Reklama

Reklama

Święto Niepodległości wciąż z kominiarką na twarzy

14 października 2015 roku weszły w życie nowe regulacje dotyczące zgromadzeń. Nowa ustawa nie wprowadziła jednak budzącego kontrowersje zakazu zakrywania twarzy. Tym samym podczas marszów z okazji Święta Niepodległości 11 listopada zobaczymy pewnie "patriotów" w kominiarkach.

Poprzednie Prawo o zgromadzeniach budziło kontrowersje: nie tylko zawierało nieskuteczne i niespójne przepisy, ale też niekonstytucyjne. Według orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, niezgodne z ustawą zasadniczą było kryterium liczebności i zakaz organizacji tzw. zgromadzeń równoległych.

Reklama

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii dotyczących nowelizacji ustawy była jednak sprawa zakazu zakrywania twarzy. Przypomnijmy, że projekt zakazu uczestnictwa w zgromadzeniach osobom, których nie można zidentyfikować (przede wszystkim ze względu na zakrytą twarz, np. kominiarką), złożył ówczesny prezydent Bronisław Komorowski.

Inicjatywa ustawodawcza głowy państwa była wynikiem zajść, jakie miały miejsca podczas warszawskiego Marszu Niepodległości w 2013 roku. Przypomnijmy, że często zamaskowani sprawcy doprowadzili do burd, zaatakowali budynek ambasady rosyjskiej, podpalili instalację artystyczną "Tęcza" na placu Zbawiciela. Zniszczono również wiele samochodów i witryn sklepowych. Szkody wyceniono na ponad 120 tysięcy zł.

Projekt dotyczący zakazu zakrywania twarzy napotkał na opór części klubów poselskich. Argumentowano, że jest niezgodny z konstytucją. Podnoszono, że zakazu uczestnictwa w zgromadzeniach osobom, których nie można zidentyfikować kłóci się z zasadą wolności zgromadzeń. Chór sprzeciwu wsparła również Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Zwracano również uwagę na to, że zakaz zakrywania twarzy można ominąć, na przykład malując sobie twarz barwami narodowymi tak, aby uniemożliwić identyfikację, ale "zgodnie" z prawem.

Warto też przypomnieć, że o kwestii identyfikacji wypowiedział się jeszcze w 2004 roku Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie orzekli wówczas, że nie każdy przypadek zakrycia twarzy stanowi czyn potencjalnie niebezpieczny lub spowoduje zmianę pokojowego charakteru zgromadzenia.

Czy zatem, przy braku przepisów zakazujących  zakrywania twarzy, policja ma prawo zareagować? Funkcjonariusze mieliby ułatwione zadanie w zapobieganiu aktom agresji czy chuligaństwa, jeśli taki przepis by się pojawił. Nie oznacza to, że policja jest bezsilna w przypadku osób w kominiarkach. Warto tutaj przytoczyć ponownie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2004 roku, w którym sędziowie wskazali na inne środki służące do prewencyjnego zapewnienia bezpieczeństwa.

Mowa o artykule 15 ustawy o policji, który daje funkcjonariuszom prawo legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości, zatrzymywania osób stwarzających w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla mienia czy nawet identyfikowanie osób usiłujących ukryć swoją tożsamość. Czy jednak policjanci będą w ten sposób reagować na kominiarki?

Uczestnika zgromadzenia zakrywającego twarz może też "wyprosić" z manifestacji przewodniczący zgromadzenia. Nowa ustawa o gromadzeniach daje mu bowiem prawo zażądania opuszczenia zgromadzenia przez osobę, która swoim zachowaniem narusza przepisy ustawy albo uniemożliwia lub usiłuje udaremnić zgromadzenie. W przypadku niepodporządkowania się żądaniu przewodniczący zgromadzenia zwraca się o pomoc do policji lub straży miejskiej.

Problem jednak w tym, czy wszystkim organizatorom najróżniejszych marszów będzie na tym zależało, by wykluczyć ze zgromadzenia zamaskowanych "patriotów"?

(arwr)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje