Reklama

Reklama

SN: Krzysztof Wyszkowski nie musi przepraszać Lecha Wałęsy

Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego uchyliła wyrok nakazujący byłemu opozycjoniście z czasów PRL Krzysztofowi Wyszkowskiemu przeproszenie Lecha Wałęsy za nazwanie go TW "Bolek". Wyszkowski nie musi przepraszać byłego prezydenta. - Jest jeszcze sprawiedliwość w Polsce - skomentował po wyjściu z sądu były opozycjonista.

Reklama

Tym samym Sąd Najwyższy uwzględnił skargę nadzwyczajną Prokuratora Generalnego w tej sprawie. Oznacza to, że Wyszkowski nie musi przepraszać Wałęsy za słowa o agenturalnej przeszłości byłego prezydenta.

Reklama

"Sąd Najwyższy uznał, że skarga nadzwyczajna zasługiwała na uwzględnienie z niektórych spośród powodów podniesionych przez Prokuratora Generalnego. W związku z tym należało uchylić wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w punkcie, w którym ten nakazywał pozwanemu opublikowanie oświadczenia o nieprawdziwości jego twierdzeń o ich odwołaniu i przeprosiny dla powoda" - wskazał w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Aleksander Stępkowski

Jak dodał, oznacza to, że stan prawny powraca do ukształtowanego przez Sąd Okręgowy w Gdańsku w wyroku I instancji z 2010 r., który orzekł, że Wyszkowski nie musi przepraszać Wałęsy. Jednocześnie bowiem SN w środę oddalił apelację Wałęsy w zakresie, w jakim II instancja uwzględniła w 2011 r. odwołanie byłego prezydenta.

Sąd: Nie rozstrzygamy, czy powód był współpracownikiem SB

"W ramach kontroli nadzwyczajnej nie dokonujemy zasadniczo rozstrzygnięcia w sporze, który toczył się przed sądami powszechnymi, ale dokonujemy oceny konstytucyjności orzeczenia, które wydał sąd powszechny. Jest to niezwykle ważne, bowiem nie dokonaliśmy dziś rozstrzygnięcia co do tego, czy powód był współpracownikiem SB o pseudonimie 'Bolek', czy nim nie był. Przedmiotem wyroku SN jest to, czy sąd apelacyjny wydając wyrok nie naruszył praw i zasad Konstytucji RP" - zastrzegł jednocześnie sędzia Stępkowski.

Sędzia Stępkowski wskazał w uzasadnieniu środowego orzeczenia, że w wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka "wykształciła się konstrukcja public watchdog, publicznego strażnika - osób, które są szczególnie chronione ze względu na ich doniosłość dla debaty publicznej i zapewniania transparentności w funkcjonowaniu władzy publicznej, dla zapewniania kontroli władzy publicznej".

"Zasadniczo tę funkcję pełnili dziennikarze (...) jednak ETPC bardzo szybko zaczął poszerzać tę kategorię" - dodał sędzia. Argumentował, że "niewątpliwie należy uznać, że pozwany powinien na gruncie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPC) zostać zaliczony do owej kategorii public watchdog". Jak wskazał "jego wypowiedziom należało zapewnić zatem szczególną ochronę, gdy tymczasem mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy ta wypowiedź spotkała się z negatywną reakcją ze strony państwa".

SN zwrócił uwagę, że treść nakazanego przez SA oświadczenia, które miał ogłosić Wyszkowski "wprost stwierdzała, że wypowiedź, od której cała sprawa się zaczęła, była nieprawdziwa". "Tymczasem ani sąd I instancji, ani sąd II instancji nie ustalił nieprawdziwości tej wypowiedzi. Po prostu SA stwierdził, że z zebranych dowodów nie wynikało to, by była prawdziwą" - powiedział sędzia.

"Z tych względów SN uznał, że mieliśmy do czynienia z rażącym naruszeniem EKPC" - podsumował sędzia Stępkowski. Dodał, że temat, którego dotyczyła ta wypowiedź jest ciągle "bardzo istotnym elementem debaty publicznej".

"Jeśli RP ma być demokratycznym państwem prawa urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, musi również zapewniać warunki nieskrępowanej debaty na tematy publiczne i nie może dochodzić do sytuacji, w której wyroki sądowe mogą zagrażać swobodzie tej debaty, swobodzie debaty nad przeszłością" - podkreślił w podsumowaniu Stępkowski. 

Wałęsa opublikował przeprosiny na swój koszt

Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN rozpatrzyła w środę skargę nadzwyczajną Prokuratora Generalnego od wyroku gdańskiego sądu apelacyjnego, który w marcu prawomocnie 2011 r. nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie Wałęsy za nazwanie go w telewizji tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek". Wyszkowski nie wykonał tego wyroku, wobec czego Wałęsa opublikował zasądzone przeprosiny w TVN na swój koszt. Ostatecznie stacja zwróciła mu koszty ogłoszenia.

Od tego wyroku skargę nadzwyczajną skierował w ubiegłym roku Prokurator Generalny. W skardze prokurator wniósł o uchylenie wyroku. Prokuratura zarzuciła wyrokowi sądu apelacyjnego naruszenie konstytucyjnych zasad wolności oraz praw człowieka i obywatela, wolności słowa. Zdaniem PG, gdański sąd w rażący sposób naruszył przepisy prawa i nie uwzględnił wszystkich dowodów mogących wskazywać na agenturalną przeszłość byłego prezydenta, które przedstawił Wyszkowski.

Wyszkowski: Haniebna przeszłość odchodzi na swoje miejsce

Wyszkowski w rozmowie z dziennikarzami wyraził zadowolenie z orzeczenia Sądu Najwyższego. - Bardzo się cieszę, miałem mocną nadzieję na tego rodzaju orzeczenie. Ale cieszę się szczególnie z końcówki uzasadnienia orzeczenia. Mianowicie SN orzekł, że leży w interesie społecznym i dobra opinii publicznej, prawo każdego obywatela prawo do mówienia prawdy - zaznaczył.

Były opozycjonista podkreślił, że Sąd Najwyższy uchylił bezprawny - jego zdaniem - wyrok sądu apelacyjnego. - W moim przekonaniu głęboko krzywdzący dla mnie. 16 lat spędziłem w sądach nękany przez 'kastę'. Ci sędziowie byli na usługach ludzi niegodnych, tak jak Lech Wałęsa czy Donald Tusk, którzy zakazywali dyskusji o rzeczach ogólne znanych - dodał Wyszkowski.

Były opozycjonista wyraził nadzieję, że ta "haniebna przeszłość odchodzi na swoje miejsce".

- Dzisiejszy wyrok pokazuje, że jest jeszcze sprawiedliwość w Polsce. Bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że jest to koniec mojej mordęgi i napastowania mnie przez to, co nazywamy polskim wymiarem sprawiedliwości - powiedział Wyszkowski.

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama