Reklama

Reklama

SLD chce komisji śledczej ws. śmigłowców. MON: Kuriozalny pomysł

SLD przedstawił w poniedziałek projekt uchwały Sejmu o powołaniu komisji śledczej, która miałaby zbadać przetarg na dostawy śmigłowców wielozadaniowych dla armii. To kuriozalny pomysł i "wrzutka" na użytek kampanii wyborczej - uważa wiceszef MON Czesław Mroczek (PO).

W przetargu na śmigłowce MON zakwalifikowało do etapu testów maszynę H225M (wcześniej EC725) Caracal produkcji Airbus Helicopters. Jako niespełniające wymogów odrzucono oferty PZL Świdnik i AgustaWestland ze śmigłowcem AW149 oraz PZL Mielec i Sikorsky Aircraft z Black Hawkiem.

Reklama

Szef Sojuszu Leszek Miller, prezentując projekt uchwały na konferencji w Sejmie poinformował, że w uzasadnieniu SLD w siedmiu punktach wyraża wątpliwości co do "legalności, rzetelności oraz przestrzegania zasady równego traktowania wszystkich wykonawców biorących udział w przetargu na dostawy śmigłowców".

Jak mówił, wątpliwości te dotyczą wielu etapów przetargu, od składania ofert po kryterium offsetowe. Według Millera do składania ofert zostały bowiem dopuszczone podmioty, które nie spełniały warunków wstępnych przetargu. Jak mówił, doszło też do naruszenia ustawy offsetowej "poprzez wyłącznie offsetu jako kryterium oceny".

"Chodzi o pieniądze podatników. To olbrzymia kwota"

Miller podkreślił, że SLD chce powołania komisji śledczej, bo "chodzi o pieniądze podatników". - To jest olbrzymia kwota 13 mld zł, która ma być użyta na zakup śmigłowców i chcemy mieć absolutną pewność, że jeżeli chodzi o prawo, procedury, dotrzymano najwyższych kryteriów - powiedział.

Ponadto, mówił lider Sojuszu, kontrakt w takim kształcie, o jakim obecnie mowa, wprawdzie doprowadzi do stworzenia miejsc pracy, "ale we Francji, nie w Polsce". - Nasze, polskie pieniądze zostaną użyte do rozwoju francuskiej gospodarki - podkreślił Miller.

Według niego interes polskiej gospodarki nie został uwzględniony. - To wszystko skłania nas do szeregu pytań i byłoby bardzo dobrze dla naszego interesu narodowego, gdyby Sejm powołał stosowną komisję śledczą, która odpowiedziałaby m.in. na pytanie: dlaczego dwaj producenci światowej rangi, którzy mają fabryki w Polsce, zostali pominięci - powiedział lider Sojuszu.

Jak mówił, SLD chce też wiedzieć, "dlaczego obydwie fabryki wkładają tyle wysiłku w eksport swoich helikopterów, a jednocześnie polska armia nie chce z nich korzystać". Według niego w obecnych warunkach sytuacja obu fabryk ulegnie gwałtownemu pogorszeniu, "bo oferta eksportowa zawsze będzie związana z pytaniem, skoro macie taką świetną produkcję, dlaczego polska armia nie chce z niej korzystać".

"To się w żadnym śnie francuskiemu politykowi nie jest w stanie przyśnić"

- Czy do pomyślenia jest sytuacja, że Francja, która produkuje samoloty Mirage, kupiłaby F-16? To się w żadnym śnie żadnemu francuskiemu politykowi nie jest w stanie przyśnić - podkreślił Miller.

Pytany o zarzuty SLD wiceminister obrony Czesław Mroczek (PO) zapewnił, że przetarg był prawidłowo zorganizowany, a MON przekazało już posłom i senatorom szczegółowe wyjaśnienia. - Pomysł na komisję śledczą w sprawie przetargu, postępowania dotyczącego zamówienia czegokolwiek, w tym przypadku śmigłowców, jest kuriozalny. Komisja śledcza jest powoływana wtedy, kiedy jakaś sprawa wymaga szczegółowych wyjaśnień, nie radzi sobie w tej sprawie jakiś organ państwowy. Tymczasem w tej sprawie wszystko mamy jasne. Dwie oferty z trzech zostały odrzucone, nie mogły być przyjęte do dalszego postępowania dlatego, że były wadliwie sporządzone - podkreślił Mroczek.

MON: Propozycja SLD jest kuriozalna

- Jeżeli oferenci, ci dwaj odrzuceni, się z tym nie zgadzają, to mogą wystąpić do sądu. Sąd tę sprawę rozstrzygnie - dodał wiceszef MON. Zauważył, że "póki co oferenci nie palą się z występowaniem do sądu" i z tego powodu "propozycja SLD jest kuriozalna".

Mroczek przypomniał, że zakłady z Mielca zaoferowały śmigłowiec nieuzbrojony, podczas gdy MON chciało uzbrojonego. Z kolei firma ze Świdnika proponowała dostawy od 2019 r., dwa lata później niż wymagania MON. - To są powody, dla których komisja przetargowa, 13 osób, orzekła, że te dwie oferty nie spełniają wymagań. I to jest wszystko w tym postępowaniu. Nie ma więcej co ustalać - zaznaczył wiceminister odpowiedzialny za modernizację sił zbrojnych.

Podkreślił też, że Airbus Helicopters złożyło ofertę offsetową, w której zagwarantowało powstanie w Polsce miejsc pracy. Dodał, że przemysł lotniczy w Polsce to nie tylko fabryki w Mielcu i Świdniku, lecz również należące do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej wojskowe zakłady w Łodzi, Bydgoszczy i Warszawie, "dla których też musi być szansa na rozwój". - Wejście Airbusa do Polski stwarza dla państwowych zakładów wielką szansę właśnie na rozwój - powiedział wiceminister.

Mroczek mówił, że jest zdziwiony, iż "były premier Miller z Łodzi nie rozumie, jak wielką szansą dla wojskowych zakładów w Łodzi jest właśnie wejście Airbusa i stworzenie tam miejsc pracy". Ocenił przy tym, że wniosek SLD wynika z tego, iż trwa ostatni tydzień kampanii przed wyborami prezydenckimi. - To jest "wrzutka", jakaś rozpaczliwa. Można ze smutkiem powiedzieć, że SLD ma coraz gorsze pomysły na obronność, bo najpierw wysyłali myśliwych do obrony granic, a teraz chcą komisją śledczą rozstrzygać przetargi - skomentował Mroczek.

Inicjatywa Sojuszu to "akt desperacji i dramatu"

Szef sejmowej komisji obrony narodowej Stefan Niesiołowski (PO) ocenił, że inicjatywa Sojuszu to "akt desperacji i dramatu", z kandydatką SLD na prezydenta Magdaleną Ogórek w tle. - Ta dama wykonała wielką pracę, żeby lewicy zaszkodzić. Powinni ją chyba wyrzucić w tej chwili i wycofać poparcie, a nie robić jakieś dziwaczne ruchy, typu komisja śledcza - powiedział Niesiołowski.

Do rozstrzygnięcia MON odniósł się też w poniedziałek zarząd PZL Mielec. W przesłanym stanowisku wyjaśniono m.in., że regulacje wewnętrzne koncernu UTC, właściciela firmy Sikorsky i PZL Mielec, zabraniają sprzedaży broni. - Nie mogliśmy zatem zaoferować uzbrojonego śmigłowca bezpośrednio, co wcale nie znaczy, że oferowaliśmy wariant cywilny, bo taki nie istnieje. Proponowaliśmy zakup broni przez rząd u dowolnego, wskazanego przez niego, polskiego producenta. Konsorcjum zainstalowałoby ją na śmigłowcach, zintegrowało i w efekcie Wojsko Polskie otrzymałoby maszyny w pełni uzbrojone. Podobnie dzieje się przy wszystkich zakupach śmigłowców Black Hawk, a są one używane przez 28 państw świata. W żadnym z nich taki sposób instalowania broni na maszynach nie był problemem - oświadczyła firma.

Zgodnie z ustawą o komisji śledczej, Sejm powołuje oraz wybiera i odwołuje jej skład bezwzględną większością głosów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje