Reklama

Reklama

Śmierć Igora Stachowiaka. Najnowsze oświadczenie prokuratora

"Postępowanie w sprawie śmierci Igora Stachowiaka jest prowadzone rzetelnie" - powiedział w poniedziałek prokurator regionalny w Poznaniu Rafał Maćkowiak. "Prokurator bierze pod uwagę możliwość zarzucenia policjantom znęcania się nad zatrzymanym" - dodał.

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka, który w maju 2016 r. zmarł na komisariacie we Wrocławiu, oraz przekroczenia uprawnień przez policjantów.

Reklama

"Śledztwo od samego początku dotyczyło przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S. Jednak w miarę gromadzenia w tej sprawie materiału dowodowego oczywista stała się także konieczność dokonania analizy zachowania funkcjonariuszy policji pod kątem art. 247 Kodeksu karnego, czyli znęcania się nad osobą pozbawioną wolności. Prokuratura bierze także pod uwagę możliwość przedstawienia w tym zakresie zarzutu" - poinformował Maćkowiak.

Jak przypomniał prokurator, Igor Stachowiak nie został zatrzymany przez policję przez pomyłkę. "Był, jak się okazało, poszukiwany w związku z popełnieniem przestępstwa oszustwa" - powiedział Maćkowiak.

Maćkowiak podkreślił, że sprawa jest objęta nadzorem Prokuratury Regionalnej. "Na prośbę prokuratora krajowego w ostatnim czasie szczegółowo przeanalizowałem całość zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego. W mojej ocenie postępowanie to prowadzone jest rzetelnie i szczegółowo wyjaśniane są wszelkie istotne okoliczności zdarzeń. Chciałbym podkreślić, że prokuraturze zależy na tym, aby sprawę tę wyjaśnić" - zapewnił prokurator. 

"Gdyby nie to, że prokuratura zamówiła opinię biegłych m.in. z dziedziny fonoskopii nie zobaczylibyśmy takiego filmu jaki ujawniły media" - oświadczył Rafał Maćkowiak z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 r. na wrocławskim rynku; policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat zatrzymany stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. TVN24 wyemitował w sobotę drastyczne materiały, które zostały zarejestrowane na komisariacie przy ulicy Trzemeskiej we Wrocławiu tuż przed śmiercią Igora Stachowiaka. Materiał pokazał, że użyto wobec zatrzymanego kilkakrotnie paralizatora, co nagrała kamera z tego urządzenia.

Odnosząc się do sprawy śledztwa w tej sprawie prowadzonego przez prokuraturę w Poznaniu Maćkowiak dodał, że w całym śledztwie uzyskano cały szereg "skomplikowanych i specjalistycznych opinii biegłych". "Gdyby nie czynności, które w tym zakresie wykonane zostały na zlecenie prokuratury nie zobaczylibyśmy takiego filmu, jaki ujawniły media" - podkreślił prokurator.

Maćkowiak wymienił, że chodzi o opinie z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu z 14 czerwca 2016 r., z ZMS w Poznaniu z 26 października 2016 r., a "w szczególności kompleksową opinię z Zakładu Medycyny Sądowej z Łodzi z 23 marca br." Poinformował, że prokuratura otrzymała także opinię daktyloskopijną, toksykologiczną, opinię z zakresu chemiodynamiki a także opinię informatyczną dotyczącą wszystkich nośników danych zabezpieczonych w trakcie tego śledztwa którą uzyskano 23 września 2016 r.

W poniedziałek, w związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA Mariusz Błaszczak odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. W niedzielę z kolei rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka informował, że trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka. 

PAP o kulisach śledztwa

Nagranie z kamery wbudowanej w paralizator użyty wobec Igora Stachowiaka było nieczytelne; prokuratura zleciła ekspertom oczyszczenie dźwięku i obrazu i dopiero niedawno uzyskano nagranie, dzięki któremu można odtworzyć przebieg zdarzeń i zidentyfikować policjantów - dowiedziała się PAP.

Pragnący zachować anonimowość informator znający kulisy śledztwa ws. śmierci zatrzymanego we Wrocławiu Stachowiaka podkreśla, że to prokuratura uzyskała najważniejszy dowód w tej sprawie. "Jest nim nagranie z paralizatora, w który wbudowana była kamera. Było ono zupełnie nieczytelne. Dlatego prokuratorzy zlecili ekspertom oczyszczenie dźwięku i obrazu. Dopiero jakiś czas temu otrzymali nagranie, dzięki któremu można odtworzyć przebieg zdarzeń i zidentyfikować policjantów. To jest właśnie to nagranie które pokazują media. Dysponuje nim tez rodzina zmarłego - prokuratura przekazała rodzinie nagranie, ponieważ na bieżąco informuje ją o wszystkich elementach śledztwa" - twierdzi źródło PAP.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy