Reklama

Reklama

Sejm zajmuje się wnioskiem o wotum nieufności dla Mariusza Błaszczaka

Sejm podjął decyzję ws. wniosku o odwołanie szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Za przyjęciem wniosku zagłosowało 177, za odrzuceniem 239, wstrzymało się 27 posłów. Głosowanie poprzedziła debata. Odwołania ministra chciała Platforma Obywatelska.

Według PO, szef MSWiA nie sprawuje właściwego nadzoru nad policją. Świadczy o tym - zdaniem polityków Platformy - m.in. sprawa odwołania w połowie lutego szefa KGP insp. Zbigniewa Maja, który pełnił swoją funkcję od grudnia 2015 r. Ponadto Platforma podnosi, że wysokie stanowiska w policji stracili wieloletni funkcjonariusze, a przy odwoływaniu ich nie kierowano się - zdaniem PO - kryteriami kompetencji i oceny dotychczasowego przebiegu służby.  

Z kolei według PiS policja funkcjonuje normalnie, odnosi sukcesy, a wniosek Platformy jest "absurdalny". Sam szef MSWiA mówił w ubiegłym tygodniu na posiedzeniu sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji, że zmiany w policji są konieczne. Błaszczak wymienił m.in. odblokowanie ścieżki awansów dla młodych policjantów oraz przesunięcie etatów z Komendy Głównej Policji do komend powiatowych. Dodał, że Biuro Spraw Wewnętrznych KGP (czyli policja w policji) będzie podlegać MSWiA.   

Reklama

Marek Wójcik (PO) uzasadniając wniosek mówił, że szef MSWiA nie sprawuje właściwego nadzoru nad formacją. "To pierwszy tego typu wniosek w tej kadencji Sejmu. Minister SWiA sprawuje swoją funkcje od czterech miesięcy, ale można powiedzieć, że nigdy w historii żaden minister, w tak krótkim czasie, nie dał tylu powodów, żeby odwołać go ze stanowiskach" - zaznaczył.   

Wskazywał, że nie chodzi tylko o jedną sprawę; wymienił przy tym m.in. powołanie na stanowisko szefa policji insp. Maja. Zaznaczył, że szef MSWiA rekomendując na stanowisko KGP osobę, "która występuje w postępowaniu dotyczącym korupcji, ośmieszył panią premier i samą policję". "Niestety pan minister zamiast honorowo przyznać się do błędu i złożyć dymisję, zaczął zrzucać winę na poprzedników" - dodał.   

Wójcik podkreślał, że Maj, będąc szefem policji, miał możliwość realnego wpływu na funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych KGP, którzy w przeszłości zajmowali się jego sprawą; zaczął też - jak dodał - od "czystek kadrowych" w BSW. 

Dodał, że nowy szef policji w krótkim czasie przeprowadzał też "czystki kadrowe" w całej policji, także na najwyższych stanowiskach. "Przy odwoływaniu funkcjonariuszy z zajmowanych stanowisk nie kierowano się kryteriami kompetencji i oceny dotychczasowego przebiegu służby" - mówił poseł PO.   

"Pani premier, to jest szalone tempo zmian, to jest tempo, w którym nie da się przygotować następców dla wysokich funkcjonariuszy policji" - mówił Wójcik. Dodał, że odwoływani byli m.in. policjanci, którzy zaczynali służbę nie przed rokiem 1990 w Milicji Obywatelskiej, i nie brano pod uwagę tego, że te osoby pierwsze stopnie oficerski zdobywały już w latach 90. "Stanowiska stracili również ludzie, którzy nigdy w MO nie służyli" - powiedział. "Doprowadziliście do sytuacji, gdy z policji pozbyto się wyższego korpusu oficerskiego (...). Rozstaje się pan z oficerami, którzy mogli przez wiele lat służyć w policji i dzielić się swoim doświadczeniem" - powiedział, zwracając się do Błaszczaka.   

"Dotychczas wysokie stanowiska były obsadzane kluczem doświadczenia. Pan przerwał tę zasadę, doprowadził do obsadzania wysokich stanowisk oficerami bez doświadczenia. Osłabił pan możliwości planowania policji. Plagą jest sytuacja, że nie powołuje się na stanowisko komendanta, a pełniącego obowiązki" - powiedział poseł Wójcik. 

PiS: Wniosek bezzasadny

- Ten wniosek jest bezzasadny. Policja pracuje prawidłowo. Zmiany są merytoryczne i rzeczone. Sukcesy policji są niewątpliwe i oczywiste. Wasz wniosek pogłębia chaos, ponieważ wy, a nie rząd, dajecie sygnał na cały świat, że w Polsce dzieje się coś złego i obywatele mogą czuć się niebezpiecznie - powiedział Czartoryski. Ocenił, że policja właściwie pracuje i zabezpiecza demonstracje i zgromadzenia publiczne. Jako przykład podał, że ubiegłoroczny marsz 11 listopada - w Święto Niepodległości, w odróżnieniu do lat poprzednich, był dobrze zabezpieczony przez policję i odbył się bez zakłóceń.  

Poseł PiS przypomniał, że po objęciu przez Błaszczaka teki szefa MSWiA pracownicy służb mundurowych otrzymali podwyżki, przywracane są posterunki policji, które były likwidowane w ostatnich latach, oraz powstaje mapa bezpieczeństwa kraju - wyliczał. Czartoryski przypomniał, że sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych negatywnie zaopiniowała wniosek o odwołanie Błaszczaka; za wyrażeniem negatywnej opinii opowiedziało się 22 posłów komisji, a 14 było za opinią pozytywną.  

Paweł Kukiz: Wstrzymam się od głosu

- Nie mnie jest rozstrzygać, czy komendant 15 lat temu wziął 5 butelek wódki. Nie mogę wyjść ze zdziwienie, że nie wzięto jednej rzeczy. Pan Zbigniew Maj był funkcjonariuszem CBŚ i był tzw, przykrywkowcem, czyli oficerem wchodzącym w interakcje z przestępcami. Na takich ludzi łatwo znaleźć haki. Przestępcy mają ich na widelcu. Jak można było zatrudnić takiego człowiek, swoją drogą dobrego policjanta. Zostawiliście go samego. Wstrzymam się od głosu - powiedział natomiast Paweł Kukiz. 

Nowoczesna: Zmiany pogłębiają chaos

Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej przypomniał, że minister Błaszczak odmówił spotkania w sprawie kryzysu w policji. - Nominacje PiS nie są powoływane najbardziej kompetentne, ale najbardziej lojalne i wykonujące polecenia - powiedział Meysztowicz sugerując, że komendant Maj został powołany, bo były na niego "haki" i dzięki temu mógł być sterowalny. - Minister Błaszczak chciał dokonać dobrej zmiany za szybko. Przykład kierownictwa w policji pokazuje to najlepiej. Szybkie zmiany komendantów pogłębiają chaos, a o chaosie mówią sami policjanci. Kuleje współpraca między służbami, każdy pilnuje swojego podwórka. Dobra zmiana polega na tym, że toniemy w chaosie. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak jest symbolem nieudolności tego rządu. Jedyny sukces ministra Błaszczaka to zakup limuzyn. 

PSL: Minister nie ogarnia

(...) Minister Błaszczak nie ogarnia   - to już słowa Krystiana Jarubasa z PSL, który to klub zagłosuje za odwołaniem ministra spraw wewnętrznych. 

Premier broni ministra

- Jesteście cyniczni i jesteście hipokrytami - Zanim przejdę do odniesienia się do wniosku o odwołania ministra Błaszczaka, zwrócę się do naszych obywateli, żeby czuli się bezpieczni. Państwo powiedzieliście tyle niestworzonych rzeczy, ze ludzie mogą poczuć się zagrożenie. Chce zapewnić wszystkich Polaków, że jesteście państwo bezpiecznie. Mam prośbę do opozycji: rozmawiajmy o faktach i merytorycznie, a nie wprowadzajmy chaosu i zamieszania. Próbujecie na tym budować pozycję polityczną. To jest zła i niebezpieczna droga - powiedziała premier.

- To jest chyba najsłabszy wniosek o wotum zaufania do ministra z jakim się spotkałam. Nie ma argumentów za odwołaniem ministra Błaszczaka, taka jest prawda. Wywołaliście coś, co nie ma sensu. W wystąpieniach posłów najczęściej pojawiła się nazwisko komendanta Maja, który już nie jest komendantem. Nie ma dziś tematu, o którym tak usilnie próbowaliście mówić. Na jakich podstawach twierdzicie, że osoby powoływane na ważne stanowiska w służbach i policji, nie mają kompetencji? Jakie są fakty? Proszę mówić o faktach. Ten wniosek to potwierdzenie, że główny klub opozycyjny nie potrafi sobie poradzić z byciem w opozycji, tak jak nie potrafił poradzić sobie z rządzeniem. Żadnych argumentów, tylko zajmowanie się samymi sobą. Zróbcie coś dla obywateli - apelowała premier.

- Budowanie konfliktu to jedyny pomysł na budowanie swojej pozycji politycznej. Polacy mają tego dosyć. Z naszej strony jest otwartość na współpracę, ale z waszej strony nie ma żadnych konstruktywnych pomysłów. (...) Nasze rządy to nowa jakość. I tak jest. Używanie argumentów o bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie i powoływanie się na wypadek prezydenckiego samochodu, jest hipokryzją z ust opozycji. W 2010 roku zginął prezydent i osoby mu towarzyszące. Szef BOR po katastrofie otrzymał generalskie gwiazdki. Taka jest różnica. Jesteście cyniczni i jesteście hipokrytami. Żywicie się konfliktem i to jest wasz pomysł na politykę. Ale nie zgodzimy się, żeby to był pomysł na Polskę. (...) Nie mamy czasu, żeby się bawić, jak to proponujecie. Dajcie nam wreszcie pracować. (..) Wniosek o odwołanie ministra to wyraz bezradności opozycji - zaznaczyła premier, kierując słowa do opozycji.     

- Pan minister Błaszczak jest jednym z najlepszych ministrów spraw wewnętrznych, którzy po 1989 roku pełnili funkcję szefa tego resortu. Dla mnie to ogromny zaszczyt móc z nim współpracować, świetnie prowadzi resort. (...) Jesteśmy tutaj po to, by zrealizować program, na który czekają Polacy. Powinniśmy się skoncentrować na pracy dla polskiego społeczeństwa, a nie zajmować się awanturami wywołanymi przez opozycję - oceniła Szydło.


Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Błaszczak | Sejm RP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje