Reklama

Reklama

​Stowarzyszenie Romów: Musi pęknąć "szklany sufit" chroniący przestępców

Romowie w Internecie są poniżani i lżeni, praktycznie bezkarnie - poinformowało Stowarzyszenie Romów w Polsce w reakcji na postanowienie krakowskiego sądu, który uznał że używane w sieci zwroty "Cyganka z Niemiec, "szwabska Cyganka", "Cyganie" w stosunku do młodej piosenkarki romskiego pochodzenia nie mają w rozumieniu prawa charakteru znieważającego. Stowarzyszenie zapowiada, że nie odpuści i będzie składać do prokuratury kolejne zawiadomienia.

Oświadczenie - podpisane przez prezesa zarządu Romana Kwiatkowskiego - wydane zostało w związku z niedawnym postanowieniem krakowskiego sądu, który w końcu stycznia bieżącego roku utrzymał postanowienie Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie publicznego znieważenia poprzez internetowe wpisy nastoletniej piosenkarki romskiego pochodzenia Wiktorii Gabor.

Reklama

Zawiadomienie w sprawie stowarzyszenie złożyło jeszcze w styczniu zeszłego roku. Ostatecznie sąd podtrzymując wcześniejszą decyzję prokuratury - jak zrelacjonowano w oświadczeniu - uznał m.in., że używane przez internautów w stosunku do piosenkarki oraz społeczności romskiej sformułowania powinny być oceniane nie według subiektywnych ocen stowarzyszenia a "z perspektywy obiektywnej".

- Według sądu zwroty "Cyganka z Niemiec, "szwabska Cyganka", "Cyganie" nie mają w rozumieniu prawa charakteru znieważającego. Nadto Sąd stwierdził, że słowa te "zakorzenione są w języku polskim i nie są jednoznacznie pejoratywne" - przekazało stowarzyszenie. Jak jednak dodało sąd np. nie odniósł się do innego wpisu internauty: "Nie ma tam kto kanistra z ropą. Trzeba wyrwać chwasty". 

Pełnomocnik piosenkarki również złożył zawiadomienie

Sąd jednocześnie argumentował, że w sprawie toczyło się równolegle postępowanie w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Żoliborz z zawiadomienia pełnomocnika piosenkarki, także zakończone odmową wszczęcia i skoro pełnomocnik ten nie zaskarżył postanowienia o umorzeniu, to oznacza, że nie widział potrzeby kontynuowania sprawy.

"Oba postanowienia, sądu i prokuratury, być może są formalnie poprawne" - przyznano w oświadczeniu odnosząc się do decyzji w sprawie dotyczącej piosenkarki.

Stowarzyszenie dodało jednak, że "każdy normalny obserwator życia społecznego w Polsce stwierdzi, że społeczność romska jest traktowana przez spory odłam społeczeństwa, szczególnie w internecie, w sposób odmienny od innych grup etnicznych". "Romowie w internecie są poniżani i lżeni - praktycznie bezkarnie" - oceniono.

Jak poinformowano, stowarzyszenie skierowało w ostatnich latach kilkadziesiąt zawiadomień do jednostek prokuratury o możliwości popełnienia przestępstw nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych i publicznego znieważenie grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej. "We wszystkich prokuratura albo odmówiła wszczęcia śledztwa, albo w dwóch przypadkach po wszczęciu umorzyła postępowanie" - wskazano w oświadczeniu.

Romowie zapowiadają: Nie przestaniemy

"Pomimo tego Stowarzyszenie Romów w Polsce nie ustanie w 'nękaniu' prokuratury zawiadomieniami o możliwości popełnienia przestępstwa z pobudek rasistowskich, czy ksenofobicznych. W końcu musi pęknąć 'szklany sufit' chroniący przestępców" - zapowiedziano.

Nie tylko w internecie Wiktoria Gabor była wyzywana przez swoje pochodzenie. PAP jako pierwsza poinformowała, że w połowie września ubiegłego roku znana piosenkarka razem ze swoim ojcem zostali zaatakowani, gdy wybrali się do sklepu.

Przed sklepem stała grupka mężczyzn, wśród których był Kamil T. (17 l.) oraz o rok starszy Dominik P. Młodzi mężczyźni na widok 13-letniej piosenkarki mieli użyć wobec niej wulgaryzmów oraz kazali jej oddać pieniądze.

Ojciec piosenkarki został pobity

Gdy piosenkarka ze swoją matką odeszły na bok, ze sklepu wyszedł jej ojciec i zwrócił uwagę agresorom. Wówczas - według ustaleń PAP - mężczyźni rzucili się na 49-latka, powalili go na ziemię i zaczęli kopać. Całe zdarzenie zauważył pracownik ochrony, który pobiegł pomóc bitemu mężczyźnie. Ochroniarz o zdarzeniu poinformował też policję.

Po kilku minutach od zdarzenia napastnicy zostali zatrzymani. "Rozpoznani przez pokrzywdzonego napastnicy trafili do policyjnych cel. Obaj usłyszeli zarzuty usiłowania rozboju. Prokurator zastosował wobec nich środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego oraz jego rodziny" - poinformował wtedy rzecznik mokotowskiej policji podkom. Robert Koniuszy.

Za zarzucany czyn może grozić do 12 lat więzienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje