Reklama

Reklama

Śledztwo ws. żołnierzy z Giżycka. Białostocka prokuratura przejmuje sprawę

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku przejęła śledztwo wobec trzech oficerów Wojska Polskiego, podejrzanych o naruszenie nietykalności policjantów interweniujących w hotelu w Giżycku (Warmińsko-Mazurskie) oraz o ich znieważenie.

Taką decyzję podjęła Prokuratura Regionalna w Białymstoku, na wniosek olsztyńskiej prokuratury okręgowej. Chodziło o to, by uniknąć zarzutu braku bezstronności prowadzącej śledztwo prokuratury giżyckiej, która na co dzień współpracuje z miejscową policją.

Reklama

W połowie września trzej oficerowie 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej wywołali awanturę w miejscowym hotelu. Gdy jeden z żołnierzy zaatakował barmana, obsługa wezwała policję. Podczas wyprowadzania awanturujących się mężczyzn, na korytarzu zaatakowali oni policjantów. W efekcie funkcjonariusze użyli gazu i zakuli awanturujących się w kajdanki. W czasie interwencji policjanci doznali urazów kończyn i żeber; trafili na zwolnienia lekarskie.

Wszyscy żołnierze byli pijani, mieli od 1,2 do 2 promille alkoholu w wydychanym powietrzu.

Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Giżycku. Oficerom postawiła zarzuty znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej policjantów; jednemu z nich dodatkowo - podobny zarzut dotyczący osoby prywatnej. Wobec podejrzanych zastosowała kaucje - od 7 do 15 tys. zł.

Kilka dni po zdarzeniu zachowanie żołnierzy potępił dowódca jednostki. Poinformował, że od 21 września oficerowie, którzy brali udział w incydencie, nie są już żołnierzami 15. Brygady. Rzeczniczka prasowa jednostki kpt. Edyta Kowalska mówiła wtedy PAP, że "wszyscy przeszli do rezerwy kadrowej".

Według informacji PAP, podejrzani wystąpili do pokrzywdzonych z propozycją mediacji. "Od tego jakie będą propozycje ugody, mój klient rozważy czy wyrazi zgodę na mediację. Propozycje ugody będą przedmiotem rozmów między zainteresowanymi a ich obrońcami i pełnomocnikami" - powiedział PAP w piątek mec. Tomasz Szydziński, pełnomocnik jednego z pokrzywdzonych policjantów.

Do białostockiej prokuratury okręgowej informacje o ewentualnych mediacjach na razie nie dotarły. Pytany o śledztwo szef tej prokuratury Marek Czeszkiewicz powiedział PAP, że wśród koniecznych do przeprowadzenia czynności są oględziny nagrań, m.in. z monitoringu. "Musimy to zrobić, to rzecz zasadnicza" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy