Reklama

Reklama

Stan wyjątkowy w części dwóch województw. Sejm zdecydował

Sejm nie uchylił rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Za uchyleniem rozporządzenia głosowało 168 posłów, przeciw było 247 posłów, a 20 wstrzymało się od głosu. Głosowanie poprzedziła burzliwa debata. Podczas przemówienia posła Tomasza Siemoniaka salę sejmową opuścił wicepremier Jarosław Kaczyński. Opozycja zwracała też uwagę na brak prezydenta podczas debaty.

Stan wyjątkowy obowiązuje od czwartku w części województw podlaskiego, lubelskiego i obejmuje 183 miejscowości. Został  wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Rząd argumentował to sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową", używając do tego migrantów, a także zbliżającymi się manewrami wojskowymi Zapad. Wskazywano, że Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą UE.

Paweł Soloch: Zagrożenie o ponadstandardowym wymiarze

Szef BBN Paweł Soloch, przedstawiając w Sejmie rozporządzenie prezydenta podkreślił, że za tą decyzją stała intencja uzyskania efektu prewencji, ale także zdolności do szybkiego reagowania struktur wobec nieprzewidywalnych scenariuszy, jakie mogą być realizowane.

- Mamy do czynienia z zagrożeniem o ponadstandardowym wymiarze  - podkreślił.

Reklama

Premier do opozycji: Odgrywacie rolę oklaskiwaną w Moskwie i w Mińsku

- Dziś na tej scenie, która jest ustawiona niedaleko Usnarza Górnego, przy granicy Polski z Białorusią, która jest ustawiona przez architektów z Mińska i Moskwy wy odgrywacie rolę oklaskiwaną właśnie w Moskwie i Mińsku - zwrócił się do opozycji premier Mateusz Morawiecki podczas posiedzenia Sejmu.

- Dla nas strzeżenie polskiej granicy, dbałość o to, żeby nikt jej w sposób nielegalny nie przekraczała należy do podstawowych obowiązków, których będziemy strzec i zabiegać o nie poprzez użycie wszystkich możliwych sił, środków, funkcjonariuszy - oświadczył szef rządu.

- Niektórzy z państwa, wasi posłowie, współpracujący z wami blisko współpracownicy tacy jak pan (Bartosz) Kramek, pan (Władysław) Frasyniuk, bez zastrzeżeń wspierający słowa pana Frasyniuka pan (Lech) Wałęsa - te nikczemne, haniebne słowa, które padły z ich ust, nigdy nie powinny były paść. Powinniście za nie przeprosić! - wezwał premier.

- Granice państwa polskiego to coś, co powinno być strzeżone z najwyższą dbałością, starannością przez wszystkich Polaków, przez wszystkich funkcjonariuszy. A w dzisiejszych okolicznościach niech dbałość o granice będzie świadectwem solidarności i odpowiedzialności całego Sejmu - podkreślił w Sejmie szef rządu.

- Dlatego proszę wszystkich: posłanki i posłów, by przychylić się do rekomendacji rządu i pana prezydenta i zatwierdzić wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej w województwach lubelskim i podlaskim - oświadczył premier, uzasadniając potrzebę wprowadzenia takich działań. 

Zapowiedział przedłożenie ustawy, "która będzie miała na celu bardzo szybkie zrekompensowanie ubytków w dochodach, strat wszystkim podmiotom gospodarczym działającym na terenie województw lubelskiego i podlaskiego, które mogą ponieść z tego tytułu straty". 

Premier podkreślił, że celem wprowadzonego w pasie przygranicznym z Białorusią stanu wyjątkowego nie ma być ograniczanie wolności, ale jej zapewnienie. - Granica państwa to nie jest tylko linia na mapie. Za granicę państwa przelewały krew pokolenia Polaków. Ta granica jest świętością - powiedział.

Morawiecki przypomniał, że za kilka dni rozpoczną się manewry wojskowe Zapad 2021. Powiedział, że według dostępnych informacji zaangażowanych w nie ma być ponad 200 tys. żołnierzy. - To oznacza, że bardzo łatwo o prowokację - stwierdził.

Szef MSWiA: Nie chcemy dramatycznych sytuacji na granicy polsko-białoruskiej

Państwo białoruskie zarządzane w tym momencie przez reżim Łukaszenki organizuje wielką międzynarodową operację turystyki migracyjnej - podkreślił szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Podczas poniedziałkowego posiedzenia Sejm zajmuje się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej.

Jak poinformował posłów Kamiński "nasze służby zidentyfikowały w ostatnich tygodniach 46 samolotów z Bagdadu do Mińska, z Iraku na Białoruś. Tymi samolotami przyleciało tam około 10 tys. mieszkańców Iraku". Dodał, że w Iraku "w tej chwili ma kryzysu politycznego, nie toczy się wojna domowa". - To są ludzie, którzy szukają lepszego życia. Ja to subiektywnie rozumiem - zaznaczył.

Minister wskazał, że białoruski reżim w ostatnim czasie uruchomił połączenia z Libanem. - Wiemy, że prowadzone są rozmowy w Maroku i Pakistanie na temat otworzenia rejsów przez białoruskie linie lotnicze. Wiemy, że trafiają z Turcji, wiemy, że trafiają z Rosji, zwłaszcza Afgańczycy - mówił.

- Potencjał stworzenia wielkiego kryzysu migracyjnego wywołanego w sposób sztuczny i polityczny przez Łukaszenkę jest naprawdę wielki. To jest realne, jeśli uzna on, że ci uchodźcy wchodzą do Europy jak w masło i że polska granica jest granicą fikcyjną, że będziemy spętani polityczną poprawnością. My musimy temu przeciwdziałać - podkreślił Kamiński.

Wskazał, że "jeśli polska granica będzie granicą twardą, to ten kryzys zakończy się, bo Łukaszence nie będzie opłacało się ściągać kolejnych tysięcy imigrantów z całego świata, jeśli oni zostaną na Białorusi". - Dlatego tak ważne jest, aby granica polska była granicą suwerennego państwa i narodu, której nikt cynicznie nie będzie rozbijał. Jej integralność jest sprawą świętą - przemawiał szef MSWiA.

Tomasz Siemoniak: KO składa wniosek o uchylenia rozporządzenia o stanie wyjątkowym

Tomasz Siemoniak (KO) w swoim wystąpieniu zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, który wcześniej zabrał głos w Sejmie argumentując wniosek o wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią. - Po co panu ta agresja wobec opozycji? - pytał. - Droga między ławami rządu a opozycji jest krótsza niż się panu wydaje, o czym przekonał się pana niedawny zastępca - dodał poseł KO. Kiedy Siemoniak wszedł na mównicę sale plenarną opuścił wicepremier Jarosław Kaczyński. 

Polityk KO przyznał, że po ubiegłorocznych sfałszowanych wyborach prezydenckich białoruski dyktator wkroczył na drogę konfrontacji z własnym społeczeństwem, w następnej kolejności uderzając w Zachód, przede wszystkim w kraje zaangażowane w pomoc opozycji, czyli Polskę i Litwę. Ostatnio zaś uruchomił głęboko cyniczny proceder przerzucania przez granicę obywateli państw trzecich - dodał poseł KO.

Podkreślił, że granice Polski muszą być absolutnie szczelne, ale, jak zaznaczył, istniejące procedury umożliwiają udzielenie pomocy osobom uciekającym przed represjami.

- Jeżeli oceniamy, że Polska ma rację w starciu z Białorusią, to dlaczego boicie się mediów na granicy? - pytał. 

Krzysztof Gawkowski: Brak prezydenta to wstyd dla tej Izby

Klub Lewicy złożył projekt uchwały ws. uchylenia prezydenckiego rozporządzenia. W jego uzasadnieniu podkreślono, że rząd we wniosku do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego ani "w późniejszych komunikatach" nie uzasadnił "w sposób wyczerpujący powodów, dla których miałby zostać wprowadzony stan wyjątkowy".

Gawkowski uzasadniając w Sejmie ten projekt podkreślał, że stan wyjątkowy wprowadza się w sytuacji szczególnych zagrożeń, gdy zwykłe środki konstytucyjne okazały się niewystarczające. Pytał, jakie środki konstytucyjne okazały się niewystarczające w przypadku kilkudziesięciu migrantów. Jak zaznaczył, nie wie czemu rząd pierwszy raz w historii wolnej Polski zdecydował się ograniczyć część praw obywatelskich, wprowadzić cenzurę i ograniczyć prawo Polaków do dostępu do informacji.

- To wstyd, że w 38-milionowym kraju i podległych mu służbach nie jesteście w stanie sobie poradzić z prowokacją dyktatora Łukaszenki. Zamiast rozwiązać realny problem, po prostu nie pozwalacie mediom o tym informować. Bo jeżeli sytuacja na naszej wschodniej granicy jest tak faktycznie zła, to dlaczego minister obrony narodowej kilka dni temu zapewniał, że wszystko jest pod kontrolą, że nie potrzebujemy pomocy agencji Frontex? - stwierdził Gawkowski.

Wyraził dziwienie, że w tej sytuacji prezydent Andrzej Duda "miał czas na urlop, ale nie miał czasu zwołać Rady Bezpieczeństwa Narodowego". Wskazał też na puste miejsce w Sejmie, które jest przeznaczone dla prezydenta.

Władysław Kosiniak-Kamysz: Wstrzymamy się od głosowania

Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zastanawiał się podczas wystąpienia w Sejmie, czy pobudki wprowadzenia stanu wyjątkowego są patriotyczne, czy polityczne. - Jeżeli zagrożenie jest tak poważne, to po pierwsze w momencie powzięcia wiedzy o tym zagrożeniu, pan premier powinien w normalny sposób zadzwonić do wszystkich przedstawicieli klubów i zaprosić na spotkanie - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że premier rok temu zrobił tak, kiedy "przyszedł do nas" koronawirus, a prezydent zwołał wówczas Radę Bezpieczeństwa Narodowego. - Nie mieliście oporów, bo wiedzieliście, że jest poważne zagrożenie. Dzisiaj takiego gestu nie wykonaliście w żaden sposób. Nie chcecie konsensusu w sprawie podejmowania decyzji, bo podjęliście ją indywidualnie - podkreślił lider PSL, zwracając się do polityków partii rządzącej.

- My będziemy robić wszystko byście zmienili swoje tory postępowania na działanie patriotyczne. I nie będziemy nikomu podkładać nogi, bo to nie o to chodzi - mówił Kosiniak-Kamysz.

Poinformował, że klub Koalicji Polskiej wstrzyma się od głosu w sprawie głosowania nad wnioskiem o uchylenie rozporządzenia prezydenta dot. wprowadzenia stanu wyjątkowego w granicznych powiatach.

Sejmowe koła, mimo zastrzeżeń, w większości za rozporządzeniem ws. stanu wyjątkowego

- Bezpieczeństwo naszych granic jest oczywiście najważniejsze, jednak rząd PiS na granicy wschodniej fortyfikuje teraz propagandową linię Maginota, stawiając zasieki z drutu kolczastego między prawami człowieka a realnym zagrożeniem - powiedziała w sejmowej debacie nad rozporządzeniem prezydenta o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie granicznym z Białorusią Hanna Gill-Piątek (Polska 2050). 

Posłanka zwróciła uwagę, że ograniczyć dostęp do terenów przygranicznych można było decyzją wojewody. Wytknęła rządowi, że nie dostrzegał potrzeby wprowadzenia stanu wyjątkowego przy kolejnych falach pandemii, a prezydentowi, że nie zwołał Rady Bezpieczeństwa Narodowego, by przedstawić argumenty za jego wprowadzeniem.

Krzysztof Bosak (Konfederacja) przyznał, że "rząd zaniedbał prawidłowe zabezpieczenie granicy, niewłaściwie zarządza wieloma obszarami naszego życia państwowego, nie jest godny w bardzo wielu  sprawach związanych z polityką bezpieczeństwa". Ale, jak dodał, "jednocześnie pierwszy raz w historii III RP mamy sytuację zorganizowanej operacji służb specjalnych mającej na celu sparaliżowanie prawidłowego funkcjonowania  naszego państwa".

Także Jarosław Gowin (Porozumienie) zwrócił uwagę, że przez wprowadzenie stanu wyjątkowego "po raz pierwszy w wolnej, niepodległej Polsce mogą być ograniczone prawa obywatelskie". Jak dodał, "taka decyzja wymaga dojrzałej debaty, a przede wszystkim rzetelnej informacji". Zdaniem Gowina decyzję w tej sprawie powinno było poprzedzić posiedzenie RBN, a premier przed wystąpieniem do prezydenta z wnioskiem o wprowadzenie stanu wyjątkowego powinien był się skonsultować ze wszystkimi środowiskami politycznymi.

- Mimo braku uczciwego dialogu ze strony rządu Porozumienie udzieli temu rozwiązaniu poparcia - powiedział Gowin. Jak dodał, oczekuje, że rząd nawiąże w sprawie kryzysu na granicy współpracę z unijną agencją Frontex i z NATO. Poparł apel o wydawanie przepustek dziennikarzom relacjonującym wydarzenia na granicy. - Rzetelna informacja nie jest żadnym zagrożeniem z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa - oświadczył Gowin. Za niezbędne uznał wsparcie nie tylko dla przedsiębiorców poszkodowanych z powodu stanu wyjątkowego, ale i dla samorządów.

Jarosław Sachajko oświadczył, że posłowie koła Kukiz'15 popierają wniosek rządu i decyzję prezydenta. - Nie ma naszej zgody na próby nielegalnego przekraczania granicy państwa - dodał. Potępił próby utrudniania działań służbom mundurowym działającym na granicy.

Agnieszka Ścigaj (Polskie Sprawy) zarzuciła rządowi i polskiej dyplomacji nieudolność. Dodała, że rząd i prezydent "nie skorzystali z okazji", by przedstawić sytuację na posiedzeniu RBN, co pozwoliłoby zyskać większą akceptację społeczną. Wypowiedź premiera w Sejmie oceniła jako "bardzo konfrontacyjną". - Nie mamy wiedzy, jakie jest realne zagrożenie. Jednak ciąży na nas obowiązek chronienia naszych i europejskich granic, a wygląda na to, że bez stanu wyjątkowego rząd po prostu sobie nie poradzi - mówiła.

Sejm nie uchylił rozporządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego

Sejm nie uchylił rozporządzenia prezydenta dot. wprowadzenia stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Za uchyleniem rozporządzenia głosowało 168 posłów, przeciw było 247 posłów, a 20 wstrzymało się od głosu. Nie głosowało 25 posłów.

Przeciw uchyleniu rozporządzenia ws. stanu wyjątkowego głosowało w poniedziałek wieczorem 225 posłów PiS, 8 posłów Konfederacji, 6 posłów Porozumienia i po trzech posłów Kukiz'15 i koła Polskie Sprawy, a także dwóch posłów niezrzeszonych: Zbigniew Ajchler i Łukasz Mejza.

"Za" było 114 posłów KO, 44 posłów Lewicy, 7 posłów Polski 2050, a także dwóch posłów niezrzeszonych: Ryszard Galla i Paweł Zalewski oraz poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz.

Wstrzymało się 20 posłów PSL-Koalicji Polskiej.

W głosowaniu nie wzięło też udziału 25 posłów, z czego 12 posłów KO, czworo posłów PSL-KP, troje posłów Lewicy - w tym Włodzimierz Czarzasty, dwóch posłów klubu PiS: Michał Woś i Andrzej Szlachta oraz dwóch posłów Konfederacji - Janusz Korwin-Mikke i Robert Winnicki. Nie głosowali także Stanisław Tyszka (Kukiz'15) i Paweł Szramka z koła Polskie Sprawy.

Zgodnie z konstytucją stan wyjątkowy można wprowadzić, gdy w sytuacjach szczególnych zagrożeń, środki konstytucyjne są niewystarczające.

Relację z posiedzenia Sejmu możesz przeczytać TUTAJ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy