Reklama

Reklama

Strajk Kobiet. Przemysław Czarnek: Nigdy nie chcieliśmy pociągać do odpowiedzialności

- Nigdy nie było naszą intencją, ani nigdy nie zapowiadaliśmy, że będziemy kogokolwiek pociągać do odpowiedzialności za głoszenie swoich poglądów, w tym również za wspieranie Strajku Kobiet - powiedział w czwartek (19 listopada) minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. - To są prywatne sprawy nauczycieli - dodał.

Czarnek podczas czwartkowej konferencji prasowej był pytany, czy mimo wsparcia finansowego nauczycieli w związku z nauczaniem zdalnym, powinni oni liczyć się z konsekwencjami za poparcie Strajku Kobiet.

Reklama

- Nigdy nie było naszą intencją, ani nigdy nie zapowiadaliśmy, że będziemy kogokolwiek pociągać do odpowiedzialności za głoszenie swoich poglądów, w tym również za wspieranie Strajku Kobiet - powiedział minister. Podkreślił, że są to prywatne sprawy nauczycieli.

- Natomiast to, co kuratorzy wykonują, i do czego są zobowiązani z uwagi na prawo oświatowe, i obowiązki wynikające z nadzoru pedagogicznego, to jest sprawdzanie i ewentualne wyciąganie konsekwencji wobec tych nauczycieli, którzy wbrew swoim obowiązkom wynikającym z podstawy programowej, podczas lekcji zachęcali uczniów do brania udziału w strajku i to jeszcze w szczycie pandemii koronawirusa, albo w sposób wulgarny i nieprzystający etosowi nauczyciela zachowywali się podczas takich protestów - zaznaczył Czarnek.

List prezydenta Warszawy

Na początku listopada prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski skierował list do dyrektorów szkół, nauczycieli, rodziców i uczniów, w którym zawarł apel do MEN o "zaprzestanie retoryki szantażu i narzucania szkołom 'jedynie słusznych poglądów'".

Prezydent stolicy nawiązał w liście do opublikowanego komentarza rzecznika prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej, dotyczącego trwających w Polsce protestów w sprawie aborcji. Rzeczniczka MEN Anna Ostrowska podkreśliła w nim m.in., że "jeżeli potwierdzi się, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach lub sami brali w nich udział, powodując zagrożenie w czasie epidemii i zachowując się w sposób uwłaczający etosowi ich zawodu, będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem".

"Ta kolejna próba zastraszania środowiska pedagogicznego jest niedopuszczalna zarówno ze względu na naruszanie zasad demokracji i autonomii szkoły, jak i w świetle przepisów obowiązującego w Polsce prawa" - napisał Trzaskowski w liście.

Protesty po decyzji TK

Masowe protesty w całej Polsce trwają od 22 października i są wyrazem sprzeciwu wobec zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Wywołało je orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. 

Głównym inicjatorem akcji protestacyjnych jest Ogólnopolski Strajk Kobiet.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje