Reklama

Reklama

​Spięcie Stanisława Piotrowicza z przedstawicielem RPO. Przerwana rozprawa w TK

Stanisław Piotrowicz, który w środę przewodniczył rozprawie przed TK, odebrał głos i przerwał rozprawę po tym, jak przedstawicielowi Rzecznika Praw Obywatelskich zarzucił mówienie nie na temat. - Wydaje mi się, że rolą Trybunału jest ustosunkować się do wypowiedzi uczestników w orzeczeniu, a nie przerywanie wystąpienia przed zapoznaniem się z pełną argumentacją - mówił dr Paweł Filipek.

Podczas rozprawy dotyczącej pytania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o wykonywanie środków tymczasowych TSUE, doszło do spięcia między przewodniczącym Stanisławem Piotrowiczem, a przedstawicielem RPO. Dr Paweł Filipek chciał przedstawić "kilka czynników, które dyskwalifikują TK do orzekania w tej sprawie".

- O triadzie konsekwencji wynikających z orzeczenia TK w sprawie 18/04 wszyscy już wiemy. Do wyboru byłaby zmiana polskiej konstytucji, doprowadzenie do zmiany traktatów UE, wreszcie wystąpienie z Unii. Pragniemy wskazać, że zgodnie z unijną zasadą skutecznej ochrony sądowej, każdy organ orzekający w sprawie dotyczącej prawa UE musi odpowiadać wymogom tej zasady. Również Trybunał, jako organ orzekający w niniejszej sprawie - mówił dr Paweł Filipek.

Reklama

Jak dodał, "z tego powodu należy zbadać, czy jest organem niezależnym, niezawisłym, bezstronnym, ustanowionym zgodnie z prawem".

Stanisław Piotrowicz: To przedmiot fantazji

- Ostatecznym kryterium wymogu niezawisłości jest to, czy organ daje oznaki niezależności, czy u zewnętrznego obserwatora mogą się pojawić wątpliwości co do tej niezależności. RPO rozważył następujące czynniki... - mówił.

- Ja byłbym wdzięczny, gdyby pan nie pouczał Trybunału. Proszę nie wychodzić poza to, co jest przedmiotem dzisiejszego postępowania. W przeciwnym wypadku będę zmuszony odebrać panu głos. Proszę kontynuować ad rem - przerwał mu Piotrowicz.

Przedstawiciel RPO tłumaczył, że sprawa, o której mówi ma znaczenie dla prowadzonego postępowania.

- Pana wystąpienie wiąże się z konkretną sprawą, która dotyczy pytania Izby Dyscyplinarnej SN. Proszę odnosić się do tego, a nie do tych rzeczy, które są przedmiotem pańskiej fantazji - odpowiedział prowadzący.

- Mówię do rzeczy, panie przewodniczący - odpowiedział dr Filipek i kontynuował: "rozważyliśmy następujące czynniki: bezprawną wymianę części sędziów trybunału i wprowadzenie do TK osób na stanowiska już uprzednio prawidłowo obsadzone".

- Jaki to ma związek z przedmiotem sprawy? Ostrzegałem pana, że ma pan odnosić się do meritum sprawy. Nie jest pańską rolą ocenianie dzisiaj funkcjonowania TK. Jeśli pan nie zastosuje się do mojej prośby, pozbawię pana dalszego głosu - ostrzegał Piotrowicz.

"Dawno bym skończył"

Do sprawy włączył się RPO Adam Bodnar. - To ma związek ze sprawą, bo składaliśmy w tej sprawie wniosek o wyłączenie z tej sprawy osoby nieuprawnionej do orzekania, pana Justyna Piskorskiego, a wniosek jest tym bardziej uzasadniony, że jest wydany wyrok... - zaczął Bodnar.

- Panie rzeczniku, pana wniosek został rozpoznany. Nie pora i miejsce, byśmy w tej chwili wracali do kwestii, która już została przez TK definitywnie rozstrzygnięta - przerwał mu Piotrowicz.

- Chciałem tylko powiedzieć, że to jest uzasadnione. Ma to związek ze sprawą i nie jest to fantazja, jak jeden z członków składu przed chwilą śmiał powiedzieć - stwierdził Bodnar.

- Wydaje mi się, że rolą TK jest ustosunkować się do wypowiedzi uczestników w orzeczeniu, a nie przerywanie wystąpienia przed zapoznaniem się z pełną argumentacją - zaznaczył dr Filipek.

- Rolą prowadzącego obrady jest dyscyplinowanie uczestników, gdy mówią nie na temat - odpowiedział Piotrowicz.

- Dopóki nie skończę i nie wyciągnę konkluzji, to pan nie jest w stanie ocenić... - stwierdził przedstawiciel RPO.

- Przewodniczący TK prowadzi rozprawę, jest odpowiedzialny, w związku z tym przysługuje ma prawo dyscyplinowania uczestników postępowania, jeśli odbiegają od przedmiotu rozprawy. Proszę na temat - powiedział Piotrowicz.

Dr Paweł Filipek odpowiedział: "gdyby mi pan nie przerywał, dawno bym skończył". - Proszę wybaczyć, ale przerywanie uczestnikowi nie służy organizacji postępowania. Chcieliśmy wskazać kilka czynników, które dyskwalifikują organ rozpatrujący sprawę do orzekania w niniejszej sprawie - mówił.

- Odbieram panu głos, przerywam rozprawę, ogłaszam 15 minut przerwy - przerwał mu Piotrowicz.

Pytanie Izby Dyscyplinarnej

Trybunał Konstytucyjny wznowił w środę przed południem rozprawę ws. wykonywania środków tymczasowych unijnego trybunału, które dotyczą funkcjonowania sądownictwa w Polsce.

Pytanie prawne w tej sprawie zostało skierowane do TK przez Izbę Dyscyplinarną SN. Nastąpiło to po postanowieniu TSUE z kwietnia zeszłego roku, w którym unijny trybunał zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów.

Zdaniem Izby Dyscyplinarnej, Polska została zobowiązana przez TSUE do wykonania środków tymczasowych ws. sądownictwa, "mimo tego, że sprawy te nie zostały przekazane do gestii UE i jej organów na podstawie umowy międzynarodowej". Według izby, narusza to konstytucyjne zasady przekazywania kompetencji organizacji lub organowi międzynarodowemu.

Czytaj też:

Dr Paweł Grzesiowski o czwartej fali: W tych regionach będzie rzeź

Trzecia dawka szczepionki. Pfizer złoży wniosek

Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Piotrowicz | Trybunał Konstytucyjny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy