Reklama

Reklama

Składka na media publiczne. Wyborcze zapewnienia kontra rzeczywistość

Projekt tzw. dużej ustawy medialnej stał się powodem ostrego sporu na sejmowej sali podczas czwartkowej debaty i piątkowego głosowania, a pod adresem PiS popłynęło wiele zarzutów. Opozycja krytykuje również pomysł wprowadzenia opłaty audiowizualnej, choć wszystkie partie dostrzegają konieczność reformy obecnie funkcjonującego systemu finansowania mediów publicznych.

W czasie minionej kampanii wyborczej do parlamentu, w ramach akcji #WybieramŚwiadomie zadawaliśmy politykom wszystkich opcji, pytania nadsyłane przez naszych użytkowników. Jedno z nich dotyczyło właśnie kwestii abonamentu (czy państwa ugrupowanie planuje likwidację abonamentu radiowo-telewizyjnego?).

Jak ówczesne zapewnienia posłów wypadają w zestawieniu z opiniami, które podczas burzliwej debaty wyrażali przedstawiciele wszystkich opcji obecnych w Sejmie? Postanowiliśmy to sprawdzić.  

"Źródło finansowania mediów publicznych zwiędło"

- Planujemy likwidację abonamentu radiowo-telewizyjnego - mówił Interii w październiku Jarosław Sellin, roztaczając wizję mediów narodowych. Przekonywał wówczas, że abonament się nie sprawdził.

Reklama

- Donald Tusk jest osobiście odpowiedzialny za to, że to źródło finansowania mediów publicznych zwiędło. Kiedy zaczynał rządy, zbieraliśmy ponad 900 mln złotych, po dwóch latach to zeszło do 400 mln zł - nie omieszkał odnieść się do swojego politycznego przeciwnika członek PiS. Zaznaczał wówczas, że propozycje, które szykuje jego partia, spowodują, że media publiczne będą miały trzy, może nawet cztery razy więcej pieniędzy publicznych, niż obecnie. - Inaczej trudno byłoby od nich wymagać wypełniania misji oraz rzetelnego, ambitnego programu - mówił nam Sellin.

Plany PiS znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. - Zgodnie z projektem tzw. dużej ustawy medialnej, sposób poboru składki w rachunku za prąd i wpłacanie jej na konto oddzielne od budżetu państwa będzie gwarancją braku ingerencji rządzących - przekonywał obecnie Marek Suski (PiS).

Złożony przez posłów PiS projekt przewiduje od 1 stycznia 2017 r. składkę w wysokości 15 zł miesięcznie pobieraną wraz z rachunkiem za prąd. Jednak - jak mówił Suski - wnioskodawcy są skłonni dyskutować o zmianie jej wysokości. Z opłat mają zostać zwolnione m.in. osoby po 75. roku życia, niepełnosprawni oraz ubodzy.

- Ta ustawa ratuje media publiczne - przekonywał w Sejmie Krzysztof Czabański. - Ratujemy media. Przywrócimy je obywatelom, czy tego chcecie czy nie, zrobimy to (...) i żadne krzyki tego nie zmienią - podkreślił wiceminister kultury. 


A krzyków sprzeciwu pojawiło się wiele. Projekt zmian w mediach publicznych wyzwolił w Sejmie burzliwą dyskusję. "Ustawka", "kompromitacja", "zamach", "wyciąganie pieniędzy od emerytów" padały kolejne zarzuty.

Platforma Obywatelska: Abonament do likwidacji

- Musimy zmienić system finansowania mediów publicznych, po to żeby utrzymać ich misję, to co robią najlepszego, czyli promują wartości i to jest bardzo istotne, ale abonament jest już formą przestarzałą - mówił nam jeszcze w październiku Robert Kropiwnicki. Przekonywał wówczas, że reforma, którą przeprowadziłaby PO w tym zakresie, polegałaby na opłacie przez odpis podatkowy, albo bezpośrednim finansowaniu z budżetu państwa.

Jak twierdził, najlepszym rozwiązaniem byłoby współfinansowane z budżetu i podatków.

Obecnie Platforma jest najzagorzalszym krytykiem również składki audiowizualnej. Jednak krytyka ta znajduje źródło nie w samej opłacie, ale nowym porządku jaki PiS chce zaprowadzić w mediach. - To nie jest ustawa o mediach narodowych, ale o mediach partyjnych, a opłata audiowizualna tak naprawdę jest składką propagandowo-partyjną - przekonywał podczas Sejmowej debaty poseł Wojciech Król.

Według niego, PiS chce wprowadzić 15-złotową opłatę audiowizualną, by "uzupełnić" mediom publicznym ubytek wpływów z reklam, który jest następstwem spadku oglądalności. - Tak, żeby m.in. właśnie Jacek Kurski, do niedawna czynny polityk PiS, mógł mieć większy budżet na tę propagandę. To jest tak naprawdę haracz zabierany polskim rodzinom, bo to polskie rodziny zapłacą za propagandę PiS - ocenił poseł PO.

Nowoczesna: Skandaliczny podatek propagandowy

Reprezentujący Nowoczesną Adam Szłapka przekonywał w ramach #WybieramŚwiadomie, że telewizja publiczna powinna być finansowana z  pieniędzy publicznych, ale wtedy, gdy naprawdę będzie realizować swoją misję.

- Przede wszystkim abonament w Polsce jest zupełnie nieefektywny, nieściągalny. Powinniśmy się skupić na tym, jeśli abonament zostanie, żeby był on lepiej prowadzony i ściągalny efektywniej. Pewnie obniżony i raczej w odpisie podatkowym - mówił nam Szłapka, deklarując, że jego partia nie jest za likwidacją abonamentu, lecz za jego usprawnieniem i "wprowadzeniem faktycznej misji w telewizji publicznej".

Dziś Nowoczesna na propozycji PiS - składki audiowizualnej - nie zostawia suchej nitki.  - Nigdy nie próbowano wywierać tak wulgarnego wpływu na media publiczne, jak teraz. PiS chce skasować Polaków na ponad 2 mld zł tylko po to, by wydać je na "nudną, napuszoną i głupią propagandę" - ocenił Grzegorz Furgo podczas debaty nad projektem tzw. dużej ustawy medialnej. W jego opinii, wg ustawy wszyscy Polacy będą musieli płacić "skandaliczny podatek propagandowy".

PSL: Haracz na propagandę PiS

- Czy to będzie abonament, czy to będzie opłata audiowizualna, czy to będzie kwota doliczona do podatku, czy to będzie dotacja z budżetu państwa - jest to kwestia techniczna i organizacyjna, ale na pewno media publiczne powinny być współfinansowane ze środków publicznych - mówiła nam podczas parlamentarnej kampanii wyborczej, w imieniu ludowców, Urszula Pasławska.

W trakcie debaty nad projektem tzw. dużej ustawy medialnej jednym z ostrzejszych krytyków była Andżelika Możdżanowska (PSL). - Skończcie z tą farsą. My dziś nie procedujemy nad ustawą medialną, ale nad nowym podatkiem na media rządowe. Reżimowo-partyjne. PiS chce zabrać Polakom miliardy złotych - argumentowała Możdżanowska.

- Pod pretekstem mediów narodowych tworzone są media typowo partyjne i mało tego, na te media całe społeczeństwo będzie płaciło - w postaci audiowizualnej - kolejny podatek - komentował sprawę dla Interii Marek Sawicki.

Kukiz’15: Gwarantują sobie telewizję za nasze pieniądze

Podczas akcji  #WybieramŚwiadomie Marek Jakubiak wskazywał, że abonament powinien być płacony, by telewizja mogła sprawować swoją misję. Jednocześnie zauważał, że media publiczne są zbyt skomercjalizowane, przez co zanika ich misja. - Komercja wypiera wszystko. I tu jest problem - w telewizji - nie w abonamencie - mówił ówczesny kandydat na posła z ugrupowania Kukiz’15.

Obecnie Kukiz'15 nie szczędzi krytyki wobec planów PiS. Choć jako jedyne ugrupowanie, wstrzymało się od głosu ws. wniosku o odrzucenie projektu ustawy o mediach narodowych w pierwszym czytaniu, to kiedy na wokandę wszedł wniosek o odrzucenie projektu dot. składki audiowizualnej członkowie Kukiz'15 (podobnie jak reszta opozycji) głosowali za jego odrzuceniem.

- PiS już nawet nie udaje, że próbuje robić media niezależne, tylko gwarantuje sobie telewizję za nasze pieniądze, za pieniądze wyciągane od emerytów. Nawet 180 zł - tyle rocznie będzie musiał zapłacić emeryt, który ma lub nie ma telewizora - mówił Interii Piotr Apel.

- Nie sądzę, by jakość misji się poprawiła - dodał.

W tym roku opłata za odbiornik radiowy wynosi 7 zł, a telewizyjny 21,50 zł miesięcznie. Abonament rtv można opłacić za cały rok z góry. Wtedy stawki wynoszą kolejno: 75,60 zł i 247,30 zł.

W świetle danych, z których jasno wynika, że znaczna część Polaków nie płaci abonamentu radiowo-telewizyjnego, każda z partii dostrzega potrzebę reformy obecnego systemu finansowaniem.

Nie ma jednak zgody, co do wprowadzenia nowej składki audiowizualnej. Głównym problemem stała się rola, jaką zreformowane przez PiS media publiczne miałyby spełniać.

Media publiczne - jak mówi obowiązująca ustawa o radiofonii i telewizji w pierwszym punkcie art. 21 -  realizują misję publiczną, oferując "całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu". Choć w kilkunastu podpunktach określone są zadania mediów publicznych, misja a w szczególności sposób rozliczania z jej wypełniania od lat pozostaje niejasny.

JK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje