Reklama

Reklama

Spotkanie Dudy i Tuska w Brukseli. "Panowie czują, że należy się porozumieć"

Prezydent Andrzej Duda i przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, choć reprezentują różne instytucje, to jednak w pewnej mierze mają do zrealizowania te same interesy państwa polskiego - ocenia w rozmowie z Interią politolog prof. US dr hab. Maciej Drzonek. Na koncyliacyjny przekaz, ale nie bez drobnych uszczypliwości, zwraca również uwagę dr Renata Mieńkowska-Norkiene, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Spotkanie Andrzeja Dudy i Donalda Tuska to pierwszy punkt wizyty prezydenta w Brukseli. Politycy, najpierw w cztery oczy, a potem razem ze swoimi współpracownikami, rozmawiali o bieżących sprawach. Po rozmowie prezydent i przewodniczący Rady Europejskiej wystąpili na wspólnej konferencji prasowej. 

Podobne interesy Dudy i Tuska

Eksperci zwracają uwagę na tonowanie emocji wokół dyskusji na temat Polski na arenie unijnej. - To względnie spójny i koncyliacyjny przekaz w rodzaju: będziemy wspólnie próbowali nie dopuścić do sytuacji, w której Polska może ucierpieć wizerunkowo. Tego można było się spodziewać - ocenia wypowiedzi Dudy i Tuska dr Renata Mieńkowska-Norkiene. 

Na podobny przekaz polityków zwraca również uwagę prof. Maciej Drzonek. - Obaj panowie wypadli dobrze.  Świadczy o tym, mówiąc żartobliwie, dobór krawatów, które były prawie identyczne. Żartobliwie mówiąc, to pewien symbol, tego że obydwaj, choć reprezentują inne instytucje, to jednak w pewnej mierze mają do zrealizowania te same interesy państwa polskiego - komentuje politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego. 

Reklama

Zdaniem eksperta, "panowie delikatnie zaznaczali swoje terytorium, ale pojawiły się pewne zwroty świadczące o tym, że obydwaj czują to, że należy się porozumieć".  - Gdy widziałem dzisiaj obu naszych polityków, to miałem taką refleksję, że Polak jest szefem Rady Europejskiej, czyli powinien odgrywać pierwszoplanową rolę w polityce Unii Europejskiej, i oczywiście musi reprezentować interes Unii Europejskiej, no ale jednak jest byłym premierem Rzeczpospolitej, to jakże miałoby być inaczej, jak nie tak, że obaj powinni jednak wspierać interesy Polski na arenie międzynarodowej i UE - podkreśla prof. Drzonek. 

Z kolei dr Renata Mieńkowska-Norkiene zwraca uwagę, że Donald Tusk wyszedł nieco ze swojej roli, bo jako przewodniczący Rady Europejskiej powinien być całkowicie bezstronny. - Ale z drugiej strony przecież jego zadaniem jest dyskutowanie z przedstawicielami różnych państw członkowskich, z głowami państw i szefami rządów, i w tym przypadku potraktował Polskę jako jedno z państw członkowskich, ale siłą rzeczy takie, z którym wiąże go przeszłość bycia premierem - mówi politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. 

Drobne uszczypliwości

Podczas konferencji prasowej Dudy i Tuska nie obyło się jednak bez wzajemnych, drobnych uszczypliwości. - Panu przewodniczącemu jakoś specjalnie spraw polskich tłumaczyć nie muszę, bo jest to bardzo doświadczony polityk, który przecież cały czas jest w kontakcie z krajem, może analizować polskie media i z całą pewnością to robi - zwrócił się do byłego premiera Andrzej Duda. - Chociaż nie wszystko rozumiem oczywiście - zripostował Tusk. - To godna pochwały skromność, panie przewodniczący - skomentował rozbawiony prezydent. 

Zdaniem dr Mieńkowskiej-Norkiene, w kontekście spotkania Dudy z Tuskiem można mówić o "pewnym wzniesieniu się ponad doraźne podziały", ale nie oznacza to, że politycy całkowicie się ze sobą zgadzają. Krytyka również się pojawiała, właśnie w tych lżejszych sformułowaniach. - One były krytyczne w stosunku do rządu, do prezydenta Andrzeja Dudy, i w stosunku do tego, co stanowi podstawę zarzutów wobec Polski, czyli łamania zasady praworządności - uważa politolog z UW. 

Wzniesienie się ponad podziały

- Należy podsumować, to spotkanie jako wzniesienie się ponad podziały i próbę wspólnego dążenia do tego, żeby jednak wyjaśnić sytuację Polski i w jakiś sposób próbować za pomocą różnych argumentów oddalić, czy zakończyć jak najwcześniej tą procedurę sprawdzania zasady praworządności. Tusk, tyle ile mógł zrobić w ramach swojej roli jako szefa Rady Europejskiej, tyle rzeczywiście zrobił - uważa nasza rozmówczyni. 

Z kolei prof. Maciej Drzonek zwraca  uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt dzisiejszego wystąpienia Dudy i Tuska, a mianowicie wspólne stanowisko polskiego prezydenta i szefa Rady Europejskiej w sprawie budowy gazociągu Nord Stream II. - To wybrzmiało najbardziej jednoznacznie. Obydwaj panowie zwrócili uwagę, że to Nord Stream II to jest zagrożenie dla interesu Polski. Mam nadzieję, że, co do prezydenta Dudy tutaj nie ma wątpliwości, ale mam nadzieję, że również przewodniczący Tusk wyrazi to w czynach - zaznacza w rozmowie z Interią ekspert z Uniwersytetu Szczecińskiego. 

Pierwsze starcie Dudy i Tuska

Spotkanie Andrzeja Dudy i Donalda Tuska prowokuje również do porównania zdolności obu polityków do radzenia sobie w czasie tego typu wystąpień. Po dzisiejszej konferencji prasowej temat podłapali internauci sugerując, że być może był to przedsmak debaty prezydenckiej, która odbędzie się przed wyborami w 2020 r. Według dr Mieńkowskiej-Norkiene dzisiaj w Brukseli przewaga była po stronie Donalda Tuska. - Był lepszy retorycznie. Potrafił przemycić w lekkich sformułowaniach wypowiedzi cięższego kalibru. Przedstawił się nie jako zdrajca ojczyzny, tylko jako człowiek, który potrafi wyciągnąć rękę nawet do swojego przeciwnika politycznego - zauważa politolog z UW. 

W czasie pobytu w Brukseli prezydent Andrzej Duda spotkał się również z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim szczytu, który ma się odbyć w lipcu w Warszawie. 


 

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Duda | Donald Tusk | Bruksela

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy