Reklama

Reklama

​Sędzia Igor Tuleya przyszedł do pracy pomimo uchylenia immunitetu

- Tak jak zapowiedziałem, stawiłem się dzisiaj w sądzie, żeby dalej pełnić służbę sędziowską - powiedział w czwartek (19 listopada) przed Sądem Okręgowym w Warszawie sędzia Igor Tuleya. Dzień wcześniej Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uchyliła jego immunitet.

W środę wieczorem Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego prawomocnie uchyliła immunitet warszawskiemu sędziemu Igorowi Tulei. Oznacza to, że prokuratura będzie mogła postawić mu zarzuty. SN zdecydował przy tym o zawieszeniu Tulei w czynnościach służbowych i obniżeniu o 25 proc. jego uposażenia. Zmieniła tym samym orzeczenie Izby Dyscyplinarnej SN z czerwca, kiedy to w pierwszej instancji nie zezwoliła ona na uchylenie immunitetu.

Sędzia ujawnił uzasadnienie

Reklama

Powodem wniosku prokuratury w sprawie uchylenia immunitetu sędziego było podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które naraziły bieg postępowania. Chodziło o postępowanie w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r., które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę. W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tulei, uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu.

W czwartek po godz. 8:30 sędzia Tuleya stawił się w pracy.

- Rozumiem, że pewnie państwu cała ta sytuacja kojarzy się z jakąś telenowelą brazylijską, natomiast nie uznaję decyzji Izby Dyscyplinarnej SN. Tak jak zapowiedziałem, stawiłem się dzisiaj, żeby dalej pełnić służbę sędziowską - powiedział dziennikarzom przed SO w Warszawie.

- O 10:00 mam sesję. Będę próbował robić swoje. Czy mi się to uda, trudno powiedzieć - dodał.

"Nie mogę stawić się w prokuraturze"

Jak stwierdził, jest to "dzień jak co dzień". - Wczoraj uchylono mi immunitet, przynajmniej tak twierdzi Izba Dyscyplinarna SN. Tak jak zapowiedziałem, nie mogę się stawić na przesłuchaniu w prokuraturze, bo gdybym to zrobił, akceptowałbym tym samym decyzję nielegalnej izby, organu, który nie jest sądem - mówił.

Sędzia podkreślił, że nie brakuje mu woli walki. - Wydaje mi się, że to co robię, jest moim obowiązkiem, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy kobiety potrafią walczyć o swoje prawa, kiedy strajk kobiet walczy o prawa kobiet, kiedy nastolatkowie i młodzież wychodzą na ulicę - stwierdził.

- Uważam, że moim obowiązkiem było dzisiaj stawić się w sądzie i podjąć próbę, żeby dalej pełnić służbę sędziowską - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje