Reklama

Reklama

Sejm: PiS demonstracyjnie opuścił salę posiedzeń

Zdaniem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, PO i premier Donald Tusk "podnoszą rękę na demokrację". Klub PiS domagał się rano informacji ministra sprawiedliwości na temat rzekomych nacisków na prokuratora Wojciecha Miłoszewskiego.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wnioskowali do marszałka Sejmu, by ten zwołał Konwent Seniorów, który zdecydowałby o ewentualnym poszerzeniu porządku obrad Sejmu o informację na temat Miłoszewskiego.

Reklama

Argumentując wniosek swego klubu, wicemarszałek Krzysztof Putra powoływał się na publikacje związane z Miłoszewskim. Na polecenie ówczesnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry zapoznał on prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z materiałami śledztwa paliwowego.

Prokuratura w Płocku chce za to postawić Ziobrze zarzut przekroczenia uprawnień - wniosek o uchylenie jego immunitetu jest już w Sejmie; Ziobro zapowiada, że sam się go zrzeknie.

Kiedy wniosek PiS o zwołanie Konwentu przepadł w głosowaniu, cały klub Prawa i Sprawiedliwości opuścił salę obrad. Chwilę później, J.Kaczyński zwołał na korytarzu sejmowym krótką konferencję prasową.

- Mamy tutaj do czynienia z akcją polityczną, akcją tego rządu, i mówimy tutaj już nie o ministrze Zbigniewie Ćwiąkalskim, tylko o premierze Tusku, bo trudno sobie wyobrazić, żeby bez jego zgody tego rodzaju operacja była podejmowana - operacja przestępcza - mówił b. premier.

Jak podkreślił, nie ma żadnych dowodów na to, by w sprawie udostępnienia mu akt ze śledztwa w sprawie tzw. mafii paliwowej, zostało złamane prawo. Przywołał przepis artykułu 156 Kodeksu postępowania karnego, który - jak mówił - "uprawnia prokuratora do pokazania w pewnych okolicznościach osobom postronnym" akt.

- W sytuacji, która miała miejsce wtedy (kiedy pokazał J. Kaczyńskiemu akta mafii paliwowej - red.), takie okoliczności niewątpliwie zachodziły, zresztą nie są one dokładnie sformułowane przez prawo i jest to ocena prokuratora. Nie można w żadnym wypadku mówić o przestępstwie. Wypowiedzi prokuratora Miłoszewskiego to potwierdzają - podkreślił prezes PiS.

Dodał, że zarzuty, które prokuratura chce w związku udostępnieniem mu akt mafii paliwowej postawić Ziobrze oznaczają, że "PO niszczy polityków, których się po prostu boi".

Odnosząc się do wydarzeń na sali sejmowej, J. Kaczyński ocenił, że "mamy do czynienia z kolejnym aktem, w tym bardzo niedobrym widowisku".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne