Reklama

Reklama

Senacka komisja zdrowia za odrzuceniem ustawy o in vitro

​Za odrzuceniem ustawy o in vitro opowiedziała się w czwartek senacka komisja zdrowia przyjmując najdalej idący wniosek spośród zgłoszonych podczas środowej debaty na sali plenarnej. W związku z tym komisja nie rozpatrywała poprawek zgłoszonych do ustawy.

Do stanowiska komisji wniosek mniejszości o przyjęcie ustawy bez poprawek zgłosiło dwoje senatorów Platformy Obywatelskiej: Alicja Chybicka i Bogusław Śmigielski.

Reklama

Głosowanie ws. ustawy o in vitro na posiedzeniu plenarnym Senatu ma odbyć się w piątek.

Komisja zebrała się w czwartek wieczorem, by zająć się poprawkami i wnioskami zgłoszonymi podczas 14-godzinnej debaty nad ustawą o in vitro, która odbyła się w środę w Senacie.

Najpierw głosowano wniosek najdalej idący, czyli o odrzucenie ustawy. Ten wniosek poparło 4 senatorów; jeden był przeciwko; 5 - wstrzymało się od głosu. Senacka komisja zdrowia liczy 11 senatorów (siedmioro z PO; czworo z PiS).

W związku z poparciem wniosku PiS o odrzucenie ustawy komisja nie zajęła się zgłoszonymi podczas debaty poprawkami do ustawy. Zgłaszali je senatorowie PO, PiS, PSL i z Koła Senatorów Niezależnych.

Bogdan Pęk (PiS) zgłosił poprawkę do tytułu, aby zamiast "o leczeniu niepłodności", ustawa nazywała się: "o pozaustrojowym zapłodnieniu in vitro". Poprawki zgłoszone przez senator PO Helenę Hatkę miały m.in. poprawić definicję zarodka, ograniczyć liczbę zarodków do dwóch, oddzielić ośrodki leczenia niepłodności od tych stosujących procedurę in vitro. Poprawkę zmierzającą m.in. do finansowania procedury in vitro wyłącznie dla małżeństw zgłosili senatorowie Andżelika Możdżanowska, Józef Zając (oboje z PSL), Jan Filip Libicki (PO) i Jarosław Obremski (Koło Senatorów Niezależnych).

W czwartek list do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza skierowała Kancelaria Prezydenta. W piśmie stwierdzono, że wprowadzana ustawą o in vitro możliwość pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody, budzi poważną wątpliwość, co do zgodności z konstytucją i prawem międzynarodowym.

Ustawę o leczeniu niepłodności, w tym metodą pozaustrojowego zapłodnienia in vitro, Sejm uchwalił pod koniec czerwca. Daje ona prawo do korzystania z niej małżeństwom i osobom we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. Leczenie niepłodności tą metodą będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy. Ustawa zezwala na dawstwo zarodków, zabrania zaś ich tworzenia w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie. Zakazuje też niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju - grozić będzie za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

O nieprzyjęcie ustawy ponownie zaapelował do senatorów episkopat. Biuro Prawne Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski podkreśliło w apelu, że ustawa stanowi "zaprzeczenie dziedzictwa, które zostawił nam Jan Paweł II - wielki obrońca życia każdego człowieka od poczęcia do jego naturalnej śmierci", a parlamentarzyści ustanowili 2015 rok rokiem Jana Pawła II. Według episkopatu ustawa rodzi liczne obawy dotyczące negatywnych konsekwencji medycznych, etycznych, społecznych i prawnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje