Reklama

Reklama

Siemoniak: Działamy tak, aby nie utrudniać sytuacji rządowi

- Działamy tak, żeby nie utrudniać sytuacji Polsce i rządowi w relacjach polsko-izraelskich - powiedział w piątek wiceszef PO Tomasz Siemoniak. Jak ocenił, zarzuty, że Platforma próbuje wykorzystywać kryzys polsko-izraelski są "absurdalne".

Siemoniak pytany w piątek w Polskim Radiu 24, dlaczego opozycja nie poprze rządu w konflikcie polsko-izraelskim, powiedział: "Wszystko, co robimy od momentu, kiedy nowelizacja ustawy (o IPN - red.) była głosowana w Sejmie, jest robione tak, żeby nie utrudniać sytuacji i Polsce i rządowi".

Reklama

Według niego, opinia, że w Polsce różne strony nie są w stanie zjednoczyć się w strategicznych sprawach, nie jest prawdziwa.

"Począwszy od tego, że wstrzymaliśmy się od głosu (w głosowaniu nad przyjęciem nowelizacji ustawy o IPN) nie chcąc, aby ta sprawa w Sejmie była przedmiotem jakiejś złej, gorącej dyskusji. Potem złożyliśmy bardzo odpowiedzialne, racjonalne poprawki w Senacie. W tym tygodniu przedstawiliśmy projekt nowelizacji tej ustawy, który wielu publicystów, komentatorów, naukowców, którzy bliżsi są obozowi rządowemu, oceniło wysoko" - tłumaczył Siemoniak.

"Seryjne strzelanie sobie w stopę"


PO przedstawiła we wtorek projekt nowelizacji ustawy o IPN, który zakłada m.in. wykreślenie zapisów dot. zbrodni "ukraińskich nacjonalistów", powołanie Rady do Spraw Badań nad Przeszłością i doprecyzowanie zapisów dotyczących tzw. "polskich obozów zagłady".

"Nie przyjmuję takiego zarzutu, że opozycja, czy Platforma Obywatelska, próbuje ten kryzys (polsko-izraelski) jakoś wykorzystywać. To byłoby absurdalne" - podkreślił Siemoniak. Przekonywał jednocześnie, że "mamy do czynienia z seryjnym strzelaniem sobie w stopę przez PiS".

Zgodnie z nowelizacją ustawy o IPN każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Nowela wywołała krytykę m.in. ze strony Izraela, USA i Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy