Reklama

Reklama

Sąd Najwyższy zdecydował w sprawie immunitetu sędziego Igora Tulei

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego prawomocnie uchyliła w środę (18 listopada) immunitet warszawskiemu sędziemu Igorowi Tulei. Oznacza to, że prokuratura będzie mogła postawić mu zarzuty. - Zachowanie, co do którego zezwoliliśmy na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, było po prostu ewidentne - powiedział w uzasadnieniu sędzia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego Piotr Niedzielak.

Sąd zdecydował też o zawieszeniu sędziego Tulei w czynnościach orzeczniczych i obniżeniu o 25 proc. jego uposażenia, zmieniając tym samym orzeczenie sądu pierwszej instancji w tej sprawie.

Reklama

Trzyosobowy skład Izby Dyscyplinarnej SN rozpoznał w środę zażalenie Prokuratury Krajowej na wcześniejsze postanowienie tej izby, która orzekając na początku czerwca bieżącego roku w I instancji, nie uchyliła immunitetu sędziemu Tulei.

Powodem wniosku prokuratury w sprawie uchylenia immunitetu sędziego było podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które naraziły bieg postępowania. Chodziło o postępowanie w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r., które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę.

W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tulei uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu. Według prokuratury naraziło to prawidłowy bieg dalszego śledztwa.

"Sprawa jest niezwykle ocenna. Sędzia powinien się miarkować"

- Przedmiotowa sprawa jest niezwykle ocenna (...) i szczerze powiedziawszy wniosek prokuratora w tym zakresie jest co najmniej niedopracowany, zarówno w tej warstwie samego opisu czynu, jak i w warstwie uzasadnienia - ocenił w uzasadnieniu środowej uchwały SN sędzia Niedzielak.

Tym niemniej, jak dodał Niedzielak, "jeśli chodzi o zachowanie, które jest przedmiotem uchwały, co do którego zezwoliliśmy na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, to w ocenie sądu odwoławczego ono jest po prostu ewidentne i nie trzeba prowadzić żadnych szczególnych dowodów, żeby uznać, że to uzasadnione podejrzenie popełnienia przez sędziego tego czynu zachodzi". - Wystarczający w tym względzie jest materiał utrwalony przez media, a w szczególności ostatnie nie mniej niż sześć, do 15 minut tego materiału - wywodził.

Jak zaznaczył Niedzielak, mówiąc o tym utrwalonym uzasadnieniu wygłaszanym przez Tuleyę "tam są ujawniane okoliczności z postępowania przygotowawczego, chodzi w szczególności o cytowanie zeznań świadków, które nie były znane publicznie, w przeciwieństwie do znacznej części okoliczności, które sędzia omawiał podczas ustnych motywów".

- Sędzia w tych motywach ustnych powinien się po prostu miarkować, mając na sali media i nie powinien cytować wprost z akt postepowania określonych fragmentów wypowiedzi świadków w takim, czy innym kontekście" - podkreślił sędzia Niedzielak.

Jak mówił nie było "żadnym grzechem procesowym" zarządzenie jawności posiedzenia przez sędziego Tuleyę, ale "sąd nie działa w próżni procesowej, ani w próżni faktycznej". - Biorąc pod uwagę, że mieliśmy do czynienia z postępowaniem przygotowawczym (...) wymagało to przeprowadzenia tego posiedzenia w pewnej powściągliwości - ocenił sędzia Niedzielak.

Zaznaczył, że nie można zgodzić się z adwokatami sędziego Tulei, że "swoboda orzecznicza pozwalała sędziemu na takie, a nie inne postępowanie".

Decyzja nie przesądza o winie sędziego

Jak jednak zastrzegła Izba Dyscyplinarna SN, środowa decyzja nie przesądza o winie sędziego, a oceny postępowanie Tulei - w przypadku skierowania wobec niego aktu oskarżenia - będą musiały dokonać sądy powszechne.

Pełnomocnik warszawskiego sędziego mec. Jacek Dubois po ogłoszeniu decyzji SN przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że sędzia Tuleya w świetle obowiązującego prawa nie może orzekać. - Stało to, co było celem, czyli zastraszenie innych sędziów. Sędzia niezawisły orzekający zgodnie z ustawą, zgodnie z własnym sumieniem będzie karany. Promowani będą sędziowie, którzy będą przewidywali i wykonywali wolę władzy - dodał.

Dubois zapewnił, że sędzia Tuleya nie uzna wyroku Izby Dyscyplinarnej. - I chyba nikt z prawników w Europie nie będzie tego orzeczenia honorował, ponieważ nie zostało wydane przez organ do tego upoważniony - podkreślił prawnik. Zdaniem Dubois decyzja SN była "manifestem politycznym i wolą prokuratury, a nie uzasadnieniem prawnym". Według adwokata Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem. - W związku z tym nie możemy tego oceniać w kategoriach orzeczenia, tylko w kategorii woli ludzi powołanych przez organ polityczny - zaznaczył prawnik.

Jak zapowiadała wcześniej Prokuratura Krajowa, po uchyleniu immunitetu śledczy zamierzają postawić sędziemu zarzuty m.in. przekroczenia uprawnień i bezprawnego ujawnienia informacji z postępowania.

Tuleya: Będę nadal orzekał

We wtorek sędzia Tuleya oświadczył, że niezależnie od orzeczenia tej Izby nadal będzie orzekał. - Żaden polityczny sąd nie może odsunąć mnie od orzekania. Jestem sędzią europejskim, nie uznam orzeczenia Izby Dyscyplinarnej, niezależnie, co się wydarzy, będę nadal orzekał. Prawo europejskie nie może ustępować przed bezprawiem - podkreślił sędzia.

Nowo powołany prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Piotr Schab zapowiedział, że uniemożliwi sędziemu Tulei orzekanie, jeżeli ten wbrew orzeczeniu Izby Dyscyplinarnej podjąłby się rozstrzygania sporów w sądzie. - W sytuacji bowiem, kiedy sędzia, zawieszony w wykonywaniu swych obowiązków służbowych, podjąłby się rozstrzygania sporów na sali sądowej, wyrządziłby głęboką szkodę uczestnikom postępowania oraz dobru wymiaru sprawiedliwości. Nie wolno do tego dopuścić - powiedział Schab.

Dwugodzinne opóźnienie

Posiedzenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, na którym rozpatrywano zażalenie prokuratury na postanowienie o nieuchyleniu sędziemu Igorowi Tulei, zakończyło się około godz. 15. Trwało godzinę.

Rozpoczęło się z niemal dwugodzinnym opóźnieniem - wynikłym ze względów technicznych. Publiczność i dziennikarze obserwowali transmisję z sali rozpraw SN na innej - największej - sali sądu. Więcej na ten temat TUTAJ.

Zażalenie rozpatrywało trzech sędziów: Konrad Wytrykowski, Piotr Niedzielak i Jarosław Sobutka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje