Reklama

Reklama

Śmiertelny wypadek na terenie budowy bazy w Redzikowie

Polski robotnik zginął w środę na terenie budowy bazy pocisków przechwytujących amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej w Redzikowie. Został potrącony przez samochód.

Jak powiedział PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku Jacek Korycki, przeprowadzono reanimację, ale poszkodowanego mężczyzny nie udało się uratować. 

Reklama

"Czynności na miejscu wykonywała Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem prokuratora słupskiej prokuratury rejonowej" - powiedział PAP Korycki.

Informacji o zdarzeniu nie udziela ani miejscowa policja ani przedstawiciele Batalionu Ochrony Bazy w Redzikowie. Ponieważ do wypadku doszło na terenie podległym stronie amerykańskiej, odsyłają oni po szczegóły do ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie.

Umiejscowiona w Redzikowie baza pocisków przechwytujących amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej ma chronić wojska USA i sojuszników z NATO przed pociskami balistycznymi wystrzelonymi z Bliskiego Wschodu. Znajdą się w niej wyrzutnia rakiet przechwytujących oraz radar śledzenia celów i kierowania ogniem.

Poza obiektami stricte militarnymi, w ramach inwestycji w Redzikowie powstają też obiekty dla dowództwa i administracji bazy oraz mającego liczyć docelowo ok. 300 osób personelu. Pierwsza nieco większa - około 20-osobowa, grupa amerykańskich żołnierzy pojawiła się w Redzikowie w listopadzie ub.r. Sukcesywnie przybywają kolejni, a w połowie tego roku baza powinna mieć kompletny personel.

Koszty budowy bazy Amerykanie oszacowali na kwotę od kilkudziesięciu do 300 mln dolarów. Osiągnie ona gotowość operacyjną w zakładanym wcześniej terminie, czyli do końca 2018 r.

O sprawie jako pierwsze poinformowało Polskie Radio Koszalin. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy