Reklama

Reklama

Sobór polskiej Cerkwi: Niszczone są fundamenty życia prawosławnej rodziny

​Niszczone są fundamenty zdrowego życia prawosławnej rodziny - przestrzega sobór biskupów polskiej Cerkwi. Zwraca uwagę na globalizację i sekularyzację oraz gorszenie młodego pokolenia "współczesnymi zjawiskami patologicznymi".

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny w roku liturgicznym formalnie posługuje się kalendarzem juliańskim. Korzysta z niego przy ustalaniu dat większości świąt religijnych ponad 90 proc. prawosławnych parafii w naszym kraju. Boże Narodzenie według tego kalendarza przypada trzynaście dni po katolickim.

W skierowanym do wiernych i duchowieństwa orędziu z okazji świąt, prawosławni hierarchowie zwracają uwagę na zagrożenia dla życia duchowego. Jak piszą, globalizacja i sekularyzacja współczesnego życia "stawiają swoją pieczęć" na życiu duchowym.

Reklama

"Niszczone są fundamenty zdrowego życia duchowego prawosławnej rodziny, wychowanie młodego pokolenia, które jest gorszone współczesnymi zjawiskami patologicznymi" - pisze sobór biskupów podkreślając przy tym, że zadaniem "ludzi wiary prawosławnej jest zawsze dobrem zwyciężać zło".

Wzywa też wiernych do "pogłębienia wszelkich możliwych mocy duchowych ku pożytkowi Świętego Kościoła, dla duchowego rozwoju, aby nie osłabnąć w naszej gorliwości".

"Chrystus tajemniczo przebywa w Kościele"

"Chrystus tajemniczo przebywa w Kościele, w rodzinie, w szkołach, w szpitalach, w domach opieki, w urzędach państwowych. On jest wszędzie (...) Mając świadomość tej prawdy nie będziemy lękać się i rozczarowywać, gdy słyszymy dzisiaj o wojnach, nieszczęściach, katastrofach, wędrówkach ludów. Prawda i radość z narodzin Chrystusa pozostaje zawsze ta sama" - podkreślili prawosławni hierarchowie.

W bożonarodzeniowym orędziu wymienili też wydarzenia, które w 2015 roku miały znaczenie dla Cerkwi w Polsce. Jednym z nich była setna rocznica tzw. bieżeństwa (z ros. uchodźstwa), czyli masowej ucieczki ludności głównie (choć nie tylko) wyznania prawosławnego latem i wczesną jesienią 1915 r. przed nadciągającą armią niemiecką. Miało miejsce na ziemiach obecnej wschodniej Polski oraz zachodniej Białorusi i Ukrainy.

Armia rosyjska, cofając się pod naporem wojsk niemieckich, przyjęła wówczas taktykę spalonej ziemi, z pozostawianych terenów wyganiając ludność, a majątek przejmując lub niszcząc. Historycy piszą o milionach osób, które w panice i chaosie opuszczały swoje domy i ruszały w głąb Rosji. Duża część uchodźców nie przeżyła wygnania.

Sobór przypomina też w liście o relikwiach św. Spirydona, które w sierpniu przywiozła do Polski na osiem dni delegacja greckiej Cerkwi z wyspy Korfu. W miejscach, które delegacja odwiedziła, cześć relikwiom oddało w sumie kilkadziesiąt tysięcy osób.

Dokładnych danych, co do liczby prawosławnych w kraju nie ma. Przedstawiciele polskiej Cerkwi szacują, że wiernych jest 450-500 tys. Według danych GUS z ostatniego spisu powszechnego, ale uznawanych przez hierarchów za niemiarodajne, przynależność do Kościoła prawosławnego w Polsce zadeklarowało wówczas 156 tys. osób.

Przyjmuje się, że największe w kraju skupiska prawosławnych są w województwie podlaskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy