Reklama

Reklama

Strajk Kobiet zapowiedział "Marsz na Warszawę". Szczegóły

W piątek, 30 października, w stolicy obędzie się demonstracja pod hasłem "Marsz na Warszawę" przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Według organizatorów, ma to być największe tego typu wydarzenie od wybuchu protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Do Warszawy mają przyjechać protestujący z innych miast.

Protest ma rozpocząć się o godz. 17. 

Reklama

- Spotykamy się w trzech miejscach. Na Alejach Ujazdowskich przed KPRM, bo Morawiecki, przed Plac Zamkowy i na Placu Zawiszy - najbliżej siedziby zła, czyli PiS. Gdzie pójdziemy, to się okaże - zapowiedziały organizatorki. 

Zgromadzenie - tak jak w poprzednich dniach - ma formułę wydarzenia spontanicznego, dlatego trudno przewidzieć, w jakie punkty będą przemieszczać się manifestanci. Do tej pory gromadzili się m.in. w okolicy Sejmu, przed Kancelarią Premiera, przed siedzibą Ordo Iuris, przed siedzibą TVP na placu Powstańców Warszawy, przed siedzibą PiS przy ul. Nowogrodzkiej czy w rejonie willi premiera przy ul. Parkowej oraz w rejonie domu Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu.

Na ulicach należy spodziewać się ogromnych utrudnień. Zmiany w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej można śledzić na bieżąco na stronach Warszawskiego Transportu Publicznego.

Organizatorki: Możemy spodziewać się prowokacji

Organizatorki protestu apelują do uczestników o przestrzeganie zasad sanitarnych: noszenie maseczek, dezynfekcję rąk i w miarę możliwości utrzymywanie dystansu. 

- Możemy spodziewać się prowokacji, takie sytuacje zaczynają się pojawiać - ostrzegają organizatorki.

W piątek manifestacje odbędą się także w innych miejscach w kraju.

"Marsz na Warszawę" to jednak nie koniec demonstracji. Na poniedziałek (2 listopada) Strajk Kobiet zapowiedział blokady miast, a na środę (4 listopada) "łańcuch solidarności". 

Premier apeluje o odwołanie protestów

Ze względu na zagrożenie epidemiologiczne o odwołanie protestów zaapelował premier Mateusz Morawiecki. 

- Niech ten gniew, ta niechęć skupia się na mnie, na politykach, ale nie dotyka tych, których za dwa tygodnie może dotknąć, bo państwo protestujący zetkniecie się z jakimiś osobami starszymi w autobusie, w domu, na spotkaniu i to może owocować dramatycznymi skutkami - mówił na czwartkowej konferencji prasowej.

Protesty przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji trwają w wielu miejscach w kraju od 22 października. Policja przekazała, że tylko w środę (28 października) w całym kraju odnotowano 410 zgromadzeń, w których uczestniczyło 430 tys. osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje