Reklama

Reklama

SN zadaje pytania TSUE i zawiesza stosowanie niektórych przepisów ustawy o SN

Sąd Najwyższy przedstawił pięć pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE oraz zawiesił stosowanie przepisów ustawy o SN, określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku - poinformował w czwartek Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN. W sieci zawrzało, do sprawy odniosła się także Kancelaria Prezydenta i KPRM.

Jak przekazał w czwartek Michałowski, Sąd Najwyższy w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, w związku z pytaniem prawnym, które znalazło się na wokandzie Sądu, postanowił zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniami prejudycjalnymi, dotyczącymi "zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów, jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek".  

Reklama

Jak dodał Michałowski, przed przystąpieniem do rozpoznania sprawy, skład orzekający uznał, że należy wyjaśnić kwestie wstępne, związane z wyznaczeniem do udziału w rozpoznaniu tej sprawy dwóch sędziów SN, którzy ukończyli 65 lat.  

"Jednocześnie Sąd Najwyższy, zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE, zastosował środek zabezpieczający i postanowił zawiesić stosowanie przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym określających zasady przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku - zarówno w zwykłym trybie jak i w przepisach przejściowych (art. 111 ustęp 1 i ustęp 1a, art. 37 oraz art. 39 ustawy o SN)" - wskazał Michałowski.   

Pytania do Trybunału Sprawiedliwości UE

Rzecznik SN sędzia Michał Laskowski poinformował, że pierwsze pytanie prejudycjalne dotyczy zasady nieusuwalności sędziów. "W ocenie Sądu Najwyższego taka zasada jest łamana wtedy, kiedy ustawodawca decyduje się na obniżenie wieku emerytalnego, czyli przechodzenia w stan spoczynku i zastosowanie tego przepisu także wobec tych sędziów, którzy tego nie chcą" - powiedział Laskowski.

Drugie pytanie dotyczy wykładni przepisów prawa unijnego w kontekście przepisu ustawy o Sądzie Najwyższym, który uzależnia możliwość dalszego orzekania przez sędziego SN, który przekroczył 65 rok życia od zgody organu władzy wykonawczej - w tym przypadku prezydenta. Zdaniem SN takie rozwiązanie "budzi wątpliwości co do rozumienia zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziów". "Jest to niezgodne z dotychczasowym orzecznictwem Trybunałów w Luksemburgu i Strasburgu" - dodał rzecznik SN.

Trzecie pytanie dotyczy wykładni przepisu dyrektywy unijnej zakazującego dyskryminacji ze względu na wiek. Jak zaznaczył Laskowski, pytanie to jest związane z potrzebą doprecyzowania przez TSUE, "jak Sąd Najwyższy powinien zapewnić skuteczność unijnemu zakazowi dyskryminacji ze względu na wiek".

"Jest to kwestia ukończenia 65 roku życia przez jednego sędziego w składzie orzekającym. Tych składów i takich sytuacji jest więcej w SN. No i też kwestia tego, czy sąd z udziałem takiego sędziego jest sądem prawidłowo obsadzonym i czy może orzekać w sytuacji kiedy prezydent wyraża zgodę albo nie wyraża zgody na jego dalsze orzekanie" - wskazał Laskowski.

Piąte pytanie dotyczy obowiązków SN jako sądu unijnego w zakresie zastosowania środków zabezpieczających. "Należy bowiem podkreślić, że w tej sprawie SN na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego zdecydował się zawiesić stosowanie art. 111 (ust. 1 i 1a) i 37 oraz 39 ustawy o Sądzie Najwyższym" - poinformował rzecznik SN.

Chodzi o art. 755 mówiący o "innych wypadkach zabezpieczenia" i który stanowi m.in. że "jeżeli przedmiotem zabezpieczenia nie jest roszczenie pieniężne, sąd udziela zabezpieczenia w taki sposób, jaki stosownie do okoliczności uzna za odpowiedni, nie wyłączając sposobów przewidzianych dla zabezpieczenia roszczeń pieniężnych".

W szczególności - na podstawie tego artykułu - sąd może m.in. "unormować prawa i obowiązki stron lub uczestników postępowania na czas trwania postępowania" oraz "zawiesić postępowanie egzekucyjne lub inne postępowanie zmierzające do wykonania orzeczenia".

Laskowski podkreślił, że sędziowie, którzy ukończyli 65. rok życia, nie złożyli oświadczenia o woli dalszego orzekania i chcieli przejść w stan spoczynku, "zapewne przejdą" w stan spoczynku. Natomiast ci - stwierdził - którzy wyrazili wolę dalszego orzekania i wobec których toczą się procedury, są objęci ewentualnym orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE.

Rzecznik SN wyjaśnił, że "pytania prejudycjalne dotyczą tych sędziów, którzy są obecnie sędziami SN i którzy zgodnie z nowymi przepisami mają przejść w stan spoczynku albo przechodzą w stan spoczynku, czyli ukończyli 65 rok życia". "Dotyczy to tych kwestii, a nie naboru na ogłoszone już stanowiska w SN" - dodał Laskowski.

Rzecznik SN pytany o konsekwencje czwartkowej decyzji Sądu Najwyższego powiedział, że "treść postawienia zostaje wysłana do Kancelarii Prezydenta i kancelarii Krajowej Rady Sądownictwa i oba te organy, zgodnie z prawem powinny zaprzestać dalszych działań w kwestii przedłużania, nieprzedłużania, wydawania decyzji do czasu rozstrzygnięcia.

Pytany, czy nie obawia się, że KRS i prezydent odmówią zaprzestania czynności podejmowanych w procedurze dot. sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia, odpowiedział: "nie wiem co zrobią te organy, ale zgodnie z przepisami prawa powinny stosować się do obowiązującego prawa, do decyzji siedmiu sędziów Sądu Najwyższego".

"Oczywiście możemy sobie wyobrazić różne scenariusze, ale proszę zwrócić uwagę, że Sąd Najwyższy nie wydaje w tej sprawie żadnego rozstrzygnięcia, nie decyduje, że sędziowie pozostają, że jest to niezgodne z konstytucją" - zaznaczył sędzia Laskowski. Jak dodał, do czasu rozstrzygnięcia przez TSUE wątpliwości SN "należy wstrzymać realizację wątpliwych zapisów".

Rzecznik SN podkreślił , że "Sąd Najwyższy niczego nie wykreśla i niczego nie eliminuje z porządku prawnego". "Sąd Najwyższy zadaje pytanie" - mówił Laskowski. "Wiemy, że odpowiedź na to pytanie, to nie jest kwestia dwóch tygodni, miesiąca czy nawet trzech miesięcy. W tej sytuacji zawieszenie tych przepisów i skutków, które mogą one przynieść (...) jest jak najbardziej uprawnione" - oświadczył.

"SN nie uzurpuje sobie prawa (...) do oceny czy tak jest, czy inaczej. SN ma wątpliwości i przedstawia te wątpliwości niezależnemu, zagranicznemu organowi, który jest powołany zgodnie z traktatami o UE do rozstrzygania takiej wątpliwości. Jesteśmy członkami UE i jest to jeden z elementów tego członkostwa" - dodał rzecznik SN

Rzecznik podkreślił też, że SN zadaje pytanie "najwyższemu organowi sądowemu w Europie, który nie jest tu uwikłany w żadne spory, nie ma żadnych interesów osobistych, właśnie po to żeby uniknąć takich zarzutów". "Zwracamy się do niezależnego arbitra, który ma rozstrzygnąć te kwestie" - powiedział.

Sędzia Laskowski zaznaczył, że w toczącej się debacie publicznej prezentowane różne stanowiska "wydaje się bardzo celowe, rozsądne, żeby niezależny organ zajął stanowisko w tej sprawie". "Należy do tego czasu się powstrzymać z różnymi decyzjami, a potem uszanować to orzeczenie, które zapadnie" - oświadczył rzecznik SN.

Rzecznik SN poinformował też w czwartek, że w środę SN zadał pytanie TSUE dotyczące indywidualnej sprawy jednej z sędzi SN, która odwołała się bezpośrednio do tego sądu od negatywnej opinii KRS ws. jej dalszego orzekania po 65 roku życia.

"Dotyczy ono (pytanie do TSUE - PAP) wyłącznie kwestii proceduralnych. Chodzi o to, czy SN obecnie w sytuacji, w której Izba Dyscyplinarna, powołana do rozpoznawania tych spraw nie działa; czy SN w obecnym składzie będzie mógł rozpoznać odwołania. To jest kwestia proceduralna i takie pytanie zostało zadane w sprawie jednej z sędzi odwołujących się do SN. Również w stosunku do niej zostało wydane postanowienie o wstrzymaniu realizacji decyzji, które zapadły. Mamy tu do czynienia z postanowieniem o zabezpieczeniu" - poinformował Laskowski.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w trzy miesiące od tego terminu, czyli 3 lipca, w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia - w tym terminie w SN było 27 sędziów.

Zgodnie z ustawą sędziowie, którzy ukończyli 65. rok życia mogą dalej pełnić funkcję, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, czyli do 2 maja, złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent RP wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN. Prezydent, przed wyrażeniem zgody na dalsze zajmowanie stanowiska, zasięga opinii KRS.

Stanowisko Kancelarii Prezydenta

"Działanie Sądu Najwyższego, polegające na zawieszeniu stosowania niektórych przepisów ustawy o SN, nastąpiło bez prawidłowej podstawy prawnej i nie wywiera skutków wobec prezydenta, ani jakiegokolwiek innego organu" - poinformowała Kancelaria Prezydenta.

Kancelaria Prezydenta zaznaczyła, że "zawieszenie stosowania wskazanych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym postanowieniem Sądu Najwyższego nastąpiło przy okazji rozpatrywania sprawy indywidualnej - odwołania od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych".

"Pretekstem do zadania pytań prejudycjalnych oraz zastosowania konstrukcji "zawieszenia stosowania" niektórych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym jest orzekanie w składzie przez 2 sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia" - napisano w komunikacie KPRP.

"Należy podkreślić, że przepisom tej ustawy przynależy domniemanie konstytucyjności, do momentu ewentualnego ich zakwestionowania przez Trybunał Konstytucyjny. Do tego czasu obowiązują i muszą być przez wszystkich przestrzegane, co wynika wprost z art. 83 Konstytucji, zgodnie z którym każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej" - napisano.

Kancelaria wskazała też, że "zawieszone przepisy" nie zostały przez żaden z uprawnionych podmiotów, w tym Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, skierowane do Trybunału Konstytucyjnego celem zbadania ich zgodności z Konstytucją.

W podobnym tonie wypowiada się takze KPRM. "Konstytucja nie przyznaje żadnemu z organów kompetencji do zawieszenia stosowania przepisów prawa, skutecznej wobec innych organów; SN wykreował w oparciu o przepisy Kpc, instytucję dotąd nieznaną i niestosowaną w polskim porządku prawnym" - podaje. 

"Kuriozum prawne"

"Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że działania Sądu Najwyższego są działaniami bez podstawy prawnej i one nie wywierają żadnych skutków prawnych. Nie ma w polskim prawie takiej instytucji jak zawieszenie stosowania przepisów przez SN" - powiedział PAP wiceszef prezydenckiej kancelarii Paweł Mucha. 

"Abstrahując od tego, że to jest absolutne kuriozum prawne, to jest to próba - moim zdaniem bardzo nieudana i bardzo nietrafna - obejścia prawa i zakwestionowani obowiązujących przepisów ustawy o SN pod pozorem zadawania pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości UE w konkretnej sprawie rozpoznawanej przed sądem" - powiedział Mucha.

Jak dodał, "można też przywołać starorzymską zasadę, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie".

"Nikt nigdy w żadnej sprawie dotyczącej obywateli, niezwykle doniosłych skutków prawnych dotyczących praw obywateli, dotyczących jakiejkolwiek rozstrzyganej materii, tego rodzaju absurdalnego rozumowania nie wyprowadzał, a tutaj dla potrzeby ochrony swoich interesów sięga się po środki, które są zupełnie nietrafne" - powiedział prezydencki minister.

Według niego działanie SN, "to absolutne kuriozum prawne i pokazanie, że sędziowie zamiast skupiać się na reformie wymiaru sprawiedliwości, skupiają się na ochronie swoich interesów, ale przez działania bez podstawy". 

MS zabiera głos

"Takim posunięciem Sąd Najwyższy szkodzi w rzeczywistości samym Polakom. Tym, którzy z nadzieją czekają na reformę i uzdrowienie wymiaru sprawiedliwości. Tym, którzy chcą wreszcie chodzić do sądów, w których sprawiedliwy wyrok wyda rzeczywiście niezawisły, niezależny i uczciwy sędzia" - napisał w komunikacie rzecznik resortu sprawiedliwości Jan Kanthak.

"Chciałbym wierzyć, że jest to wyraz nieznajomości prawa, a nie buty ze strony najbardziej prominentnych przedstawicieli środowiska sędziowskiego, uważających się za "nadzwyczajną kastę", która rości sobie prawo do decydowania, które z uchwalonych przepisów wolno, a których nie wolno stosować" - dodał.

Zawrzało od komentarzy

Decyzja SN wywołała falę komentarzy.

"Sędziowie chcą by TSUE rozstrzygnął coś, co rozstrzygnął już polski TK" - napisał na Twitterze wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Sebastian Kaleta. 

"W zakresie sądownictwa UE nie ma kompetencji, a sprawę rozstrzyga polska Konstytucja, która ma prymat nad traktatami (art. 180 ust 4)" - dodał. 

W jego ocenie decyzja Sądu Najwyższego w tej sprawie "to sędziowski rokosz i kompletnie bezprawne działanie". "Najśmieszniejsze w tej farsie jest to, że sprawie przed TK w 98 roku przewodniczył prof. Marek Safjan, obecny sędzia TSUE" - dodał.

"Mamy do czynienia z sytuacją do tej pory niespotykaną" - powiedział TVN24 adwokat Łukasz Chojniak.

Zwrócił on uwagę, że na tym poziomie decyzji, zawieszenie stosowania przepisów jest niecodzienne.

"Ale też Sąd Najwyższy ma pełne prawo - obserwując do tej pory zwłaszcza funkcjonowanie parlamentu, ścieżkę legislacyjną, szybkie nowelizacje ustawy, które są dokonywane tylko pod określone zdarzenie - zakładać, że jeżeli takiego postanowienia nie wyda, to pytanie prawne zostanie całkowicie zlekceważone" - dodał. 

"Żaden sąd w Polsce nie jest uprawniony do rozstrzygnięć, że przepisy prawa nie będą stosowane, bo nie jest ustawodawcą czy Trybunałem Konstytucyjnym" - powiedziała z kolei PAP prof. Anna Łabno.

"Przede wszystkim to trochę dziwna sprawa. To jest wykorzystanie - takie jest moje zdanie - pewnych formalnych możliwości, co do których także można mieć zastrzeżenia, bo Sąd przyjął, że te przepisy nie będą stosowane i miałoby to wynikać z decyzji sądu. Otóż w Polsce żaden sąd nie jest uprawniony do takich rozstrzygnięć i takich ustaleń, bo sąd nie jest ustawodawcą, ani nie jest Trybunałem Konstytucyjnym, który także nie zawiesza niczego" - podkreśliła prof. Łabno, kierująca Katedrą Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Śląskiego.

"Ta ustawa (o SN-PAP) w żadnej mierze nie narusza konstytucji. Każdy sędzia musi w końcu zakończyć swoje zawodowe działania i to jest chyba normalne. Była pełna możliwość wykorzystania instrumentów, które są w ustawie. W moim przekonaniu nie ma żadnych podstaw do tego, by kwestionować konstytucyjność tych postanowień ustawowych, a zatem próbować jakimiś, powiedzmy nawet okrężnymi, drogami wzruszać przepisy, doprowadzać do ich uchylania" - oceniła profesor.

Prof. Łabno zaznaczyła, że sąd nie może zawiesić stosowania przepisów, a Kodeks postępowania cywilnego nie mówi o tym, żeby taką kompetencję sądy mogły dostać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje