzynarodowej koalicji ISAF, w tym 44 Polaków (43 żołnierzy i jeden ratownik medyczny).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje