Reklama

Reklama

Sejmowa komisja zajmuje się immunitetem szefa NIK. Marian Banaś wyszedł z sali

- Wniosek o uchylenie mi immunitetu ma braki formalne i sejmowa komisja regulaminowa nie ma podstaw prawnych, aby dzisiaj na posiedzeniu procedować ten wniosek - oświadczył prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś. Uznał, że jego obecność na sali obrad jest nieuzasadniona i opuścił posiedzenie komisji.

We wtorek o godz. 15 zebrała się sejmowa komisja spraw regulaminowych, spraw poselskich oraz immunitetowych, by rozpatrzyć wniosek Prokuratora Generalnego z 5 lipca o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia.

Przed posiedzeniem komisji szef NIK powiedział, że "wniosek o uchylenie mu immunitetu ma braki formalne, i komisja sejmowa nie ma podstaw prawnych, aby dzisiaj na posiedzeniu procedować ten wniosek".

Marian Banaś: We wniosku są błędy

- Wniosek Prokuratora Regionalnego z Białegostoku został złożony do marszałek Sejmu za pośrednictwem zastępcy Prokuratora Generalnego Bogdana Sieczkowskiego. Tymczasem ustawa o NIK wyraźnie wskazuje, że wniosek ma by złożony za pośrednictwem Prokuratora Generalnego. Prokurator Generalny, zgodnie z art. 13 par. 3 prawa o prokuraturze może upoważnić swojego zastępcę, ale takie upoważnienie musi być złożone na piśmie, w formie zarządzenia. Tymczasem do wniosku takiego upoważnienia nie dołączono; w związku z tym należy uznać, że wniosek złożyła osoba nieupoważniona - powiedział przed posiedzeniem komisji pełnomocnik szefa NIK.

Reklama

- Ponadto, w uzasadnieniu do wniosku są opisane czyny, które nie stały się przedmiotem zarzutu. To kolejny błąd, który należy poprawić. W tej sytuacji marszałek Sejmu powinna zwrócić wniosek do prokuratury, i w ciągu 14 dni prokuratura może naprawić wady formalne, tak by wniosek był zgodny z ustawą o NIK" - powiedział pełnomocnik.

Dodał, że "dalsze procedowanie wniosku złożonego przez osobę nieupoważnioną będzie bezprzedmiotowe, a ewentualne głosowanie nad uchyleniem immunitetem nie będzie wywoływać skutków prawnych, nawet jeżeli odpowiednia większość w Sejmie się znajdzie, panu prezesowie immunitet dalej będzie przysługiwał".

Jak poinformował pełnomocnik, opinia prawna w tej sprawie niezwłocznie zostanie upubliczniona.

Banas opuszcza salę obrad

- Pan prezes Marian Banaś, kierując się szacunkiem do Sejmu jako organu władzy ustawodawczej i do komisji, przybył na to posiedzenie, żeby przedstawić swoją opinię, ale nie czuje się upoważniony do brania udziału w komisji, w czasie której jest procedowany wniosek złożony przez osobę nieuprawnioną - podkreślił jeden z prawników prezesa NIK. Jak dodał, pismo w tej sprawie zostało złożone do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, która - jego zdaniem - powinna zwrócić wniosek do Prokuratora Generalnego.

- W tej sytuacji, w tych okolicznościach chcę powiedzieć, że moja obecność w tej chwili jest nieuzasadniona. Bardzo dziękuję - powiedział prezes NIK Marian Banaś, po czym opuścił posiedzenie komisji.

Wniosek o uchylenie immunitetu Marianowi Banasiowi

Pod koniec lipca Prokuratura Krajowa poinformowała, że Prokurator Generalny wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK, któremu śledczy chcą postawić kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. 

Nieco wcześniej Marian Banaś poinformował na Twitterze, że jego syn został zatrzymany na lotnisku Kraków Balice, gdy wracał wraz z żoną z urlopu, a zatrzymania dokonali funkcjonariusze CBA. Samo CBA poinformowało o zatrzymaniu dyrektora Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusza G. oraz społecznego doradcy prezesa NIK - Jakuba Banasia.

"Dam ci cash"

W poniedziałek "Rzeczpospolita" opisała ustalenia CBA i prokuratury, z których wynika, że "Banaś, choć piastował funkcje wiceministra i ministra finansów, szefa Służby Celnej, a potem Krajowej Administracji Skarbowej oraz generalnego inspektora informacji finansowej, unikał płacenia podatków - zarówno rozliczając się z kontrahentami, jak i pomagając finansowo synowi", a "e-maile, które CBA odkryło w laptopach Banasiów, dowodzą, że obaj mieli tego świadomość".

Jak podała gazeta, według śledczych Banaś pełniący w państwie wysokie funkcje, wiele poważnych transakcji finansowych dokonywał nie poprzez oficjalne przelewy w banku, ale gotówką. "Poza obiegiem, czyli wiedzą fiskusa, przekazał synowi od 426 tys. zł do 494 tys. zł, a sumy te 'nie zostały zgłoszone organom podatkowym pod jakimkolwiek tytułem umów cywilnoprawnych' - podaje prokuratura. Gdy w jednym z e-maili Banaś prosi syna o wpłatę 50 tys. zł, ten odpisuje, że da mu 'cash', bo 'któryś z rządów zabronił wpłat na cudze konto', by przeciwdziałać praniu pieniędzy. Transakcja z konta na konto wiąże się ze zgłoszeniem do urzędu skarbowego. Czy tego Banasiowie chcieli uniknąć?" - napisała "Rz".

Zgodnie z ustawą o Najwyższej Izbie Kontroli, prezes NIK - który powoływany jest przez Sejm za zgodą Senatu - nie może być bez uprzedniej zgody Sejmu pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności; nie może być też zatrzymany lub aresztowany, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania.

Ustawa stanowi, że Sejm odwołuje prezesa NIK, jeżeli:

  • zrzekł się on stanowiska;
  • uzna, że stał się on trwale niezdolny do pełnienia obowiązków na skutek choroby;
  • został on skazany prawomocnym wyrokiem sądu za popełnienie przestępstwa;
  • złożył on niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu;
  • Trybunał Stanu orzekł w stosunku do niego zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych.

Zgodę na pociągnięcie prezesa NIK do odpowiedzialności karnej wyraża Sejm w drodze uchwały podjętej bezwzględną większością ustawowej liczby posłów. Nieuzyskanie wymaganej większości głosów oznacza niewyrażenie na to zgody.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne