Reklama

Reklama

Stanisław Karczewski o Tomaszu Grodzkim: Polskie sprawy należy rozwiązywać w Polsce

Wyjazd marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego do Brukseli jest niepokojący. Polskie sprawy należy rozwiązywać w Polsce - powiedział wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski w PR 24. Jego zdaniem każdy taki wyjazd zagraniczny jest związany z prowadzeniem polityki zagranicznej.

W środę Marszałek Senatu Tomasz Grodzki ma się spotkać z wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej ds. wartości Vierą Jourovą, która zaprosiła go do Brukseli. Rozmowy mają dotyczyć uchwalonych w grudniu tzw. ustaw sądowych.

Reklama

Odnosząc się do tego wyjazdu Stanisław Karczewski w środę w PR 24 powiedział, że jako byłego marszałka Senatu bardzo go to "niepokoi i martwi". W jego ocenie każdy taki wyjazd zagraniczny "jest związany z prowadzeniem polityki zagranicznej".

"Odbyłem bardzo dużo wizyt zagranicznych, one były zawsze starannie przygotowywane z MSZ. Zawsze miałem wytyczne, zawsze omawiałem z ministrem Witoldem Waszczykowskim, potem ministrem Jackiem Czaputowiczem, treść i agendę rozmów z przedstawicielami władz innych krajów" - powiedział i dodał, że takie działania muszą być skoordynowane.

Karczewski: Wszystko powinniśmy załatwiać w Polsce

Mówiąc o działaniach marszałka Grodzkiego ocenił, że jeśli jest próba ingerencji czynników zewnętrznych w polskie sprawy, to jest to "obniżenie suwerenności państwa polskiego". "Wszystko powinniśmy tutaj w Polsce załatwiać, a na zewnątrz mówić jednym głosem" - powiedział Karczewski.

Senator PiS ocenił, że "w czasach słusznie minionych były sprawy polskie gdzieś (za granicą - PAP) konsultowane. A tu powinniśmy polskie sprawy rozwiązywać w polskim parlamencie, w ostrej debacie, w ostrej dyskusji".

Mówiąc o swoich wizytach zagranicznych w czasie, kiedy sam był marszałkiem Senatu, Karczewski powiedział: "Na każdy wyjazd zagraniczny z oficjalną wizytą zabierałem przedstawicieli opozycji. Zawsze był jeden bądź dwóch senatorów z opozycji. Różnie się zachowywali. Czasami byli bardzo agresywni i krytykowali polski rząd, ale zawsze mieliśmy możliwość riposty, dyskusji, pokazania, że jeśli jest obcy, inny głos, to jest to głos w dialogu. Natomiast tu nie ma dialogu". Karczewski i zaznaczył, że Tomasz Grodzki nie zaprosił na wyjazd przedstawicieli PiS.

Karczewski odniósł się też do znaku "V" pokazanego przez Tomasza Grodzkiego po wyborze na marszałka Senatu. "Te obydwie ręce podniesione w znaku 'V' - naśladujące i przypominające nam gest Tadeusza Mazowieckiego - teraz odczytuję trochę inaczej - nie jako V jak victorię, tylko jako wypowiedzenie wojny PiS" - skomentował Karczewski.

W piątek szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski oświadczył, że stanowczo oczekuje, że Grodzki odwoła wizytę. Politycy PiS argumentują, że konstytucyjnie nie jest on odpowiedzialny za prowadzenie polityki zagranicznej. Sam marszałek Senatu odrzucił apele o rezygnację z wyjazdu podkreślając, że wizyta wpisuje się w proces przygotowania debaty w Senacie dotyczącej ustaw sądowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje