Reklama

Reklama

Szaleje epidemia grypy. "Działa jak sito, które przesiewa całą populację"

Tylko w ostatnim tygodniu pół tysiąca osób trafiło do szpitali z powodu powikłań po grypie, a zachorowało - aż 150 tysięcy. Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiał reporter RMF FM Grzegorz Kwolek, winny jest brak szczepień

Według specjalistów, sytuacja nie była tak zła od 2013 roku. Najwięcej zachorowań zanotowano w ostatnim czasie w Wielkopolsce i na Pomorzu. Liczba ta rośnie jednak wszędzie poza Mazowszem i Podkarpaciem. Rośnie też liczba osób, które trafiły do szpitali z powikłaniami. W ostatnim czasie było to blisko pół tysiąca osób. Najwięcej - na Pomorzu.

Reklama

W tym sezonie Polacy chorują też na groźniejsze niż zwykle szczepy grypy. U co czwartego zarażonego wykryto szczep B, reszta chorych zmaga się ze szczepem A (61 procent) i groźniejszymi A/H1 (13,6 procent) i A/H3 (1,7 procent).

Eksperci twierdzą, że Polacy częściej niż zwykle chorują przez brak szczepień.

"Jesteśmy jednym z najlepiej zaszczepionych narodów w Europie, jeżeli chodzi o dziecięce choroby, ale na grypę nie chcemy się szczepić" - zauważa Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Podkreśla, że dla osób starszych, dzieci i chorych na choroby przewlekłe grypa może być śmiertelnie niebezpieczna. "Grypa działa jak takie sito, które przesiewa całą populację i wyłapuje słabsze osobniki. Często ze skutkiem śmiertelnym" - mówi.

Szczepionki, przygotowywane na początek każdego sezonu na podstawie szczepów grypy wyodrębnionych w Azji, to najbardziej skuteczny sposób zapobiegania zachorowaniom i powikłaniom. U dorosłych zmniejszają ryzyko zachorowania nawet o 90 procent, a u osób starszych ryzyko zgonu o 80 procent.

(abs)

Grzegorz Kwolek

Atakuje nas grypa, bo… się nie szczepimy? Wypowiedz się!

Dowiedz się więcej na temat: grypa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne