Reklama

Reklama

Sędzia Żurek: Sprawa Polski jest poważnie rozpatrywana

W deklaracji Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa zawarto poważne wątpliwości co do obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, a do Polski przyjechała delegacja na czele z samym szefem ENCJ, świadczy to, że sprawa Polski jest poważnie rozpatrywana - ocenił były rzecznik KRS Waldemar Żurek.

W czwartek delegacja ENCJ spotkała się w Warszawie z przedstawicielami Krajowej Rady Sądownictwa. Tematem spotkania była reforma KRS. Delegacja rozmawiała też z reprezentantami Sądu Najwyższego, stowarzyszenia "Iustitia" oraz Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

Podczas Obrad Zgromadzenia Ogólnego ENCJ w Lizbonie 1 czerwca br. organizacja wystosowała deklarację, w której oświadczyła, że "z rosnącym zaniepokojeniem śledzi reformę KRS". Podkreślała, że warunkiem członkostwa w ENCJ jest niezależność organizacji krajowej od władzy wykonawczej i ustawodawczej; organizacja członkowska musi też gwarantować wsparcie dla niezależności sądownictwa. Zaznaczono także, że obecność przedstawicieli KRS podczas zgromadzenia nie oznacza, że status KRS w stowarzyszeniu zostanie utrzymany.

Reklama

"Niepokojące jest, że w deklaracji lizbońskiej zawarto poważne wątpliwości co do składu KRS i że wysłano do Polski misję, w której udział wziął sam szef (ENCJ Kees Sterk). Świadczy to o tym, że bardzo poważnie rozpatrywane są warianty dotyczące Polski" - powiedział PAP Waldemar Żurek.

Z jednej strony - stwierdził były rzecznik KRS - "widzimy szefa ENCJ, który mówi, że jest realne zagrożenie usunięciem Polski z Europejskiej Sieci Rad, z drugiej strony widzimy przedstawicieli nowej KRS, którzy mówią, że wszystko jest wspaniale i było dobre spotkanie".

"Możemy stać się samotną wyspą"

Według sędziego Żurka, fakt, że musi dochodzić do takich wizyt przedstawicieli Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa szkodzi polskiemu sądownictwu wizerunkowo, ponieważ - jak podkreślił - ENCJ jest bardzo ważnym organem opiniotwórczym.

"Jeśli się okaże, że takie instytucje będą poddawały w wątpliwość niezależność organu, który ma nominować sędziów i stać na straży niezawisłości, to z czasem będzie miało to przełożenie na to, jak będą nas postrzegały sądu unijne. Mówię także o sądach powszechnych, nie tylko Trybunale w Luksemburbu czy Strasburgu. Na razie mamy zasadę wzajemności uznawania wyroków, jeżeli to zostanie podważone, to możemy stać się samotną wyspą prawną, a to jest pierwszy krok do uderzenia w naszą gospodarkę" - powiedział Żurek.

"Polityk powie - KRS przytakuje"

Odnosząc się do wypowiedzi rzecznika KRS sędziego Macieja Mitery, który podczas piątkowej konferencji prasowej, powiedział, że obecna Rada zapewniła ENCJ, że chce być kontynuatorem poprzedniej KRS, Żurek powiedział PAP, że "obecna KRS może i chce być, ale nigdy nie będzie kontynuatorem idei poprzedniej Rady, bo została wybrana z naruszeniem naszego prawa, ustawy zasadniczej".

"Z przykrością patrzę, jak sędziowie KRS zachowują się w sposób, który przypomina działania polityków. Widzę podporządkowanie się politycznej części Rady, sędziowie nie mają charakteru, aby mieć swoje zdanie. Jak polityk powie, że coś trzeba radykalnie zrobić, to ci sędziowie po prostu przytakują. Nie dziwię im się, bo zostali wybrani i namaszczeni przez polityków, więc teraz muszą spłacać te długi. Ja nie akceptuję takiej postawy" - oświadczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje