Reklama

Reklama

Stanisław Karczewski: Ewa Kopacz zamieniła rząd w sztab wyborczy

Zdaniem szefa PiS, senatora Stanisława Karczewskiego, premier Ewa Kopacz zamieniła rząd na sztab wyborczy Platformy Obywatelskiej.

Według Karczewskiego premier zamieniła rząd na sztab wyborczy Platformy Obywatelskiej.

- Kilka tygodni temu przypomniała sobie po 8 latach o problemach Śląska, o górnictwie i pojechała na Śląsk obiecując w Katowicach bardzo wiele dla tego regionu. Dziś następne obietnice dla Łodzi. Łódź mlekiem i miodem płynąca po wizycie pani premier Ewy Kopacz - mówił Karczewski.

Dodał, że te obietnice są "nieuczciwe, niesolidne i spóźnione".

Pomoc dla Centrum

Reklama

Odniósł się także do zapowiedzi premier o pomocy dla Centrum Zdrowia Matki Polki, zadłużonego na niemal 300 mln zł.

- Ja się pytam, czy pani premier Ewa Kopacz będzie jeździła do wszystkich zadłużonych szpitali w Polsce i obiecywała oddłużenie, czy zakończy na wizycie w Łodzi? - pytał szef sztabu PiS.

Krytyka nie na miejscu

Poseł PO Mariusz Witczak ocenił w rozmowie z, że krytyka działań premier Kopacz przez PiS to "kuriozum". - Z wypowiedzi polityków PiS pobrzmiewa nuta zazdrości, która wynika pewnie z tego, że premier i rząd są aktywni, co jest głęboko nie na rękę PiS, krytyka aktywności rządu jest jednak rzadkością - podkreślił.

Witczak przekonywał też, że wyjazdowe posiedzenia rządu, to "bardzo dobry pomysł, który jest realizowany w bardzo dobrym momencie".

- Słowa krytyki ze strony PiS są (dla nas) najlepszą wizytówką, PiS krytykuje aktywność, zainteresowanie i troskę rządu regionami, gratuluję Prawu i Sprawiedliwości - ironizował.

Kolej Dużych Prędkości

Rzecznik sztabu PiS Marcin Mastalerek mówił z kolei, że premier Kopacz powinna przyjechać do Łodzi Koleją Dużych Prędkości, bo obiecano ją w kampanii parlamentarnej w 2011 roku, a ówczesny minister transportu Sławomir Nowak tydzień po wyborach powiedział, że KDP jest niepotrzebna. Szefowa rząd powinna też - według Mastalerka - przyjechać na dworzec Łódź Fabryczna, który miał być oddany w lutym 2015 r.

Droga S14

Skrytykował też premier za to, że - jak mówił - przyjechała trzeci raz w ciągu roku obiecać drogę S14. - No ile razy można obiecywać tę samą drogę. Słyszeliśmy to w kampanii europejskiej, śmialiśmy się z tego kiedy obiecywano w kampanii samorządowej, ale trzeci raz przyjeżdżać i tę samą drogę obiecywać to to jest już po prostu kpina. Nikt w takie bajki pani premier nie uwierzy, bo dziś przyszedł moment, kiedy trzeba powiedzieć "sprawdzam" wszystkim obietnicom: gdzie jest dworzec Łódź Fabryczna, gdzie jest KDP i gdzie jest droga S14? - mówił Mastalerek.

Pokora i wyczucie

Krytycznie odniósł się też do rozpoczęcia kampanii wizerunkowej szefowej PO, w momencie kiedy narasta problem związany z dopalaczami.

- Jak trzeba nie mieć w sobie pokory, czy wyczucia, żeby w dniu kiedy kilkaset osób leży w szpitalach po tym, jak zażyły dopalacze rozpoczynać kampanię wizerunkową, gdzie Ewa Kopacz mówi: "słucham, rozumiem, pomagam". A w jaki sposób pani pomogła tym setkom osób, które dziś są w szpitalach? Co przez ostatnie pięć lat, kiedy Donald Tusk wypowiedział wojnę dopalaczom zrobiła PO? - mówił rzecznik sztabu PiS.

Posiedzenie w sklepie z dopalaczami

Dodał, że w Łodzi 100 metrów obok Urzędu Miasta i Urzędu Wojewódzkiego można kupić marihuanę, nasiona konopi indyjskich, a lokalna prasa donosi, że na Piotrkowskiej i w okolicach można kupić dopalacze. Jego zdaniem, premier Kopacz powinna zrobić posiedzenie rządu w sklepie z dopalaczami.

- PO rządzi osiem lat, pan Donald Tusk wypowiedział wojnę dopalaczom i co, wygrana wojna? Czy pani Kopacz jest wiarygodna? Dziś oczekujemy pytania co z dopalaczami i niech pani premier więcej nie obiecuje, bo tu się nikt nie da na to nabrać - powiedział Mastalerek.

Kampania wizerunkowa

PiS w opublikowanym we wtorek w spocie sugeruje, że "wojna PO z dopalaczami" była kampanią wizerunkową tej partii. Przywołano wypowiedzi z 2010 r. b. premiera Donalda Tuska dot. walki z dopalaczami oraz ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz, która mówiła: "Jeśli ktokolwiek będzie próbował tu krytykować Polskę jako kraj, który sobie nie poradził z dopalaczami, to ja powiem: my żeśmy byli liderami (...)".

Dopalaczowy alarm

Po danych GIS dotyczących zatruć po dopalaczach: "2010 r. - 562, 2014 r. - 2513" i komentarzu lektora: "Dopalaczowy alarm, w szpitalach już ponad 200 osób a w ich ciałach trucizna, która niszczy nerki, wątrobę i mózg. Jak z dopalaczami ma zamiar rozprawić się rząd?" pojawia się fragment rozmowy z dziennikarzami ministra zdrowia prof. Mariana Zembali: "Oddalam pytanie jako...Proszę o następne. (...) Skończyła pani maturę, skończyła pani studia, jest pani osobą myślącą. Co by pani zaproponowała?". Następnie pojawia się napis: "Dopalacze. Kolejna wizerunkowa kampania Platformy Obywatelskiej". Spot kończy pytanie o wiarygodność premier Ewy Kopacz.

Granie na emocjach

Witczak odnosząc się do zarzutów Mastalerka ocenił, że krytyka ze strony PiS i próba ataku na Platformę w sprawie dopalaczy to "granie na najniższych emocjach".

- Mamy do czynienia ze szczególnym biznesem, który jest problemem dla każdego państwa wysoko rozwiniętego, to jest straszny problem, nawet najlepsze prawo musi być wciąż dostosowywane do nowej sytuacji" - podkreślił. Opowiadanie przez PiS, że inni lepiej by sobie poradzili (w walce z dopalaczami) jest nieuczciwe - dodał poseł PO.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje