Reklama

Reklama

Sanepid: U zmarłej przedszkolanki z Kleosina wykryto pneumokoki

U zmarłej pracownicy przedszkola w Kleosinie koło Białegostoku badania potwierdziły bakterię streptococcus pneumoniae (pneumokoki), a nie podejrzewane wcześniej meningokoki - podała w czwartek Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Białymstoku.

Powiatowa stacja sanepidu w Białymstoku przeprowadziła badania po informacjach od lekarza dyżurnego, który zajmował się pracownicą przedszkola, o tym, że u pacjentki mogła wystąpić posocznica meningokokowa. Podejrzewał to na podstawie przebiegu klinicznego choroby.

Reklama

Sprawa wywołała zaniepokojenie rodziców przedszkolaków.

Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Białymstoku Elżbieta Kraszewska powiedziała PAP, że sanepid dostał informację o podejrzeniu groźnych meningokoków ze względu na "piorunujący" przebieg choroby u zmarłej, charakterystyczny dla tych bakterii, kobieta zmarła w ciągu kilku godzin. Potem okazało się, że infekcja u pacjentki trwała dłużej niż kilka godzin - miała ciągnąć się kilka dni - i mogła być zaniedbana przez chorą, choroba miała "specyficzny przebieg".

Nie wiadomo, co było przyczyną śmierci kobiety - zaznacza sanepid. Poinformował jednocześnie, że w związku z podejrzeniem wystąpienia meningokoków, u wielu osób zastosowano profilaktycznie antybiotyki. Dostało je 23 dzieci z grupy przedszkolnej, 22 pracowników przedszkola, 20 osób spośród personelu medycznego oraz cztery osoby z grona najbliższych zmarłej.

O sytuacji w Kleosinie Kraszewska powiedziała, że była to sytuacja z rodzaju "strach ma wielkie oczy", ale zaznaczyła, że ostrożności nigdy dosyć i "lepiej zrobić za dużo niż za mało". Wojewódzki sanepid dostał w czwartek od stacji powiatowej wyniki badań z posiewu. "Nie są to meningokoki na szczęście, ale jest to bakteria streptococcus pneumoniae, która bywa przyczyną tych seps, które mieliśmy w historii, aczkolwiek ten przebieg jest taki zaskakująco piorunujący" - oceniła sytuację w Kleosinie.

Kraszewska zaznaczyła, że bakterię streptococcus pneumoniae ma większość osób, bo bakteria ta bytuje w jamie nosowo-gardłowej człowieka, mają ją też dzieci. "I rzeczywiście jakieś załamanie się odporności daje możliwość takiego bardziej burzliwego przebiegu jako infekcja ogólnoustrojowa" - powiedziała Kraszewska, która jest lekarzem pediatrą. Dodała, że w medycynie "zdarzają się różne rzeczy wbrew woli nauki czasami".

Elżbieta Kraszewska podkreśliła, że nawet jeśli badania wykazałyby meningokoki, "nie byłoby żadnej biedy, żadnego problemu, gdyby dzieci były zaszczepione". Podkreśliła, że sanepid nasila akcję uświadamiającą konieczność różnych szczepień. Są kolportowane plakaty, informacje, ulotki.

"Nic nie wskóramy straszeniem" - mówi Kraszewska. Dodała, że zniesienie obowiązku szczepień może "skutkować epidemią", a przed podejmowaniem decyzji w sprawie zniesienia tego obowiązku, konieczna jest jej zdaniem wieloletnia, szeroka edukacja społeczna. Zaznacza, że najwłaściwszym sposobem ograniczania rozprzestrzeniania się tego typu schorzeń jest właściwa profilaktyka.

"Przede wszystkim szczepienia ochronne, które są bezpłatne, których większość znajduje się jako obowiązkowe w kalendarzu szczepień, a zawierzenie ruchom antyszczepionkowym do niczego dobrego nie prowadzi i to naraża zarówno społeczeństwo jak i indywidualne osoby, najbliższe sercu dzieci na powstawanie takich zdarzeń" - podkreśliła Kraszewska.

Przedszkole w Kleosinie podaje na swojej stronie internetowej, że w piątek po południu odbędzie się zebranie rodziców z lekarzem. Przedszkole odsyła także wszystkich zaniepokojonych rodziców po potrzebne informacje do lekarzy rodzinnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama