Reklama

Reklama

Stan wyjątkowy. Były RPO Adam Bodnar: Chodzi prawdopodobnie o to, abyśmy nie poznali prawdy

- Wprowadzenie stanu wyjątkowego umożliwi to, że do tych regionów przygranicznych nikt nie będzie miał wstępu. Relacja zajdzie wyłącznie między osobami starającymi się przekroczyć granicę a Strażą Graniczną - przewidywał były rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar na Campusie Polska Przyszłości. W jego opinii zachowanie posła KO Franciszka Sterczewskiego, który - uciekając przed strażnikami - próbował dostarczyć koczującym migrantom m.in. leki, "zmusza do refleksji".

Piąty dzień Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie zaczął się od spotkania z byłym RPO Adamem Bodnarem. Głównym tematem spotkania było "20 przykazań wolnych ludzi" Timothy Snydera zawartych w jego książce "O tyranii. Dwadzieścia lekcji z XX wieku", które przytoczyła prowadząca Renata Kim.

Bodnar przyznał, że dla niego szczególnie ważny jest punkt "broń instytucji". - Ten punkt jest dla mnie ważny dlatego, że doświadczałem, co to znaczy mieć po swojej stronie obywateli, którzy bronili instytucji, urzędu RPO - powiedział.

Dodał, że zwłaszcza po zakończeniu jego formalnej kadencji RPO we wrześniu 2020 roku miał poczucie, że "jest grono obywateli i obywatelek, którzy cały czas czuwają". - Którzy wysyłają sygnał: tak, rzeczniku, jesteś dla nas ważny, bo bronisz naszych praw. To daje niezwykłą siłę, coś wręcz metafizycznego, że nie chodzi tylko o przychodzenie do biura i podejmowanie kolejnych interwencji, ale że są ci prawdziwi obywatele, którzy opowiadają się za daną instytucją - mówił.

Reklama

Podobny proces, jak dodał, miał miejsce w przypadku obrony sądów. - Ta obrona instytucji jest ważna, bo ona nie pozwala, żeby władza zdobywała monopol, żeby państwo przekształcało się w mechanizm jednopartyjny - tłumaczył.

Bodnar: Czyn Sterczewskiego zmusza do głębszej refleksji

Niezwykle ważny jest też, w opinii Bodnara, dążenie do prawdy ("Wierz w prawdę; Bądź dociekliwy"), czyli kolejne z przykazań Snydera. Nie można bowiem rozliczać polityków, jeśli nie zna się prawdy o ich działaniach. 

- Skoro o tym mówimy, chciałbym nawiązać do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Jaki jest cel prawdopodobnie wprowadzenia tego stanu wyjątkowego? Abyśmy nie poznali prawdy o tym, co tam się dzieje. Skoro jest na granicy Fundacja Ocalenie, są dziennikarze, kolejne grupy, które starają się monitorować sytuację, to wprowadzenie stanu wyjątkowego umożliwi to, że do tych regionów przygranicznych nikt nie będzie miał wstępu i to będzie wyłącznie relacja między osobami starającymi się przekroczyć granicę a Strażą Graniczną - przekonywał.

Ważne, zdaniem Bodnara, jest też przykazanie "Wyróżniaj się". - To często przykłady obywatelskiego nieposłuszeństwa, które w pierwszej chwili są niezrozumiałe dla ogółu, bulwersujące, bo ktoś robi coś innego niż wszyscy. Ale to są czyny, które zarazem zmuszają do zastanowienia, do głębszej refleksji, stają się przedmiotem debaty publicznej, odwracają narrację na określony temat. W ciągu ostatnich dni osobą, która w ten sposób właśnie postąpiła był poseł KO Franek Sterczewski - dodał.

Zapewnił, iż zdaje sobie sprawę, że ocena jego zachowania może być różna, "ale zmusił nas do refleksji". Zgromadzona młodzież pytała też byłego RPO, jak rozwiązać problem z sądami, w przypadku zwycięstwa wyborczego opozycji. Bodnar przyznał, że będzie to "największe wyzwanie". 

- Myślę, że prędzej czy później przyjdzie moment, kiedy będzie możliwe przywrócenie rzeczywistego rozumienia praworządności. To nie stanie się jednak w ciągu miesiąca, pół roku, czy roku. To będzie długi proces i kosztowny - ocenił. Dodał, że nie można np. dokonywać zmian w TK w sposób naruszający konstytucję, bo "nie można naprawiać stanu praworządności poprzez kolejne łamanie zasad praworządności".

Ocenił, że "nie będzie możliwe uznanie, że wszystkie wyroki wydane przez sędziów, powołanych przez nową KRS są z mocy prawa nieważne". - To byłaby absolutna destabilizacja systemu prawnego i spowodowałoby katastrofę. Trzeba więc uznać, że wyroki są ważne, ale stworzyć szeroką furtkę na wznowienie postępowań - zaznaczył. 

Stan wyjątkowy w Polsce. Obejmie ponad 180 miejscowości

Premier Mateusz Morawiecki poinformował po wtorkowym posiedzeniu rządu, że Rada Ministrów wystąpiła do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli na części województw podlaskiego i lubelskiego. Pas ten obejmie 183 miejscowości (115 w woj. podlaskim i 68 w woj. lubelskim) bezpośrednio przylegające do granicy.

Zgodnie z ustawą o stanie wyjątkowym prezydent rozpatruje wniosek rządu o wprowadzenie stanu wyjątkowego niezwłocznie, a następnie wydaje rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na czas oznaczony nie dłuższy niż 90 dni lub postanawia odmówić wydania takiego rozporządzenia. Rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego prezydent przedstawia Sejmowi w ciągu 48 godzin od jego podpisania. Stan wyjątkowy obowiązuje od dnia ogłoszenia rozporządzenia. Sejm może w uchwale uchylić rozporządzenie i obowiązywanie stanu wyjątkowego.

Nieopodal Usnarza Górnego, po białoruskiej stronie granicy z Polską, od ponad trzech tygodni koczuje grupa imigrantów chcących przedostać się na zachód. Ich obecność spowodowała zainteresowanie tą sytuacją ze strony mediów, aktywistów i niektórych polityków, którzy przyjeżdżają na miejsce. Były też próby przedostania się do koczujących; próbę taką podjął m.in. poseł KO Franciszek Sterczewski, który chciał im przekazać pomoc, m.in. żywność i leki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje