Reklama

Reklama

Sąd podjął decyzję ws. Romana Polańskiego

Krakowski sąd ogłosił postanowienie w sprawie ekstradycji do USA znanego reżysera Romana Polańskiego. Decyzją sądu Roman Polański nie zostanie wydany stronie amerykańskiej. "Ekstradycja Romana Polańskiego do USA jest niedopuszczalna" - brzmi orzeczenie.

Krakowski sąd stwierdził w piątek, że ekstradycja do USA znanego reżysera Romana Polańskiego jest niedopuszczalna. Postanowienie jest nieprawomocne, prokuratura może się od niego odwołać do sądu drugiej instancji.

Reklama

Jeżeli sąd apelacyjny uzna, że ekstradycja jest niedopuszczalna, decyzja będzie ostateczna. Jeśli zgodę wyrazi, ostateczne zdanie należeć będzie do ministra sprawiedliwości.

Przed sądem w USA została zawarta ugoda z Romanem Polańskim - stwierdził w piątek krakowski Sąd Okręgowy uzasadniając postanowienie o niedopuszczalności ekstradycji Polańskiego do USA. Sąd odroczył o tydzień sporządzenie ustnego uzasadnienia swojej decyzji, podał jednak ustne motywy.

"Została zawarta ugoda. W ramach tej ugody oskarżony przyznał się do jednego zarzutu, a reszta została odpuszczona. Doszło także do charakterystycznego dla tej procedury spotkania w gabinecie sędziego. Określono zakres odpowiedzialności, ale nie określono wymiaru kary" - stwierdził sąd w ustnym uzasadnieniu postanowienia o niedopuszczalności ekstradycji Polańskiego do USA.

Zdaniem sądu, w trakcie postępowania przed sądem doszło do rażącego naruszenia prawa poprzez udział osób postronnych i naruszenia procedury.

Ekstradycji Polańskiego domagały się Stany Zjednoczone. W 1977 r. reżyser został uznany przez sąd w Los Angeles za winnego uprawiania seksu z nieletnią. Przed ogłoszeniem wyroku opuścił USA, obawiając się, że sędzia nie dotrzyma warunków zawartej z nim wtedy ugody.

Prokuratura podtrzymała wniosek o stwierdzenie dopuszczalności wydania. "Dostrzegamy nieprawidłowości w postępowaniu przeciwko Romanowi Polańskiemu w USA, jednak wniosek należy uznać za wiarygodny" - powiedziała w wystąpieniu końcowym przed sądem prok. Danuta Bieniarz.

Wskazała, że nie ma bezwzględnych przeszkód do ekstradycji - ponieważ mimo upływu przedawnienia w Polsce czyny zarzucane Polańskiemu nie przedawniły się w USA; Polański nie został osądzony za nie w Polsce i brak jest dowodu, że w USA zapadł wyrok lub inne orzeczenie rozstrzygające kwestię winy i kary.

Ponadto - mówiła przedstawicielka prokuratury - Roman Polański nie jest zagrożony karą śmierci lub nieludzkim traktowaniem w USA. Nie można też uznać, aby ekstradycja Romana Polańskiego była sprzeczna z prawem polskim - stwierdziła Bieniarz.

Jak przyznała, "otwarta dla ministra sprawiedliwości pozostaje kwestia, czy wydanie jest właściwe", ponieważ "mogą wystąpić fakultatywne przesłanki odnośnie odmowy wydania".

Przypomnijmy, że w 2010 roku Szwajcarzy nie wydali zgody na ekstradycję ze względu na wątpliwości dotyczące rzekomego odbycia kary przez Polańskiego - chodzi o 42 dni na oddziale psychiatrycznym więzienia w USA.

"Jeśli jest to prawdą i jeżeli Roman Polański rzeczywiście odbył już należną mu karę, to w konsekwencji zarówno proces, na którym opiera się amerykański wniosek o ekstradycję, jak i sam wniosek są bezzasadne" - napisano w orzeczeniu.

Obrońcy Romana Polańskiego w obszernych wystąpieniach powoływali się na dowody wskazujące - ich zdaniem - że wniosek o ekstradycję jest bezzasadny z powodu zawarcia ugody przed sądem amerykańskim i odbycia kary przez poszukiwanego.

Powoływali się m.in. na zgromadzone do sprawy dokumenty, oświadczenia uczestników postępowania w USA, ich wywiady i wypowiedzi do filmu dokumentalnego "Roman Polański. Ścigany i pożądany" Mariny Zenovich z 2008 r., oraz notarialne oświadczenie reżyserki, że wywiady na potrzeby filmu są autentyczne.

"Zaskakująca i niezrozumiała jest determinacja amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości w sytuacji, kiedy pokrzywdzona domaga się od wielu lat umorzenia, wybaczyła mu i pojednała się, a kara została uzgodniona i wykonana z nawiązką, na co są wiarygodne dowody" - powiedział mec. Jan Olszewski. Jak podkreślił, "Amerykanie grają nie fair, celowo ukrywają niewygodne fakty, a eksponują inne". "To nie Roman Polański naruszył warunki ugody" - stwierdził.

Z kolei mec. Jerzy Stachowicz stwierdził, że "z europejskiego punktu widzenia w sprawie Romana Polańskiego naruszono przepisy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności", jak zakaz nieludzkiego lub poniżającego traktowania, prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, zakaz karania bez podstawy prawnej, prawo do uszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne