Reklama

Reklama

SN uwzględnił kasację Zbigniewa Ziobry w sprawie zabójstwa czteroletniej Oliwii

Sąd Najwyższy uchylił wyrok, skazujący Kamila S. na 20 lat więzienia za brutalne zabójstwo czteroletniej Oliwii. Kasację w tym procesie wniósł minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który uważa, że kara była rażąco niska. Teraz sprawa ponownie trafi do Sądu Apelacyjnego w Łodzi.

We wtorek sprawę skomentował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. 

"Rozbił jej głowę, bo płakała za mamą"

Reklama

"Skatował i w bestialski sposób zabił niespełna czteroletnią Oliwię. Rozbił jej głowę, bo płakała za mamą. Dostał 20 lat więzienia z możliwością wcześniejszego wyjścia. Nie zgadzam się na tak łagodny wyrok. SN uwzględnił moją kasację" - napisał Ziobro.

Znęcał się psychicznie i fizycznie

Z informacji przekazanej przez prokuraturę wynika, że czteroletnia Oliwia była ofiarą przemocy ze strony partnera swojej matki Kamila S. Jak przekazali śledczy, od 12 listopada do 6 grudnia 2016 roku mężczyzna w sposób szczególnie okrutny znęcał się psychicznie i fizycznie nad dziewczynką. 

"Nie tylko groził dziecku użyciem pasa, czy zamknięciem w łazience, ale stosował wobec niego przemoc, bijąc po całym ciele, w szczególności po klatce piersiowej, głowie i twarzy. Ponadto uderzał dziewczynkę w brzuch i bił pasem. Mężczyzna spowodował rozliczne obrażenia u dziecka, w tym m.in. złamanie łokcia, żebra, obojczyka, rozległych sińców na powierzchni niemal całego ciała" - relacjonowali śledczy.

Jak ustalili, do kulminacji agresywnych zachowań Kamila S. doszło w dniu 6 grudnia 2016 roku, kiedy dwukrotnie rzucił dzieckiem na łóżko tak, że uderzyło ono głową o drewniane oparcie. Dziewczynka doznała licznych obrażeń głowy, w tym krwiaków i obrzęku mózgu, które doprowadziły do jej śmierci. Z kolei Kamil S. nie udzielił ofierze pomocy, ale jeździł z martwą dziewczynką po mieście, żeby przekazać ją matce, w celu udania się do szpitala.

Skazany na 20 lat więzienia

W marcu 2018 roku Sąd Okręgowy w Łodzi skazał mężczyznę na 15 lat pozbawienia wolności za zabójstwo i pięć lat pozbawienia wolności za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad dzieckiem, orzekając karę łączną 20 lat więzienia. Jak zaznaczono w tym orzeczeniu, z warunkowego przedterminowego zwolnienia mógłby skorzystać po odbyciu 15 lat kary. Prokuratura wniosła apelację od wyroku w części dotyczącej orzeczenia o karze.

Łódzki sąd apelacyjny utrzymał jednak zaskarżone rozstrzygnięcie, wskazując że żądana przez oskarżyciela kara dożywocia, jak i kara 25 lat pozbawienia wolności, nie może być w tym przypadku orzeczona z uwagi na szereg okoliczności łagodzących. Sąd wskazał m.in. na uprzednią niekaralność, młody wiek, krótki okres znęcania się, wyrażoną skruchę, przyznanie się do winy i dobrą opinię sprawcy w miejscu zamieszkania.

Kasacja ministra sprawiedliwości

Prokurator generalny nie zgodził się z tym wyrokiem, uznając karę za rażąco niską i skierował do Sądu Najwyższego kasację w tej sprawie. Według prokuratury wskazane przez sąd apelacyjny okoliczności łagodzące nie zostały właściwe ocenione, a nadana im ranga nie była uprawniona.

W kasacji podkreślono też, że "zabójstwa niespełna czteroletniego, bezbronnego dziecka Kamil S. dokonał w sposób bezwzględny i okrutny, tylko dlatego, że płakało za matką i nie chciało przebywać samo z oprawcą, który stosował wobec niego przemoc fizyczną i psychiczną". Prokurator podkreślił brutalność działania sprawcy, który pomimo tego, że dziewczynka umilkła, dalej ją katował.

Jak zaznaczono w skardze, relacjonowane przez Kamila S. poczucie winy "ma charakter powierzchowny, deklaratywny i jest podyktowane głównie obawą przed grożącymi mu konsekwencjami". Zdaniem prokuratury lęk przed karą nie jest u sprawcy na tyle duży, aby skutecznie odstraszył go od popełnienia podobnych czynów w przyszłości.

Sprawa przekazana do ponownego rozpatrzenia

Jak przekazała prokuratura, ostatecznie Sąd Najwyższy podzielił argumentację zawartą w kasacji, uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd apelacyjny. 

SN uzasadniał, że sąd odwoławczy nie dość wnikliwe odniósł się do rozważenia okoliczności obciążających skazanego, jednocześnie zbyt ogólnie opisując te, które sprawiły, że przyjęto jako dominujące okoliczności łagodzące.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy