Reklama

Reklama

Sikorski: Nie będę zapeszał i mówił, że jest bezpiecznie

Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski powiedział, że MSZ zadbał o to, by serwery były bezpieczne, choć ostrożnie wypowiadał się na temat ich wytrzymałości przed atakami hackerów.

Ataków tych nie wytrzymały strony Kancelarii Premiera i Sejmu - hakerzy zablokowali je protestując przeciwko planowanemu podpisaniu międzynarodowej umowy ACTA, dotyczącej ochrony własności intelektualnej i walki z piractwem w sieci.

Reklama

- Nie zamierzam zapeszać i mówić że jest bezpiecznie, bo to są skomplikowane technicznie sprawy i nie ma takiej witryny na świecie, która mogłaby się oprzeć atakowi jeśli ma wystarczającą siłę ale ministerstwo spraw zagranicznych ma jeden z najnowocześniejszych systemów w naszej administracji - powiedział minister. Dodał, że jeśli chodzi na przykład o e-maile, to MSZ ma serwery kontynentalne w kilku miejscach.

- Więc nawet gdyby centrala MSZ-tu była w ogóle fizycznie wyeliminowana, to maile MSZ-tu nadal będą działały - dodał szef polskiej dyplomacji.

Radosław Sikorski, pytany czy Polska podpisze umowę ACTA w najbliższy czwartek w Tokio odpowiedział, że zdaje się w tej sprawie na decyzję rządu. Hakerzy, którzy zaatakowali rządowe strony internetowe domagają się, by Polska nie podpisywała umowy. Mówią, że będzie ona ograniczać swobody obywatelskie i umożliwiać inwigilowanie internautów. Krytykowali też utrzymane w tajemnicy negocjacje w sprawie umowy.

- Ministerstwo spraw zagranicznych pełni w tej sprawie rolę usługową, jeśli zostanie upoważnione do podpisania umowy, to umowa zostanie podpisana, jeśli nie, to nie. Ale z tego co wiem, to Polska była wśród krajów, które domagały się otwartości i transparentności tekstu - powiedział minister Sikorski. Międzynarodowa umowa ACTA została już zaakceptowana przez unijne kraje pod koniec ubiegłego roku. Nie wejdzie ona jednak w życie bez zgody Parlamentu Europejskiego, a głosowanie europosłów nad dokumentem odbędzie się dopiero za kilka miesięcy. Ponieważ jednak umowa przewiduje sankcje karne za łamanie jej postanowień, co leży w gestii krajów członkowskich, to każdy kraj musi także sam ratyfikować umowę. Do decyzji rządów należy w jaki sposób. W czwartek umowa ma być podpisana przez ambasadora Unii Europejskiej w Tokio, ambasadora Danii, kierującej pracami Wspólnoty, a także przedstawicieli krajów członkowskich Unii.

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy