Reklama

Reklama

Sejm przyjął uchwałę wspierającą działania rządu w zakresie negocjacji budżetowych w UE

Sejm przyjął w czwartek (19 listopada) uchwałę autorstwa PiS, wspierającą działania rządu w zakresie negocjacji budżetowych w UE. Uchwała m.in. wzywa do powrotu do rozmów i osiągnięcia porozumienia, zgodnego z unijnymi traktatami oraz konkluzjami lipcowego posiedzenia Rady Europejskiej.

Za przyjęciem uchwały głosowało 236 posłów, przeciw opowiedziało się 209, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Reklama

Uchwałę poparło 231 posłów PiS i pięciu posłów PSL-Kukiz15. Przeciwko uchwale głosowało 129 posłów KO, 46 posłów Lewicy, 23 posłów PSL-Kukiz15, dziewięciu posłów Konfederacji i dwóch posłów niezrzeszonych. Od głosu wstrzymał się jeden poseł Lewicy.

Szczegóły uchwały

W uchwale Sejm wzywa rządy wszystkich państw członkowskich UE oraz organy wspólnoty do powrotu do rozmów i osiągnięcia porozumienia zgodnego z unijnymi traktatami oraz konkluzjami lipcowego posiedzenia Rady Europejskiej. Deklaruje też, że nie wyrazi zgody na jakiekolwiek rozwiązania, które nie zapewnią państwom członkowskim UE gwarancji przestrzegania ich praw, które zapisane są w traktatach.

W uchwale zaznaczono, że wszelkie propozycje zawierające "nieostre, nieprecyzyjne, podatne na stronniczą interpretację" przepisy muszą zostać zdecydowanie odrzucone, gdyż będzie istniała groźba, że wypłaty z unijnego budżetu zostaną zablokowane "arbitralną decyzją KE".

Wcześniej przyjęto poprawkę, złożoną przez PiS, wykreślającą z projektu uchwały przepis, mówiący o tym, że Sejm "z uznaniem przyjmuje fakt zablokowania przez przedstawicieli Polski dalszych prac nad pakietem rozwiązań budżetowych".

Nitras: Na taczkach was wywieziemy

Podczas drugiego czytania projektu wiceszef klubu KO Sławomir Nitras krytykował projekt uchwały PiS i ocenił, że wieloletnim efektem polityki obecnego rządu może być "wyjście Polski z UE". - Ta wasza uchwała jest śmieszna i nawet jeżeli ją tutaj dzisiaj przyjmiecie, to tylko wam ona będzie wystawiać świadectwo - mówił Nitras.

- Polacy, których komuniści przez 50 lat trzymali poza Europą, na taczkach ich wywieźli. Dokładnie tak samo - jeżeli podniesiecie rękę na obecność Polski w UE - na taczkach was wywieziemy. I skończycie, i dokładnie tak was historia oceni, jak Cyrankiewicza - dodał Nitras.

Szejna: Premierem i rządem powoduje strach przed Ziobrą

W imieniu klubu Lewicy głos zabrał Andrzej Szejna. Zwracając się do PiS, powiedział, że ich "opór wobec praworządności w Polsce i Europie nie znajduje nigdzie zrozumienia i będzie realną szkodą dla polskich gospodarstw domowych, przedsiębiorców, lekarzy i pielęgniarek". Mówił, że praworządność jest określona w wielu dokumentach UE i traktatach, i oznacza m.in. państwo prawa, dostęp do niezależnego sądu, poszanowanie praw mniejszości i wolne media. 

- To jest też poszanowanie praw kobiet, których oczywiście nie uznajecie, bo pan premier Kaczyński uznał, że kobiety w Polsce mają rodzić nieodwracalnie chore, uszkodzone płody, czy nawet martwe płody - powiedział. Ocenił, że strategia PiS nie ma sensu, bo - jak zauważył - na końcu czeka ją porażka, polegająca na tym, że i tak zostanie przyjęte rozporządzenie, które uzależni wydatkowanie środków europejskich od praworządności.

- Nie szkodźcie Polsce, nie czyńcie szkody Polkom i Polakom - apelował. Przekonywał, że premierem i rządem powoduje "strach przed Zbigniewem Ziobrą". - Jest on dziś w Polsce premierem, szefem MSZ, ministrem sprawiedliwości i szefem Zjednoczonej Prawicy. I boicie się to przyznać, że bez niego nie macie większości - powiedział poseł. Apelował do posłów PiS o odrzucenie projektu uchwały, bo - jak mówił - jeśli zostanie ona przyjęta, Polacy im tego nie zapomną.

Wiceszef klubu Lewicy Krzysztof Śmiszek podkreślał, że debata dotyczy kwestii cywilizacyjnych - wyboru między Zachodem i jego wartościami a Wschodem.

Protasiewicz: Nie respektując wartości, chcecie brać pieniądze z UE

Występujący w imieniu klubu Koalicja Polska PSL-Kukiz15 Jacek Protasiewicz przekonywał, że uchwała, nad którą trwa dyskusja, "jest fatalna".

- Jest tam jednak jedno godne uwagi zdanie - mówił Protasiewicz. - To zdanie mówi o tym, że Sejm polski wzywa rządy państw Unii Europejskiej, ażeby wróciły do uzgodnionych konkluzji Rady Europejskiej z lipca tego roku, kiedy szefowie państw, w tym Mateusz Morawiecki, zapisali następujące zobowiązania, związane z finansami unijnymi, cytuję: "interesy finansowe Unii są chronione zgodnie z ogólnymi zasadami zawartymi w traktatach, w szczególności z wartościami zapisanymi w artykule 2 Traktatu o UE" - relacjonował.

A punkt ten mówi - przypomniał Protasiewcz - że "Unia Europejska opiera się na poszanowaniu godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka w tym osób należących do mniejszości i wartości te są wspólne państwom członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji i tolerancji".

- Wiele z tych wartości pod waszymi rządami nie jest respektowanych - podkreślał poseł PSL-Kukiz15. - Nie respektując tych wartości, chcecie brać pieniądze z UE - dodał.

Protasiewicz przestrzegał przed zgodą na to, by zamiast wieloletniej perspektywy finansowej na lata 2021-2027 obowiązywało prowizorium budżetowe. Podkreślał, że na podstawie prowizorium nie mogą być finansowane żadne programy wieloletnie. Przestrzegał też PiS przed tymi, którzy doradzają weto. - Jeden taki Metternich próbował w latach 2006-2007 robić karierę w Platformie, ale szybko się na nim poznano - mówił.

Przypominał, że podczas negocjacji traktatu lizbońskiego w 2007 roku prezydent Lech Kaczyński też groził wetem, a w "ostatniej chwili zatrzymał kurs Polski na ścianę". - Skoro odwołujecie się do tradycji Lecha Kaczyńskiego, zróbcie tak samo - dodał.

Korwin-Mikke: Jak przyjdzie co do czego, PiS niczego nie zawetuje

Janusz Korwin-Mikke (Konfederacja) zwracał uwagę, że w Unii nie rządzi "praworządność", ale "leworządność". PiS - jak podkreślił - nie chce natomiast stosować ani jednej, ani drugiej.

- Zdradzę państwu tajemnicę państwową - premier tego weta nie zastosuje - powiedział. Spór PiS z Lewicą i KO porównał do gry z dobrego i złego policjanta. - PiS chce udawać, że się opiera Unii, żeby zachować elektorat, ale jak przyjdzie co do czego, niczego nie zawetuje - przestrzegał Korwin-Mikke.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje