Reklama

Reklama

Śląskie: 321 osób zatruło się dopalaczami

Już 321 zatruć dopalaczami odnotowano w ostatnich dniach w woj. śląskim - podało w środę wieczorem Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego (WCZK) w Katowicach. Do środy rano takich przypadków zarejestrowano 317.

Jak podało WCZK, spośród odnotowanych od zeszłego czwartku zatruć najwięcej było w rejonie działania dysponenta Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach (ponad 240 osób - według danych z środy rano).

Koordynatorzy służb kryzysowych wojewody przypominają, że dane te mogą być nieścisłe. Pacjenci mogli docierać do szpitali samodzielnie, bez pośrednictwa zespołów ratownictwa medycznego. Zgłaszane przez pacjentów dolegliwości mogły też być wstępnie inaczej rozpoznawane, a zatrucie środkami psychoaktywnymi diagnozowano dopiero na poziomie szpitali.

Reklama

W poniedziałek wieczorem śląska policja zatrzymała dziewiątą osobę podejrzaną w ostatnich dniach o handel dopalaczami. Następnego dnia zastępca komendanta głównego policji nadinsp. Mirosław Schossler mówił, że na Śląsku - według oceny policji - 20-latek był głównym organizatorem rozprowadzania narkotyku sprzedawanego pod nazwą "Mocarz" (to ta nazwa pojawiała się najczęściej w relacjach trafiających do szpitali osób).

20-latek był poszukiwany od soboty, gdy w jego mieszkaniu policjanci znaleźli ponad 140 gramów "Mocarza" (zatrzymano tam wówczas dwie inne osoby). W kolejnych dniach przechwycono też kilka adresowanych do niego paczek, również zawierających tę substancję. Jak przekazał PAP w środę rzecznik katowickiej policji komisarz Jacek Pytel, we wtorek Sąd Rejonowy Katowice-Zachód zastosował wobec 20-latka wolnościowy środek zapobiegawczy - poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek poinformowała na konferencji prasowej w środę, że "prokurator będzie składał zażalenie", gdyż "w ocenie" prokuratury "ta decyzja sądu rejonowego o niezastosowaniu wobec tego podejrzanego tymczasowego aresztowania jest decyzją niesłuszną".

Jak dodała, zatrzymanemu 20-latkowi z Katowic prokurator przedstawił zarzuty popełnienia trzech przestępstw.

"Pierwszy zarzut dotyczy sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób w postaci wprowadzenia do obrotu szkodliwych substancji (ten zarzut dotyczy okresu od października 2014 roku do 11 lipca 2015 roku)" - mówiła Zawada-Dybek.

Kolejne zarzuty dotyczą: sprzedaży środka odurzającego osobom trzecim i usiłowania sprzedaży kolejnym osobom środka odurzającego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz posiadania środka odurzającego "w postaci dopalacza - tutaj chodzi o 5 gr (...) tejże substancji".

"Podejrzany w zasadzie przyznał się do popełnienia stawianych mu zarzutów, zaprzeczył jedynie okolicznościom tego czasookresu popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Prokurator oceniając materiał uznał, że są w tej sprawie podstawy do skierowania do sądu wniosku o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania; uznał, iż w sprawie zachodzi zarówno obawa matactwa (...), jak również uzasadnione podejrzenie tego, iż dopuści się podobnego przestępstwa w przyszłości" - poinformowała rzeczniczka prokuratury.

"Sąd naszego wniosku nie uwzględnił, zastosował wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze. W tej chwili oczekujemy na pisemne uzasadnienie. Natomiast w tej chwili już jest podjęta decyzja, iż prokurator będzie składał zażalenie" - dodała.

Jak podkreśliła rzeczniczka prowadzone w prokuraturze rejonowej śledztwo "ma charakter rozwojowy, "gdyż trwają dalsze ustalenia co do kolejnych sprawców, jak również co do osób pokrzywdzonych. "Z materiału dowodowego wynika, iż podejrzany sprzedał środek odurzający kilkunastu, kilkudziesięciu osobom, w tej chwili trwają ustalenia co do tych osób, które faktycznie zakupiły ten środek odurzający" - powiedziała.

W środę Sąd Rejonowy Katowice - Zachód w Katowicach zamieścił na stronie internetowej komunikat dotyczący postanowienia z 14 lipca. "Wobec znowelizowanych przepisów, aby zastosować tymczasowe aresztowanie konieczne jest wykazanie okoliczności, z których wynika, że sprawca będzie utrudniał postępowanie karne lub ponownie popełni nowe, ciężkie przestępstwo. Tymczasowe aresztowanie nie może pełnić funkcji kary za już popełnione czyny nawet te najcięższe. W realiach sprawy podejrzany, jako jedyny z 3 zatrzymanych, przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia" - poinformowano.

Według komunikatu "wobec jego postawy, zachowania i braku okoliczności przemawiających na jego niekorzyść, nie wykazano obaw o bardzo wysokim nasileniu zagrożenia dla prawidłowego toku postępowania". Wobec mężczyzny sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz poręczenia majątkowego.

Łącznie w ramach akcji przeciw handlarzom dopalaczami policjanci zatrzymali w regionie 13 osób, kilka z nich ma jednak - dotychczas - status świadków. Aresztowanych zostało troje spośród zatrzymanych.

W środę odbyło się pierwsze spotkanie zespołu roboczego, który zajmuje się m.in. przygotowaniem działań profilaktycznych skierowanych do dzieci i młodzieży. Kierujący zespołem śląski kurator oświaty Stanisław Faber powiedział w środę, że głównym celem będą m.in. działania w miejscach wypoczynku dzieci i młodzieży na terenie woj. śląskiego.

"Trzeba cały czas mówić o niszczycielskim działaniu narkotyków i dopalaczy zwłaszcza wśród wypoczywającej młodzieży, należy również dotrzeć do ich rodziców" - powiedział Faber i dodał, że zespół planuje przygotować specjalny spot ostrzegający przed dopalaczami, który mógłby być prezentowany w trakcie imprez masowych.

O powołaniu tego zespołu poinformował w poniedziałek wojewoda śląski Piotr Litwa, po posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. W skład zespołu wchodzą m.in. służby kryzysowe wojewody, policja, sanepid.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje