Reklama

Reklama

Szef MON: Terroryzm to jedno z narzędzi wojny przeciw Europie

"Terroryzm jest jednym z narzędzi, jakie prowadzi się w ramach wojny prowadzonej przeciwko Europie" - powiedział w niedzielę szef MON Antoni Macierewicz. Ocenił, że choć Europa na razie powoli reaguje na zagrożenie, to ostatecznie walkę z terrorem wygra.

Minister obrony narodowej pytany w TVP Info o to, jak długo Europa będzie borykała się z terrorem, odpowiedział, że będzie to trwało tak długo, dopóki "nie znajdzie właściwych narzędzi, nie podejmie decyzji, żeby terroryzm wyeliminować raz na zawsze".

"Terroryzm jest jednym z narzędzi, jakie prowadzi się w ramach wojny, która jest prowadzona przeciwko Europie. Są działania bezpośrednio zbrojne, takie jakie znamy np. z Syrii czy z Ukrainy, a innym narzędziem jest terroryzm; jest to, co widzimy teraz w Wielkiej Brytanii, we Francji czy w innych krajach, gdzie wykorzystuje się podłoże społeczno-kwazireligijne, nie religijne - kwazireligijne" - podkreślił Macierewicz.

Reklama

Minister ocenił, że sobotnie ataki w Londynie miały związek ze zbliżającymi się wyborami w Wielkiej Brytanii. "To zawsze sprawia, że państwo jest słabsze, że opinia publiczna jest rozchwiana, że łatwiej jest wpłynąć na poglądy społeczne i polityczne" - dodał.

Szef MON pytany, czy Europa jest w stanie wygrać z terrorem i terrorystami powiedział, że "wierzy, że jednak tak". "Demokracja i cywilizacja zachodnia zawsze bardzo powoli reagowała na zagrożenia (...), ale ostatecznie walkę podejmowała i zawsze ją ostatecznie wygrywała. Sądzę, że teraz będzie tak samo. Symptomy tego już są. Jest już zupełnie inne podejście do tej problematyki na Węgrzech, w Czechach, w Europie Środkowej, tej Europie, która zna tego przeciwnika znakomicie i wie, jak ten przeciwnik potrafi być okrutny i jak trzeba mu się przeciwstawić" - podsumował minister.

Do zamachu, w następstwie którego zginęło co najmniej siedem osób, a 48 zostało rannych, doszło na zaledwie cztery dni przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Kampanię wyborczą zawieszono w niedzielę, ale zostanie wznowiona w poniedziałek.

Sobotni atak to trzeci poważny zamach terrorystyczny w Wielkiej Brytanii na przestrzeni trzech miesięcy.

W marcu br. w zamachu na Westminster Bridge w Londynie zginęło sześć osób, a 49 zostało rannych. 22 maja doszło do ataku w Manchesterze, gdzie po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w pobliżu wejścia do hali. 22 osoby zginęły, a ponad 120 zostało rannych.

Po zamachu w Manchesterze poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym został podniesiony do najwyższego - "krytycznego", który oznacza, że "kolejny zamach jest możliwy w każdej chwili", ale po kilku dniach został obniżony do czwartego w pięciostopniowej skali, "poważnego", co oznacza, że "atak jest wysoce prawdopodobny". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje