Reklama

Reklama

Stan wyjątkowy. Jarosław Gowin: Jeśli rząd nie podzieli się wiedzą, będzie to gra strachem Polaków

Były wicepremier Jarosław Gowin chce, by ministrowie powiedzieli opozycji, co dokładnie dzieje się na granicy polsko-białoruskiej i czy nasz kraj jest zagrożony rosyjsko-białoruskimi prowokacjami. Zaproponował, by zwołać niejawne posiedzenie Sejmu. Swoją opinią podzielił się też Paweł Kukiz. Przyznał, że nie wie, czy poprze wniosek o wprowadzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią.

W czwartkowym oświadczeniu Jarosław Gowin odniósł się do rządowej propozycji wprowadzenia stanu wyjątkowego w 183 miejscowościach przy granicy z Białorusią. Ma to związek z pojawianiem się tam grup migrantów, chcących przedostać się do naszego kraju.

Zdaniem lidera Porozumienia opinia publiczna jest "zaskoczona" tymi informacjami. Dodał, że swojego zaskoczenia "również nie ukrywa". - Na podstawie tego, co powszechnie wiadomo, nie widać żadnych powodów, by zarządzać stan wyjątkowy. Nie wykluczam jednak, że rząd dysponuje jakąś wiedzą uzasadniającą ten wniosek - wyjaśniał.

Reklama

Migranci na granicy. Gowin proponuje niejawne posiedzenie Sejmu

Były wicepremier przypuszcza, iż polskie służby specjalne mogą przestrzegać obóz władzy przed prowokacją w ramach wojskowych, rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad 2021. Działania armii obu państw - oficjalnie - mają trwać od 10 do 16 września. - Być może na granicy z Białorusią pojawią się tysiące migrantów i sytuacja wymknie się spod kontroli - dodał. 

Jak zasugerował Gowin, jeśli rząd faktycznie ma takie informacje, Sejm powinien zebrać się na niejawnym posiedzeniu. Podczas takich obrad Rada Ministrów podzieliłaby się z opozycją wiedzą o o aktualnej sytuacji. - Wówczas, ponad podziałami, moglibyśmy podjąć przemyślaną decyzję. Inaczej będzie to wyglądało na grę strachem Polaków uprawianą przez rząd - uznał.

Paweł Kukiz o stanie wyjątkowym: Nie wiem, jak zagłosuję

Swoje zdanie o propozycji wprowadzenia stanu wyjątkowego ma też Paweł Kukiz. Szef formacji Kukiz'15, który zawał z PiS umowę o współpracy, przyznał, że w sprawie poparcia dla stanu wyjątkowego "nie podjął decyzji", ale "nie mieści się to w porozumieniu z partią rządzącą".

- Z całą pewnością potrzebna jest debata sejmowa choćby po to, żeby wyjaśnić różnego rodzaju wątpliwości; zobaczyć skalę, bo przecież obostrzenia mogą mieć różny stopień i jakich konkretnych obszarów będzie dotyczyło - podkreślił poseł. 

W jego ocenie "jeśli opozycja będzie miała taką siłę przekonywania, żeby nie wprowadzać tego stanu, będzie miała takie argumenty, które spowodują, że przyznam im rację - to zagłosuje tak, jak uważam za stosowne".

- Zdaję sobie absolutnie sprawę z tego, że zagrożenie zewnętrzne to bardzo poważna sprawa. Po pobycie w komisji służb specjalnych w poprzedniej kadencji nie bagatelizowałbym tej sprawy przygranicznej, choćby ze względu na to, że Ameryka pokazała swoją totalną niemoc w przypadku ewakuacji z Afganistanu, a druga sprawa to ćwiczenia Zapad. Byłoby bardzo dobrze, gdyby w sposób mocny, nawet medialnie, rząd polski w działaniach dyplomatycznych zwrócił się do Unii Europejskiej, aby działania rządu miały poparcie Unii - zauważył Paweł Kukiz.

Jak wprowadza się stan wyjątkowy?

Zgodnie z ustawą o stanie wyjątkowym prezydent rozpatruje wniosek rządu o jego wprowadzenie "niezwłocznie", a następnie wydaje stosowne rozporządzenie lub odmawia takiej decyzji. Jeśli głowa państwa zdecyduje się poprzeć rządowy wniosek, rozporządzenie w ciągu 48 godzin od podpisania trafia do Sejmu.

Stan wyjątkowy obowiązuje od dnia ogłoszenia rozporządzenia. Sejm może w uchwale uchylić rozporządzenie i obowiązywanie stanu wyjątkowego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama