Reklama

Reklama

Sikorski zmienia zdanie w sprawie ekshumacji

Radosław Sikorski zmienił zdanie w sprawie ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. - Sądziłem, że PiS robi to, by dosypać trotylu i udowodnić zamach. Zdaje się jednak, że ekshumacje są robione rzetelnie - przyznał były minister spraw zagranicznych w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24. Odniósł się też do ostatnich słów premier Beaty Szydło. - Tak mówią skrajni nacjonaliści - powiedział.

Poniedziałkowy "Fakt" podał, że w trumnie dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych RP gen. Bronisława Kwiatkowskiego znaleziono szczątki siedmiu innych osób. Prokuratura potwierdziła informacje członków rodziny, że w trumnie generała znalazły się również szczątki innych osób, nie podając liczby.

"To jest oczywiście bardzo bolesne, dla rodzin szczególnie. Ale też proszę pamiętać - wtedy, gdy jest to wykorzystywane politycznie, to trzeba też powiedzieć, przypomnieć - tam bardziej mieliśmy do czynienia często z materiałem genetycznym niż z ciałami" - powiedział Sikorski, który był w poniedziałek wieczorem gościem TVN24.

Reklama

Dopytywany, czy jako członkowi rządu PO-PSL nie chce mu się po takich informacjach powiedzieć "przepraszam" odparł, że "przepraszać powinno się za winy, a tu Rada Ministrów nie podejmowała żadnej decyzji".

"A to, że patolodzy w Moskwie mogli popełnić błędy, to jest oczywiście bardzo przykre i dramatyczne, ale Rada Ministrów za to nie odpowiadała" - dodał. "To nie członkowie Rady Ministrów są patologami i nie oni dokonali tych pomyłek" - mówił Sikorski. Zaznaczył, że informacje o tym, iż rosyjscy patolodzy popełnili błędy pojawiały się już wcześniej.

Sikorski zmienił zdanie

B. szef MSZ powiedział też, że zmienił zdanie w sprawie zarządzonych przez prokuraturę ekshumacji wszystkich ciał osób zmarłych w wyniku katastrofy smoleńskiej.

"Muszę powiedzieć, że w tej sprawie zmieniłem zdanie, bo co prawda to jest bardzo bolesne dla rodzin, jak wiemy część rodzin sobie absolutnie tego nie życzyła, ale powiem pani szczerze, ja sądziłem, że rząd Prawa i Sprawiedliwości robi to, żeby tam dosypać trotylu i wreszcie udowodnić zamach. A tymczasem zdaje się są robione rzetelnie i zdaje się, że wreszcie przekonały niektórych naszych rodaków, że żadnego zamachu nie było" - mówił b. minister.

"W tym sensie, ale także dlatego, że każdy szczątek jest badany pod względem DNA, to może w tym dramacie ekshumacji jest jakaś dobroć" - podsumował Sikorski.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób - w tym prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria. W czerwcu ub.r. prokuratorzy poinformowali, że konieczne jest przeprowadzenie ekshumacji ofiar katastrofy. Decyzję uzasadniano m.in. błędami w rosyjskiej dokumentacji medycznej. 

'Tak mówią skrajni nacjonaliści'

Wydarzenia polityczne w ubiegłym tygodniu w kraju zostały zdominowane przez wyraziste przemówienie premier Beaty Szydło w Sejmie. Mówiła, że Polska musi się oprzeć "szaleństwu brukselskich elit". Zaapelowała też, by "Europa wstała z kolan, obudziła się z letargu. W przeciwnym razie codziennie będzie opłakiwała swoje dzieci" - mówiła premier dzień po zamachu w Manchesterze.

"Takie rzeczy mówią skrajni nacjonaliści, z którymi się po prostu nie rozmawia" - powiedział Radosław Sikorski w "Faktach po Faktach". "To jest niestety element postępującej samoizolacji Polski w sytuacji bardzo trudnej geopolitycznie" - podkreślił.

"Zamiast trzymać z tymi, którzy podtrzymują zachodnie wartości, którzy chcą, aby Europa miała zdolność do obrony własnej i do promieniowania wartościami europejskimi, demokratycznymi na swoje sąsiedztwo, to raczej sympatyzujemy z radykałami, z tymi, którzy grają w rosyjską grę, czyli rozdzielania Europy od Stanów Zjednoczonych i wzmacniana skrajności tak, aby rozbić Unię Europejską" - stwierdził Sikorski na antenie TVN24 dodając, że "to bardzo niemądre i niebezpieczne".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje