Reklama

Reklama

SN: Zbadają dopuszczalność kasacji związanej z "dyscyplinarką" Giertycha

Siedmiu sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego zajmie się dopuszczalnością kasacji od decyzji adwokackiego sądu dyscyplinarnego umarzającego sprawę dyscyplinarną adwokata - uznał w czwartek SN. Zagadnienie sformułowano na kanwie kasacji prokuratora generalnego od decyzji dotyczącej mec. Romana Giertycha.

"Przepisy nie są jednoznaczne w tej sprawie, brak jest w prawie regulacji wprost i jest to kwestia, która wymaga pogłębionego rozważenia w szerszym składzie" - powiedział w uzasadnieniu decyzji trzech sędziów Izby Dyscyplinarnej SN sędzia Tomasz Przesławski. Zdanie odrębne do takiego postanowienia złożył sędzia Adam Roch, zdaniem którego takie decyzje adwokackiego sądu dyscyplinarnego nie mogą być zaskarżane kasacją.

Reklama

Sprawa dotyczy postępowania dyscyplinarnego wobec mec. Giertycha w sprawie jego wypowiedzi medialnych z przełomu lat 2016-2017. Odnosiły się one m.in. do postępowania prokuratury dotyczącego tzw. zdrady dyplomatycznej przy okazji badania katastrofy smoleńskiej i możliwości zarzutów w tej sprawie dla Donalda Tuska. Do rzecznika dyscyplinarnego izby adwokackiej wpłynął wniosek prokuratora krajowego dotyczący zainicjowania takiego postępowania.

W lutym 2017 r. wszczęto takie postępowanie dyscyplinarne w sprawie wypowiedzi Giertycha, ale w sierpniu 2017 r. zostało ono umorzone, a rzecznik dyscyplinarny uznał, iż nie doszło do przewinienia. Od tej decyzji wpłynęło odwołanie prokuratora krajowego, które w grudniu 2017 r. oddalił sąd dyscyplinarny przy warszawskiej izbie adwokackiej. W grudniu 2018 r. kasację od tego postanowienia do Izby Dyscyplinarnej SN wniósł prokurator generalny i zawnioskował o przekazanie kwestii sądowi dyscyplinarnemu do ponownego rozpoznania.

Chodzi o sformułowanie "żałośni kłamcy"

"Prokurator generalny kwestionuje w szczególności jedną z wypowiedzi mec. Giertycha, mianowicie sformułowanie użyte względem prokuratury i prokuratorów 'żałośni kłamcy' wskazując, iż głównie to sformułowanie nie było dość wystarczająco rozważone przez sąd dyscyplinarny" - wskazał relacjonując sprawę sędzia Roch.

Mec. Giertych odnosząc się do sprawy powiedział przed SN, iż jego wypowiedź, którą przytoczył sędzia, padła w szerszym kontekście - wcześniej wymienił bowiem w niej wszystkie "spiskowe" teorie w sprawie katastrofy smoleńskiej np. "hel, sztuczna mgła, trotyl na ogonie, itp". "Na końcu dopiero dodałem, że gdybym miał być adwokatem według takiego wzoru, który wierzy w podobne bzdury, to wolałbym rowy na Syberii kopać, żałośni kłamcy" - zaznaczył Giertych i podkreślił jednocześnie, iż nie odnosił tego "do nikogo z prokuratury, tylko do głosicieli tych teorii".

SN jednak nie badał w czwartek tych kwestii, uznając iż najpierw musi zostać rozpatrzone przez szerszy skład sędziów pytanie zawarte w sformułowanym zagadnieniu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje